20
sierpnia
2009
Witam
Jak wiecie, planowaliśmy z Prezesem wyjazd do Holandii, samolotem z Wrocławia, Charleroi, Tilburg. Ale, że plany się pozmieniały, pojechał z nami jeszcze Piguła, a nie lecieliśmy, a jechaliśmy. Autem. Tak. 1155km.
Za pojazd służył nam dzielnie, Hyundai Pony 1.5 LS w gazie z 1994r. Trasa standardowa, Krapkowice, Wrocław, Olszyna, Berliner Ring, Magdeburg, Hannover, Dortmund, Venlo, Eindhoven i Tilburg. Jechaliśmy 12,5h z wszelakimi postojami. Czyli relatywnie krótko. Trasa kosztowała nas 506zł do podziału na trzech, czyli lekko poniżej 170zł na głowę (przypomnę, same bilety na pociąg z Charleroi do Tilburga i z powrotem - 41€ na głowę!).
Na miejscu udało się nam załatwić noclegi za darmochę, u Doty w mieszkaniu służbowym. Dzięki jej i Marcie, zaoszczędziliśmy sporą sumkę pieniędzy - za co pojechaliśmy do Antwerpii i Rotterdamu. Prezes i Piguła zachwyceni Holandią, a mnie się zaczęło znowu tęsknić za tym krajem i miastem. W szczególności za miastem. W sumie młody jestem, kto wie jak się dalej to potoczy, może kiedyś...?
Powrót tą samą trasą, 11,5h z postojami. Łącznie zrobiliśmy ok 2700km w 5dni (a co mi za kółkiem dało prawie 5000km w niecałe 3tyg.), niby nic, a jednak. Pony się sprawdził, średnio palił od 8,4 do 9 litrów LPG na 100km.
Co tu więcej mówić? Wszystko się udało, wszyscy happy i wszyscy by pojechali raz jeszcze... albo i dwa.
Miłego dnia w pracy/domu/wakacjach, whatever.
23
lipca
2009
Za dwa tygodnie będziemy już z Prezesem w Tilburgu. Czeka nas wcale nie krótka i łatwa podróż ale za to dużo ciekawsza niż siedzenie (oby tylko) 15h w autokarze.
Wylatujemy z Wrocławia czyli pociąg o 14.15 z Raciborza, wylot o 20:45, po 23 wolni na lotnisku w Charleroi, mały, pieszy tripp do centrum i o 4.30 wsiadamy w pociąg. Najpierw do Brukseli, przesiadka i na Roosendaal, przesiadka i ok 8 jesteśmy w Tilburgu na dworcu. Kolejny, krótki trip i powiedzmy, że jesteśmy u Doty. Oby tylko nie padało!
Suche fakty:
- pociąg w Polsce ~32zł tam i z powrotem
- samolot - 80zł w obie strony (oczywiście, że z bagażem!)
- pociąg w Belgi i Holandii - 40€ tam i z powrotem
czyli ok 260zł - wrażenia - bezcenne (za resztę zapłacę MasterCard lub Visą, dosłownie)
Powiecie, że busem by kosztowało trochę drożej, a masz panie wygodniej. Wcale nie. Za proste by to było, poza tym jechałem taką trasę już 4 razy i obiecałem sobie, że nigdy więcej. Poza tym, Prezes nigdy nie leciał samolotem :)
Może ktoś z Was już leciał do Charleroi i może mi coś więcej powiedzieć o tym lotnisku? Wujek Google już wyczerpany ;)
21
czerwca
2009
Witam
No to przygotowania do wycieczki ruszyły oficjalnie dzisiaj. 5.08 z lotniska Wrocław lecę do Brukseli. Stamtąd siadam w pociąg i jadę do mojego ukochanego Tilburga.
Pierwsza cześć, czyli zakup biletów na samolot, udała się rewelacyjnie, kosztowały mnie tylko 40zł w obie strony. Dosłownie. 40zł i ani grosza więcej. Teraz pozostaje tylko kwestia dojazdu do Wrocławia, czyli z Raciborza PKP za 14zł i z Brukseli do Tilburga za 15,30€. Wszystko już obmyślone. Sprawa noclegu na miejscu jest ciągle otwarta ale na to mam jeszcze półtorej miesiąca, żeby ją rozwiązać. Tak więc... czekam na 5go sierpnia :D
01
października
2008
Witam. No tak, znów to napiszę, że zaczynam pisać. Przynajmniej będę się starał jakoś bardziej.
Co u mnie nowego? Aż dużo, nawet bardzo. Wróciłem jakieś 3-4tyg temu z Holandii. Siedziałem tam 11tygodni, było całkiem w porządku, za rok może znowu się wybiorę na wakacje. No tak, moje bardziej prywatne sprawy zostawmy w spokoju, w końcu co moje to moje.
Wpadło mi w łapki także trochę więcej sprzętu, jak np. laptop Packard Bella (C2D 1.7x, 3gb ramu, 250dysk, SiS672z 128własnej), całkiem przyjemne szkło EF 50mm f1.8, Motka K1 czy Zen Stone plus z EP 635... Pochwalić się by także wypadało, że jestem studentem pierwszego roku ekonomii na Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Będę studiował w trybie niestacjonarnym, na już się rozglądam za robotą, a po pierwszym roku może się postaram o przeniesienie na studia stacjonarne. Pierwszy zjazd już 11-12.10.
Nie był bym sobą, jak bym nie napisał coś o imprezkach które były, a także które są w planach. Tak więc po powrocie z NL, obowiązkowo trzeba było się udać do Magica. Dobrze, że duże ilości Jacka Danielsa nie szkodzą w sposób znaczny na organizm. Tydzień później była mała-wielka powtórka czyli Magic znowu ale tym razem z okazji urodzin Prezesa. Ave, że rano obudziłem się jeszcze pijany bo inaczej bym chyba umarł. Ostatnim wrześniowym wypadem był klub Imperium. Bardzo miło i przyjemnie na spokojnie, że tak powiem. W piątek w planach jest Stodolni.cz. Ile z tego wyjdzie to się okaże.
Ja życzę miłego dnia i zapraszam od częstszych odwiedzin. Marcin.
20
czerwca
2008
Witam.
Jesteśmy już z Dorotą prawie dwa tygodnie w Tilburgu. Co możemy powiedzieć o tym mieście? Miasto jest naprawdę ładne. Można śmiało porównywać do Pragi lecz nie ma tylu zabytków. Praca? Moja jest świetna i przyjemna, od Doty już niestety mniej ale przeżyjemy! Jestem cały czas dostępny pod holenderskim numerem komórki: +31626027694. Tylko jak do mnie smsujecie, proszę, podpiszcie się.
Pozdrawiamy
24
maja
2008
Propozycje na dzisiejszy wieczór proszę składać w komentarzach :)
23
maja
2008
Od wtorku do czwartku siedziałem ze Smykiem na Piastonaliach w Opolu. Były to moje pierwsze Piastonalia i... było normalnie zajebiscie:) We wtorek noc klubowa, na Uniwerku impreza plenerowa, grał np. Steve Murano. Dalej się nam impreza przeniosła do Ciny, golas party (ja na całe szczęście byłem w ubraniach:P). O powrotach i dalszych akcjach pisać nie będę ze względu na dobro osób trzecich i mnie samego. Hehe, nie no, tak źle nie było :) W środę finał LM. Terry... zabić Cię?! I wrócili w czwartek po południu. Więcej takich imprez proszę! :D
01
września
2007
Po letniej przerwie wracam do pisania tutaj. Pytacie się: "Czemu nic nie pisałeś?" Szczerze? Sam nie wiem, postanowiłem na chwilę odpocząć, spędzić wakacje na luzie, bez tłumaczenia się co, jak, gdzie i z kim. Bo naprawdę dużo by tego było. Wakacje są, co jedne to lepsze, ciekawe czemu tak jest? Myślałem, że wakacje 2006 były już świetne ale jak się okazało, wakacje 2007 były jeszcze lepsze! Mimo, że zawaliłem w zeszłym roku pewną sprawę (co jak co, bardzo ważną sprawę), nie chce tu o niej mówić, wyciągnę z tego wnioski, a źle nie będzie, będzie nawet lepiej niż miało by być. Co się działo w wakacje? Dużo rzeczy. Wakacje spędzone z Prezesem i Piotrem. Lipca nie będę opisywał, można przeczytać tutaj co się działo. Sierpień? Ojjj! Trzeba zauważyć, że moi rodzice wyjechali na dwa tygodnie na wakacje. Więc w domu zostałem tylko z babcią i dziadkiem (joł ziomy!). Ich obecność była praktycznie nieodczuwalna. Tak więc imprezowaliśmy ostro. Codziennie jakiś wypad był na kawę. Nie było, że boli, tym bardziej, że Piotr miał trzy tygodnie urlopu... Tylko trzy dni były standardowe: środa - Magic (zawsze), piątek - imperium (zawsze), sobota - Magic (prawie zawsze, bywały inne miejsca). Ogólnie to ja wyspany zbytnio nie jestem. W wakacje (jakoś od 20.08) zacząłem też oglądać fantastyczny serial, House M.D, Który od jesieni poleci na TVP2, już z góry polecam, jestem w połowie drugiego sezonu i nie przestanę póki nie zobaczę wszystkich czterech. I to na tyle moi mili, mamy wrzesień więc myślę, że przy dobrych wiatrach co dwa dni notki będą. Takie moje postanowienie na nowej drodze życia. Możliwe też, że trochę zmienię charakter tego journala z stricte prywatnego na jakiś bardziej publicystyczny, a może pomieszam oba te style? W końcu kategorie istnieją! Tak więc, my uczniowie szkół średnich, od poniedziałku budziki, a studentom, którzy jeszcze do października się będą lenić - zazdrościmy, nie? ;)
02
sierpnia
2007


Moja modelka, Monia ;) Ona wam jeszcze pokaże na co ją stać :)
28
lipca
2007
Dawno tak pozytywnej imprezy nie było jak wczoraj w Imperium i Fantasy Parku. Bardzo udanie, śmiesznie, miło i przyjemnie :) Fakt, że piwo podrożało o 50gr na kuflu ale za to zajebiście zimne jest, tak jak lubię. Należało by podziękować Piotrowi za transport, Justynie i Beacie za towarzystwo i Monice za świetną imprezę ;* A dzisiaj w planach już Magic. Czyli bardzo imprezowy weekend jest teraz. No nic, idę sprzątać i spadam prawdopodobnie nad wodę (na Maja, bo gdzie by tam indziej)
24
lipca
2007
Ale impreza. Więcęcej nic nie dodaje. Mega :D
24
lipca
2007
Ostatnio życie toczy się jakby w wolniejszym rytmie. Ciągłe imprezowanie itp. W domu to ogólnie mało przebywam. Ostatnie półtorej tygodnia to codziennie Maj był. Choćby tylko się poopalać, popływać pogadać jak i trochę mocniejsze wypady. Tu mogę zacząć o lojalności pisać. Ludzie nie są lojalni. Szczególnie niektóry i to nawet bardzo. Lojalność - u nas mało popularne słowo. Niektórzy się wykazali tym szczególnie na plus, a niektórzy szczególnie na minus w ostatnim czasie. Nie będę tutaj mówił po imieniu co i jak ale.... powinniście sami wiedzieć o co chodzi. Muszę powiedzieć, że Prezes, Daro, Goofy, meal, Kris i Zimoni są jednak mega w porządku do mnie. O innych już się tak pozytywnie wypowiadać nie będę. Jakoś - nie warto. Szkoda.
Oprócz Maja były też inne wypady. Choćby tylko Magic w sobotę i środę (dzięki wszystkim, a szczególnie tym co jako transport robili). W ostatni piątek wybraliśmy się z kumplem do Imperium, był tam pierwszy raz i "Kater, masaż oczu za darmo!", to chyba wystarczająco dużo mówi. W sobotę skończyliśmy z Prezesem na jakiejś imprezie w Zabełkowie.... fajnie mieć butelkę wódki w plecaku i sobie jednoczyć nią ludzi (i zarazem zdobywać wrogów). Tak szczerze, to się zajebiście cieszę, że mnie tam nie było od początku.
Boże, broń mnie od przyjaciół, z wrogami dam sobie sam radę!
12
lipca
2007
Nareszcie dodaję jakąś notkę. Długa przerwa, nawet bardzo. Ogólnie nie ma co pisać. Życie układa się... jak to życie. Nie ma lekko ale nie ma też łatwo! W sumie to najwięcej by było do pisania o Kamiluni i Andzi ale po co? Po co wszyscy mają wiedzieć o co chodzi?:) Więc... "a Ty całuj mnie":)
Ale muszę też dodać, że dzisiaj grałem na małej sali w klubie Magic i serio czuję się dowartosciowany! W sobotę znowu :)
Rano dopiszę więcej ;)
26
czerwca
2007
Podsumowanie imprezowego weekendu sobie zróbmy. W sobotę dance party w ASie. Działo się... ostatnia taka impreza na której byłem była w październiku 2006 więc trochę czasu temu. Oczywiście partnerka do tańca stała - Andzia. Chociaż dużo się tańczyło z innymi pannami (chyba z Kamcią najwięcej). Byli też Sztanc z Marleną, którzy u mnie nocowali. Jak by tu cytować Andzię, "bomba wyhodowana?" Hehehe.... W sumie nie ma to jak sobie potańczyć i pogadać.
W niedziele byłem na urodzinach u kuzynki, jak by nie było też impreza a bardziej afterek po sobocie... Całkiem dobre winko ciocia miała!
No i wczorajszy poniedziałek też był zaliczony do tego imprezowego. Najpierw ciasteczko u Ditki, później rynek z Prezesem i odwiedziny u Marleny, a dalej już 18tka u Ryby. Bardzo fajna impreza, szkoda, że moja partnerka się zbuntowała i ze mną nie poszła bo było całkiem ciekawie i przyzwoicie. Spotkałem ludzi z którymi już masę czasu nie gadałem (Karol i Magda, to nie o was;)). Ogólnie posiedziałem do godz. 2 i zmyłem się na chatę. Nawet awaryjnie podstawiona woda przy łóżku nie była zbędna.
Fotki z sobotniego dance party oczywiście na katryniok.info/foto
14
czerwca
2007
Ale człowiek lenia łapie. Masakra. Pogodę mamy świetną. Lubie słoneczko przeplatane burzą. We wtorek basen i sauna, po dwu tygodniowej przerwie. Męczące. W środę... basen i sauna. Jako pilot z Madzią i Karolem. Nie powiem, 140km/h przez Chałupki to tak norma, nie Magda? Ciężką masz nogę... A dzisiaj byliśmy na Maju z ekipą klasową w składzie: Sztanc, Fefek, Hetman, Jaro, Cycu i ja, oraz nie klasową czyli Ksenia, Ania, Kasinek, Kamcia i Andzia. Fajnie było. A chcieliście wariaty na Rudę jechać:p Nieźle czerwony jestem przez to słoneczko ale przejdzie to w piękną, naturalną, brązową opaleniznę. Oczywiście fotki jak zawsze na katryniok.info. I przepraszam ale jakoś ostatnio nie chce mi się galerii robić więc są ot tak wrzucone tylko.
11
czerwca
2007
...się to na nas. Tydzień taki w miarę, taki długi weekend raczej męczy niż pomaga. W każdym bądź razie mnie zmęczył. I tak na moje oko jeszcze kilku innych ludzi. W środę była niezła burza (o burzy w Pszowie na blogu Anika) Czwartkowe Boże Ciało (sic!) czyli bez żadnych rewelacji, no, nie licząc pogody oczywiście i urodzin Ryby. Smakowe Finlandie dają rady. Szczególnie limonkowa z colą. W piątek zrobiliśmy sobie małą imprezkę na Maju. Wściekłe psy są dobre, nie Ewa? Anicie też smakowały, hehe. Skoro piątkowa imprezka się udała to nasze plany na sobotę były podobne - impreza na Maju. Null sieben i wyśmienite towarzystwo zrobiło swoje. Sobotnia impreza tłumaczy wpis w MiniBlogu. Meal był prawie trzeźwy. Btw, znalazłeś rower? W niedzielę dosiedliśmy z Prezesem służbowego Mercedesa Sprintera i udaliśmy się w podróż. Ropy za 250zł nalać (70 litrów) i poszli. Pszów, dni Pszowa i... deszcz. Biegiem z powrotem do Mesia i na Rydułtowy oraz Rybnik. Takim sposobem znaleźliśmy się w Media Markt gdzie oglądaliśmy... lodówki i żelazka. W drodze powrotnej zaliczyliśmy raz jeszcze Pszów gdzie ch..em wiało i do 7 dni na pizzę. Jak zwykle Texas BBQ. I długi weekend mimo, że męczący to bardzo miły i udany.
No i oczywiście, zdjęcia, bo jak by to bez nich było... 403 - zakazane zdjęcia
29
kwietnia
2007
Witam. No i jest! Weekend majowy. Jakże długi w tym roku bo aż od 28.04 do 8.05 :D Miodzio:P No to państwo rocznika '88 uczęszczające do LO i LP zakończyło swoją edukację. Zazdroszczę im. Ja jako technikum jeszcze rok... No ale teraz już trudno. Z tej okazji Prezes zrobił nie lada imprezkę... Oj... Działo się. Ja nic już więcej nie mówię, niech zdjęcia opowiedzą coś więcej: foto.katryniok.info. Dzięki dla Iwony, że była ze mną ;) Wczoraj żeśmy jeszcze z "braćmi" byli na piwku. Skromnie ale kulturalnie. Dzisiaj miałem jechać do Turzy ale... pogoda się spier...ła, a poza tym na śmierć zapomniałem, że idę na roczek do kuzynki dzisiaj. Krzywa jazda i moje słabe serce! Ale co tam, wszystko się da nadrobić. Miłej niedzieli...
25
lutego
2007
Panowie i panie! FERIE się nam KOŃCZĄ!! Nie wiem czy wiecie ale to jest ZŁE! Ogólnie ferie były całkiem ok. Nie no, dobra, nie piszę żadnych podsumowań, za krótki okres czasu... Ale szkoda, szkoda. Do do pracy rodacy, szkoła się zaczęła...
18
lutego
2007
Witam! Wczoraj był dzień taki nadzwyczajny. Najpierw na urodzinach byłem. Miał być też Magic ale z powodów niezależnych ode mnie Magica nie było. No, może nie tak do końca... Dzwoni Seba. Wiadomo co będzie. Fabric. Nie byłem jeszcze tam więc jedziemy! Ale najpierw na Stodolni na Amstela trzeba było wstąpić. I z powrotem znowu na Stodolni, konkretnie do Dublin Pubu. O 2 zbiórka i kierunek polska ale... Wiecie jak może w Czechach wygląda mandat?? :D Bo ja już wiem :D Pokuta się nazywa i były te blankieciki 6 x 50kc czyli 300kc czyli ok 50zł.... Mniejsza już za co ;) Moja siła perswazji, urok osobisty oraz Jim Beam z colą dla Seby i Ilony zadecydowały, że obraliśmy kierunek Magic. Trzeba szerzyć kulturę na wsi!! Jakoś się dziwnie z Szymonem czuliśmy jako jedyni (dobra, lub prawie jedyni) na sali w skórzanych butach i nieliczni w koszulach. Ogólnie Andzia mnie dość ciepło powitała :) Iwona też zabłysła i do mnie:
- Ty! Zostaw sobie moją siostrę!
- Bo co? Zazdrosna jesteś?!
- A żebyś wiedział!!
I wiemy wszsytko ;) Ehehe:) I jeszcze na dodatek w bardzo niemiły sposób pozbyłem się telefonu. Zajumali no... Olać ten złom ale wszsytkie kontakty.... :((((
Zdjęcia? Zapraszam tutaj :)
13
lutego
2007
Klimaty czosnkowe i fascynacje CSI :) Dzisiaj do rana czosnek ;) Najpierw na śniadanie bułka czosnkowa, a na kolację pizza z cacykiem ;D A tak w ogóle to dzisiaj fajny dzień był. Fakt, że miał być i Rzeszów ale skończyło się na samym Krk. Byle pozytywnie :)
12
lutego
2007
Ferie raczej mi służą :P Wczoraj kładłem się spać o 23:30 po bardzo długich i miłych konwersacjach z Anikiem na gadu. A dzisiaj wstałem o... 11:30. Masakra, 12h snu! Co to się ze mną dzieje? W domu nudno, zmył bym się gdzieś. Ale nie ma gdzie. Andzia na feriach w Ustroniu, Ryba w Poroninie... kupa. Jutro przynajmniej trip K-ce, Krk, Rzeszów :) Będzie się działo ;)
02
lutego
2007
Witam. Ostatnie cztery dni (30.01 - 2.02) spędziłem w Istebnej na nartach. Wycieczka szkolna, organizowana jak co roku, przez pana Hermanka. Muszę przyznać, że impreza się udała. Cztery mega dni na stoku. Pozdrowienia dla całej ekipy (z turnusu pierwszego jak i drugiego). Agacie gratulujemy majaczenia o pożarze, Szymonowi złych snów, reszcie sznupy i Wendy użerania się ze mną przez cały czas, zarówno na stoku, wyciągu jak i w pokoju... :) Do zobaczenia w 2008 w tym samym miejscu ;)
31
grudnia
2006
I kończy się nam rok 2006... Był to rok raczej trudny ale też bardzo wesoły i udany. Z racji tego, że joggera mam dopiero od czerwca, postaram się przybliżyć cały ten rok w wielkim skrócie.
Panowie i panie, mix katastroficzny roku 2006 wg. Katera i przyjaciół
W styczniu rozpoczęliśmy ten rok wszyscy (bo inaczej się nie da). Ja go rozpocząłem u Kasinka na mega sylwku. Była to naprawdę fajna impreza. Byłem na niej sam mimo, że byłem z kimś związany... I właśnie w styczniu, parę dni po sylwestrze to się skończyło. Ogólnie miesiąc bardzo spokojny, miesiąc pamiętnych mrozów i rekordowego śniegu.
Luty jak to luty. Dziwny bo krótki strasznie. Pamiętny dysk w Albatrosie z Olkiem i powrót w bagażniku (ogólnie w aucie nas było 9 ze mną ;D) Następne "coś" damsko - męskie co znowu długo nie trwało. W lutym byliśmy też z Rybą na feriach w Poroninie pod Zakopanem. Tydzień extra laby. Poznało się parę ładnych koleżanek (buźka dla was:*)
Marzec był miesiącem imprezy 18tkowej u Karola oraz dni otartych drzwi w ekonomiku. Moja pierwsza wyprawa do szkoły z laptopem w torbie :D Także w marcu wymienialiśmy u mnie sprzęt odpowiedzialny za moje łącze tzn. wymieniliśmy parabolkę na Andrew MagGrid :D I od tego czasu problemy z internetem się skończyły:)
Kwiecień był miesiącem aż nazbyt ładnym. Ładny związek się zawiązał na samym początku:D Wypad na kręgielnię do Amadeusa, dwudziesta rocznica ślubu moich rodziców, pierwszy wiosenny grill i narodziny mojej najmłodszej kuzynki Magdy :)
Maj był już spokojny, nic takiego się nie działo:) Była mega zabawa w Domu Sportu w Rogowie. Jak zwykle było świetnie... :) Także w maju znowu u mnie grillowaliśmy :)
Patrząc już ciepłym okiem na czerwiec można stwierdzić, że byliśmy na szkolnym rajdzie Monte Ekonom w Brennej :P Był to także miesiąc śmierci mojej prabaci.. :( W czerwcu skonczyło się coś, co z perspektywy czasu wcale nie musiało się kończyć... W czerwcu zaczynało się już ostre imprezowanie które śmiało można stwierdzić trwa do teraz... :D Pierwszy dysk na zakończenie roku z Andzią:D Masakra, Andzia, pamiętasz to?? :D Ale wtedy fajnie było :D Pod koniec czerwca wraz z rodzicami i sis pojechaliśmy sobie na Chorwację na dwa tygodnie... zajebiście :) Zapomniał bym dodać, że jeszcze grillowaliśmy u Tytlooka:P
W lipcu wróciłem z Chorwacji, ślicznie opalony. Po powrocie, a dokładniej 13 lipca miałem moje 18te urodziny... Urodziny wspominam jako trzy mega biby. Najpierw biba strojeniowa. Nikt nie wyszedł żywy. Później biba dla starszych, tu juz było więcej kultury. No i biba dla mass ;) 15 lipca, wraz z Tomkiem Pijakiem w SP Bluszczów. Pozdrówka i dzięki wszsytkim tym co byli oraz specjalne pozdrowienia z tego miejsca dla Kamili :P Ty wiesz o co chodzi ;) W lipcu fajnie się jeździło do Andzi i z Andzią nad wodę, szczególnie w okolicach godziny 23:00 ;) Żubrówka, Andzia, pamiętasz?? :P W licu zaczołem kurs na prawo jazdy (do dzisiaj prawka nie mam ale to tylko z lenistwa :P :P) W tym miesiącu w domu zrobił się rozpad na atomy. Czyli remont... Trwał do września co tez będzie opisane ;) Następna impreza w Magicu i kawa o 3:30 u mnie na podwórku z Olkiem i Bennym :P W dniu następnym kajak z Iwoną... :P Sorry za złamane wiosło... :P W lipcu ślub miała też moja stara, dobra znajoma Laura. Życzę jej wielu sukcesów w związku :D Warte zapamiętania komentarze w notce godzina... Zapraszam do czytania Dają do myślenia. 30 lipca pożyczyłem od mamy auto i jechaliśmy na dysk do Manhattanu. Pepe za kierowce :P Fajnie było nawet.
Jeżeli by spojrzeć na sierpień to na dzień dobry kupiłem cyfrówkę. Dalej, za sprawą Iwony, byliśmy na paintballu. W gorzycach był festival reggae. Fajna wieża foto z Martą;) Fajnie było u Andzi na kawusi i plotkach (m.in. pomalowała mi oczy cieniami), wtedy była też niezła burza. Dużo nie brakło bym u Andzi spał bo ja sie burzy z natury boję :] Ale mama po mnie przyjechała :D No i znowu Magic... Prezes, to się zaczyna to:D Następnie było bardzo ciekawe poznanie. Ola Sz. ;] Panna z Nowego Sącza była tu na wakacjach, kolejny znajomy gdzieś w Polsce :) No i teraz coś najpiękniejszego. 14 sierpnia moja kochania Andzia skończyła latek osiemnaście :D Strojenie strojeniem, a impreza trwała dalej po strojeniu. Zainteresowani wiedzą o co chodzi. Kamila - masz u mnie szacunek za to ;) Dalej patrząc to była superancka impreza u Kasinka... ja cie.... masakra :D Jeszcze impreza 18tkowa od Kołcza i impreza oficjalna od Andzi. I tu znowu pozdro dla Kamili :D
Wrzesień rozpoczęliśmy masywnie. Prezes miał 18tkę... zmęczeni i pijani jechaliśmy na rozpoczęcie roku. No co ja na to poradzę, że rozpoczęcie było w dniu jego 18tki?? We wrześniu skończył mi się remont i trzeba było parapetówę zrobić. Skończyła się na Manhattanie :D W końcu września Masłowska miała 18tkę. Fajnie było :P
Październik, teoretycznie zimno powinno być a jednak nie, my z Prezesem zaczęliśmy jeździć na skuterku :D Zawsze w nocy :D W październiku rozpoczął się Ostry Dyżur Poetycki w WCK... i moja przygoda z prawdziwym teatrem. Był też wewnętrzny z prawka i Zabójczy Numer :D I całkiem przypadkowo Silesia City Center w Katowicach :P Parę dysków w Magicu też było... ;D Także kolejna impreza w Domu Sportu była. Tym razem już byłem z Andzią :) I tak całkowicie bez okazji kupiłem sobie garnitur :)
Listopad przywitałem krwiodawstem :P Całkowity pad systemu :P No i W Colosie byłem (:*) i jest ok. 10 listopada przedstawienie finałowe z ODP. Udało się bardzo :) Chyba najważniejszym wydarzeniem listopada była 18tka od Hetmana. Tutaj dziękuję Aldkowi i Fefkowi za uratowanie imprezy :D Następna impra była u Dzika w Czyżowicach, skład podobny ;)
I dalej już mamy grudzień. Akcja City Discovery z Zimonami. Dwa razy Stodolni, Imperium... nie ma to jak imprezować w kulturalnych miejscach. Później jeszcze basen, sauna... i grudzień poszedł się powoli paść. Święta i po świętach, nic specjalnego....
Mam nadzieję, że nadchodzący rok 2007 będzie jeszcze ciekawszy, bogatszy w nowe doznania, jeszcze lepsze imprezy, przynoszący same dobrze wiadomości i rzeczy. Oby był rokiem spokojnym i udanym, rokiem w którym możecie zawsze liczyć na przyjaciół i kumpli, rokiem pozytywnym. Tego życzę wam i sobie. Widzimy się za rok... :)
03
września
2006
I to się tyczy wakacji. Cóż, skończyły się! Trzeba było by
zrobić małe podsumowanie. No czyli jedziemy w miarę po koleji. Na
dzień dobry wypad na Magic, jeszcze w sumie przed zakończeniem roku
ale liczmy to juz pod wakacje. Lećmy dalej, standardowo. Dwa
tygodnie na wczasach. W tym roku była to jak dobrze pamiętacie
Chorwacja. Kolejnym wydażeniem była moja 18tka czyli 3 mega imprezy
:) No oczywiście ja zawsze muszę coś potworzyć, no i tak też było
:) W tym czasie zaczęły się już regularne wypadny na Magic, zawsze
z Prezesem i ekipą (tylko Prezes był stały, ekipa się zmieniała).
Dziesiątki godzin spędzonych na Maju. Wieczorne spacery i
pogaduszki z Anią i czasem z Kamilą. Dziesiątki wypitych kaw u Ani.
Setki przegadanych godzin... Pare 18tek, jako strojenia (a raczej
syfienia) i już jako oficjalne imprezy. Wypady z meal'em, gdzieś :P
Mega impreza u Kasinka (chyba najpozytywniejsze wydażenie wakacji)
za którą nadal dziękuję organizatorce :* Bardzo pozytywną imprezą
byłą też 18tka od Andzi :P A nawet bardzo pozytywną. W wakacje jak
to w wakacje sprawy damsko - męskie te małe i te większe :) Ale
generalnie nic z tego nie wyszło :P A mogło :) Nie będę
rozpamiętywać teraz już niczego, nie warto :P Może przynajmniej
wrzesień przyniesie jakieś rozwiązanie? Oby :) Dzisiaj jeszcze mega
biba u Prezesa czyli mega zakończenie wakacji czyli... jego 18tka
:D :D Jak jutro będę w stanie głęboko niekomunikatywnym - wybaczcie
i zrozumcie. Proszę :)
Zapraszam taże na Katryniok.info
czyli moją stronę domową :)
27
sierpnia
2006
Here I'am, once again...
Czemu tak? Bo dawno mnie tu nie było. Tydzień był relatywnie rzecz
biorąc ciekawy ale nie do końca po mojej myśli się ułożył...
Środa
Na żywo pod i w klubie Magic: The Lost - Zagubieni w wykonaniu
Katera i Prezesa. To było brutalne. Najbrutalniejsze!! Człowiek
później robi różne głupoty, mówi co nie ma mówić i łatwo ulega
namowom innych... omg :/
Czwartek
Najbardziej bolesny powrót do rzeczywistości w moim życiu... Tak
przekurew**go kaca jeszcze nie miałem... I jeszcze
"eLkaczem" mi kazali jeździć... ałaaaa!! Wieczorem 18tka od
Kołcza... Ale cierpiałem... mimo to bawiłem się świetnie! Dzięki
dla Zuzi za to że mnie nieźle podrapała swoimi pazurkami i za
podwiezienie mnie do domu autem od Dina...
Tutaj są fotki w
rarze, kto chce hasło to na gg/jabberze się odezwać!
Piątek
W piątek się chyba nic takiego nie działo. Nie licząc tego że byłem
wieczorem na soczku i po prezent dla Andzitty u Jagody. Pierwsze
spotkanie na żywo, a na gg gadamy już ponad rok :) To sie nawyzwa
coś ;)
Sobota
Rano byłem na mszy pożegnalnej za Ks. Michała który odchodzi od nas
z parafi. Fajny gościu z niego, lubiłem go :) O 11:00 jazdy. Pozdro
dla Marka :D 14:00 fryzjer, nie bede opisywać co mam z włosami
zrobione, to trzeba zobaczyć :D Wieczorem imprezka urodzinowa od
mojej Andzi :) I tu wielknie DZIĘKUJĘ dla Niej. Nie lubie opisywać
szczegółów z mojego życia więc tu nastąpi koniec pisania... Dodam
że dlatego tydzień nie skończył się tak jak by mi się to marzyło...
"(...) to coś co się nie spełni...!" :( :( :( Smutno mi bardzo z
tego powodu... Ale tak jak widze opis od meal'a właśnie: "Nie ma
rzeczy niemożliwych, niemożliwe wymagają więcej czasu!"
A dzisiaj Dożynki Powiatowe w Gorzycach, chciał bym iść ale nie
wiem... narazie kończe... miłej niedzieli dla wszystkich bez
wyjątków :)
PS. Komentarze już dostępne dla wszystkich jak by ktoś chciał
:)
21
sierpnia
2006
Nie no, bez obaw, jestem i żyję :) Tak mi się przynajmniej
wydaje :P Trzeba było by coś napisać znowu, nie? :P No to piszemy
:P W miarę pokolei bo nie wiem czy wszsytko pamiętam dokładnie.
Ostatnio skończyłem na tym że idę na jazdy. Aha, ok. Na jazdach
wypiłem kawusię z instruktorem na Jastrzębiu. A co se bede jak se
moge :P Później miałem małe spotaknie z Ditte :P Śmialiśmy się z
wierszy w karcie w Dwie Wiedźmy, rzucali samolocikami w
McDonald'sie i ścigali na wóżkach w Minimalu :D Nie no, takich
dwóch jak nas trzech to nie ma ani jednego :P:P:P
Dzień następny to impreza u Kasinka. Tzn grill ale liczmy jako
impreza. Nie ma to jak sie obudzić w czyimś łóżku i taki zawias:
co, gdzie...?? Aha, u Kasi... ok, ok... W ogółe to było ś w i e t n
i t e ! ! ! Tyle wydarzeń jakich tam było :P Pozytywnych oczywiście
:P Z niecierpliwością czekamy na następne takie party, Kasiu :)
Niedziela... rozpocząłem ją u Kasi pobudką o 8:20 :P Kościół na
11:00. Obiad... standard na te dni :P Megi mnie zaprosiła na
impreze... znaczy się na wesele jej sis, Hani (którą też znam ;))
Ale była masakra. Dawno się tak nie pośmiałem:D Dzięki Marzenko
:*
No i już mamy dzisiaj, poniedziałek :D Narazie siedze w łóżku z
klawką na kolachach i piszę tę notkę :P A co bede dalej robić to
się jeszcze okaże :P Pozdrawiam wszystkich, całuje wybra...ną:* (Ty
wiesz że to o Ciebie chodzi, w końcu mam Cie pilnować żebyś była
happy :* )
18
sierpnia
2006
Dzisaj Ola wyjeżdża do domu... Kurde!! Wczoraj byłem sie
pożegnać wieczorewm... dawno taki smutny nie byłem... nic mnie
dzisaj nie cieszy, nawet lekko zarobione 50zł... Szkoda no, takich
ludzi jak Ona to nie często się juz teraz spotyka. Mam nadzieję że
się jeszcze kiedyś spotkamy...!!
Dzisaj o 15 jazdy mam. Oby z szefową, przynajmniej mi humor troche
poprawi. Bo kto jak kto ale ona to potrafi.
W środę był Magic. Aj był :D
Po fotki zapraszam tutaj
15
sierpnia
2006
A tytuł z Sunloverz - Shine On (Heiko & Maikos Gute Laune
Remix) :D Normalnie piosenka pozytywna jak rzadko ;] A tak ogólnie
to dzień... hmmm neutralny jakoś. Miałem mieć gości... no tak,
pogoda... ehhh... Walić. Byle nie pada, wsiądę na rower i chyba
gdzieś się przejadę. Tylko gdzie? No chyba że ktoś jednak sie
zlituje i wpadnie??
Wczoraj gadałem z kimś kto dla mnie dużo znaczył kiedyś... odczucia
dziwne troche. Odnosze wrażenie... a właściwie brak wrażenia. Nie
wiem. Mi ta rozmowa nie pomoże i nic nie zmieni a jej... oby tak! I
mam nadzieje że to nie byla nasza pierwsza i ostatnia rozmowa od
wydarzeń czasu przeszłego... geez
14
sierpnia
2006
Witam!! Na samym wstępie życzę mojej kochanej Andzi wszyzstkiego
najlepszego, spełnienia marzeń, powodzenia w miłości i zdania prawa
jazdy z okazji 18tych urodzinek :) "Kocham" Cie Andzia :*
Wczoraj żeśmy dosyć ostro poimprezowali u Andzitty ;] Syyyf był P I
Ę K N Y :D Ktoś nawet krzesło złamał ;D I to nie byłem ja :P
Impreza w składzie mocno okrojonym aczkolwiek standardowym
przeniosła się na przystanek do Olzy (Familoki) :D To dopiero było
:D 3:15 ekipa idzie po kołaczyki do piekrani :D hehehhe. 4:25 w
domciu :P Troche sie to starszym nie podobało ale jest ok :P
Dzisiaj z Kamilką na lody jeszcze jedziemy :P Trzeba pogadać o tym
co się wczoraj działo :PPP
12
sierpnia
2006
Cześć:) Wczorajszy dzień pozytywny :) W końcu wakacje, inaczej
być nie może. W domu to co zwykle - remont. Jeszcze troche to
potrwa ale jest juz lepiej niż gorzej. Byłem wczoraj na Maju z
Prezesem. Poleczyliśmy się trochę. Osa tam jest na cały tydzień.
Imprezują ostro ;] A ten... pozałem dosyć ciekawą osobę. Osoba ma
na imię Ola i jest z Nowego Sącza. Spotkaliśmy się pierwszy raz i
jak starzy znajomi. Gadania bez liku. I nawet żeśmy potańczyli:D No
i kolejny znajomy gdzieś w Polsce :) Fajnie tak. Ciekawe jak tam
meal po After? Narazie nie odpisuje na GG, poczekam, może doda
jakąś notkę na swojego Joggera??
Co do tytułu notki. Tekst zasłyszany (od kogo by innego) od
dziewczyny. "Co ja sobie ubiorę?" No masakra! Czasami jak słyszę
jak dziewczyny się zastanawiają co sobie ubrać... ehhehe, polewka
na maska :) Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło:
przynajmniej są śliczne :)
A tu, zdjęcie z Olą :)

11
sierpnia
2006
Welcome :P Po co dzisiaj była za noc. Masakra. Jak wczoraj
poszedłem spać o 21:30 tak dzisiaj wstałem o 11:30 Ale jazda ;]
Wczoraj wieczorem byliśmy z Olkiem i meal'em na Maju. I jakimś
dziwnym trafem przyszły tam Andzia z Kamilą. Atmosfera jak zwykle -
bombowa.
Tutaj są dostępne fotki:)
Myślałem że dzisiaj gdzieś wyskocze znowu, miałem myśli żeby gdzieś
z Andzią na rowerach jechać ale widze że pogoda mi raczej na to nie
pozwoli. Szkoda, no! Meal dzisaj atakuje na After Dark. Życzę mu
powodzenia w dwóch sprawach: żeby w ogole wszedł do After (After
jest 18+) i powodzenia z Olą :) Miłego dnia :)
10
sierpnia
2006
Cześć wszystkim!! Kurde, ej, ostatnio jakoś zaczynam się
opuszczać ze wpisami!! To raczej źle :P Ale obiecuje poprawę.
Jak większość wie (bo mnie tam spotkała) byłem wczoraj w Magicu na
imprezie :) Kurde, normalnie środowe imprezy coraz bardziej mnie
zaskakują! Ludzi chyba więcej niż w sobotę. Towarzystwo wczorajsze
było... wyśmienite! No co ja mam więcej powiedzieć?! Nie da się!
Była taaaaka imprezka! :D Wszystkie rekordy zostały pobite przez
Karola ale my z Prezesem nie zostawaliśmy w tyle ;] Następna środa
- oczywiście atakujemy znowu!!
Lekko się tylko wczoraj zawiodłem na jak mi się wydawało, miłej
osobie... No cóż, życie nie bajka, nie drapie Cie po jajkach -
żyjemy dalej. Pozytywnie i bez spinek. W końcu mamy wakacje...
Wszystkich
chętnych i łapczywych na fotki z wczorajszej imprezy zapraszam
tutaj :D
08
sierpnia
2006
Witam, witam!! Każdy coś dodaje na bloga/joggera to kurde ja też coś dodam od siebie!! :)
Wczoraj dzień spędziłem baaardzo milusio :) Rano zrobiłem to co do mnie należało czyli przykręciłem
cały sufit i o 14:30 jechałem do "mojej" Andzi :P A żesmy sie dawno nie widzieli to bylo fajnie :)
Gadki - szmatki, trzy kawy i herbatka wypita. Przy okazji Andzia mi oczy pomalowała na złoto i
fioletowo. Ponoć ślicznie wyglądałem. O 19:00 wpadła jeszcze Sandra i Kamila :P Pod wieczór na
dworze rozpętało się niezłe piekło. Burza i deszcz.... no i jak tu chcesz do domu wrócić...
chodziły już myśli żeby u Andzi spać ale to nie była najlepsza wizja szczególnie patrząć oczyma
rodziców jej i moich W końcu po mnie mama przyjechała i jeszcze wielkie halo z tego robiła że
musiała po mnie te 4km jechać autem... masakra, ale sie zdenerwowałem niepotrzebnie! Dobrze że
przynajmniej sen miałem spokojny...
Dodałem na moją fotkę.plnowe zdjęcią. Zapraszam.
Życzę miłego dnia. pozdrówka
07
sierpnia
2006
Cześć :)
Wczoraj byliśmy z kumplami na paintballu. Był to mój pierwszy wypad na takie coś. Skusiłem sie
tylko dla tego że dostałem od Iwony (:*) darmowe zaproszenie dla 10 ludzi :) Zabawa była
masakryczna :D Wrzuce kilka fotek zeby nie było :P Klik żeby powiększyć ;P




Dzisiaj wieczorem jeszcze wypad do mojej kochanej Anidziuni na to co zwykle: kawka i ploteczki. W
końcu wróciła z pielgrzymki i nie widzieliśmy sie pare dni :P Geez
03
sierpnia
2006
Andzia i Kamilunia poszły mi na pielgrzymkę... LOOOOL. Nie no,
ja nic nie mówię, od nich decyzja :)
Byłem wczoraj @Magic :D Było gruuuubo ;] A może tylko mi się tak
wydaje? Po ostatnim wypadzie na Manhattan to nawet Drops (Albatros)
bardziej daje rade :| Ale liczy sie dobra zabawa: polowanie z
Goofym na laski, gadki - szmatki z Makarem, samotny taniec na
kolumnie i zawias Longa w ubikacji :) Po prostu zajebiście było
:)
Dzisiaj przyszła mi paczuszka z Nikonem :D Aparacik jest masakra :D
Duzy wyświetlacz a ogolnie aparat jest baaaardzo malutki. Wrzucę
kilka zdjęc jak porobie. Mam nadzieje że jutro mi jeszcze
akumulatorki przyjdą (na reggae trzeba mieć a co ;p)
01
sierpnia
2006
Jak szalec to szalec ;] Sprzedalem Motorole i kupilem sobie nowa
cyfrowke ;D Nie bede sie ojcu prosic zawsze o aparat :) Tylko
czekam na paczke :) Nikon L4 ;]
Opis wg Fotoexpert.pl
Wewnątrz eleganckiej obudowy aparatu COOLPIX L4 o łagodnych kształtach kryje się cały szereg funkcji, które pomagają w perfekcyjnym uwiecznianiu istotnych wydarzeń. Obiektyw Zoom-Nikkor z 3-krotnym zoomem umożliwia łatwe komponowanie dowolnych ujęć: od grupowych zdjęć portretowych aż po fotografie rozległych krajobrazów. Jasny, 2-calowy monitor LCD ułatwia komponowanie i odtwarzanie zdjęć, nie ograniczając swobody przeżywania ważnych chwil. 15 programów tematycznych (w tym 4 w trybie Asystent) umożliwia uzyskanie lepszych efektów, zapewniając automatyczne wprowadzanie ustawień odpowiednich dla różnych okazji: od zdjęć portretowych wykonywanych podczas przyjęć aż po nocne pokazy sztucznych ogni. W udoskonalonym graficznym interfejsie użytkownika (czyli menu) wykorzystano bardziej wyraziste symbole i napisy, prezentowane w czytelniejszy sposób. Funkcje można wybierać, posługując się ikonami lub nazwami, a nowy schemat barwny mniej męczy wzrok.
I kilka fotek ktore znalazlem na necie:


![]()

31
lipca
2006
Witam, witam! Wczorajsza niedziela wiala gleboka nuda... poza malym eventem jakim byl o
wpadniecie meal'a do mnie na br0 to byla porazka na calej lini :( Troche honor niedzieli uratowal
nocny grill u Cioci... Po prostu nie moge sam zostawac w domu, a wczoraj nie bylo gdzie ani z kim
sie wybrac...
Dzisiaj od rana juz lepiej. Fakt - faktem ze roboty od cholery ale jakos to mozna przezyc. Kamila
byla u mnie na kawie. Mrozonej ofc ;) Zesmy sobie poplotkowali :P Fajnie i mile zakonczenie dnia.
Dodam ze mial byc na tej kawie ktos inny ale... ale, ale. Moze lepiej nawet, ze to byla wlasnie
Kamila?
30
lipca
2006
Witam :) I znowu mamy niedziele :P Ale ten tydzien zlecial...
Wczoraj panowaly ogolne nudy. Myslalem ze sie wybiore nad wode ale
jakos nie bylo z kim, kazdy zajety, a potem troche pogoda sie
spiepszyla... :( No ale mowi sie trudno - zyje sie dalej.
Gadam z Pepem na gg... i jakos wyszlo tak ze bysmy na dysk jechali
(tym bardziej pokusa byla wieksza ze cala ekipa jechala). Pytanie
jak. Wpadlem, najpierw wydawalo mi sie ze na glupi, pomysl: zapytam
mame Krysie czy nam nie pozyczy auta. Jakie bylo moje zdziwnienie
gdy sie zgodzila bez wiekszego proszenia... :| No i auto i kierowce
juz mamy: Ciankol i Pepe ^^ Wzielismy na "poklad" Sandre i
Kasie.
Na duzej sali house party a na malej dancing (dodam ze bylismy na
Manhattanie). Szczerze? Mala sala r0x! Tym bardziej jak masz z kim
tanczyc :D Ale o to to ja martwic sie nie musialem ;) Powrot maly -
wielki o 2 z pod dyskoteki bo mama chciala miec klucze z bryki
zdane do 2:30. W sumie i tak nie bylo az tak extra zeby zostac
dluzej. Teraz z niecierpliwoscia czekam na fotki bo chyba jestem na
kilku ;] A jak nie to i tak nie obraze ;)
To ja wskakuje pod prysznic i jade do kosciola na 11:00. HAVE A
NICE DAY :)
29
lipca
2006
Ostatnio mnie tata wital, dzisiaj ja go powitalem! Byscie widzieli jego zdziwiona twarz :D Tak w sumie to wlasnie wrocilem, jechalem z meal'em na piwo gdzies. Tak ze po drodze zesmy u Andzi jeszcze wypili pyyyyszna kawusie (Andzia, dzieki wielkie :* ). Skoczylismy na Maja posiedziec i pogadac :) Meal pojechal ok 21. Dalej mialem "posiedzenie" z Andzia, Sandra i Kasia. Kamili nie bylo - biedactwo chore jest :( Tak wiec ulotnilismy sie w skladzie prawie takim jakim przyszlismy bo Sandra miala nagly "wypadek" i musiala nas opuscic. Ogolnie to ide spac :P Dobranoc
25
lipca
2006
Witam goraco (zgodnie z pogoda) po dlugiej (bo az 2 dniowej)
przerwie!!
Czemu nie pisalem nic? Po porstu, nie mialem czasu ani natchenia.
Ale po koleji postaram sie teraz wszystko opisac.
Niedzielna pobudka po imprezie o 11:) Ogolnie bylo ok. Po poludniu
wybralem sie do Kamili po moja bestie (rowerek ;] ) bo zostal u
niej w piatek. Upal mi towarzyszyl bezlitosny... W planach mialem
isc na 15:15 do kosciola ale towarzyszyla mi cicha nadzieja ze
Kasia pojedzie na 20:00 do Wodzislawia. I ze kazda mama kocha swoje
dzieci to nadzieja stala sie faktem. Na 20:00 bylem z Kasia w
kosciele. Byla tez tam nauczyciekala ktora uczyla Kasie i
zrobilismy przed nia fajny "myk" tzn. zlapalismy sie za rece i
dumni z zycia maszerowali do auta przed jej oczyma :)
Stwierdzilismy ze glupie zaraz tak do domu jechac i ze wypadalo by
kogos odwiedzic. Tylko kogo... Padlo na Ize i Kasie Grabiec :] (o
Izie to dwie notki nizej ;] ) Obie byly w tzw. "Jedynce".
Podjechalismy bryka i teraz znowu mysliciel sie nam wlaczyl, co
robic dalej? Panie i Panowie (byl tylko jeden, ja ;) ): jedziemy do
McDonalda na lody :D Ja to zwykle musze cos wymyslic... zaczolem
wszystkie karmic moimi lodami. Hehe, lachane bylo niezle :) Lodysmy
zjedli grzecznie (prawie) i w calosci Kasia odwiozla obie
dziewczyny do domku. W dordze powrotnej chcielismy skoczyc na
"Maja" do Olzy ale stwierdzilismy ze chce sie nam troche spac
(odpoczywac?) i pojechalismy do domu... Byla godzina 23:05 :)
W pondziedzialek dzien dobry swiatu powiedzialem o 6:30 poniewaz o
7:00 mialem jazdy ;] Nic, a nic szczegolnego. Przyzywczajam sie. Po
jazdach znowu praca... remont mnie wykancza. 21:00 na zegarach...
Mysle sobie, nudno tak samemu w domu siedziec. Pisze Kamili sms'a..
nie ma jej w domu... zonk. Kasia sie pojawila na gg: "Kasia,
idziemy sie gdzies poszlajac?", dwa zrazy nie trzeba bylo mowic:D
Poszlismy na "Jona" do Bluszczow :) Posiedzieli, pogadali, posmiali
sie:) Faaajnie bylo. W koncu zesmy nie nie widzieli cale wieki :P
(ost raz w niedziele o 23:P) Wrocilem o 1 jakos:) Pani Basia (mama
Kasi) uznala mnie za zieca :P Niestety, tu sie myli :P
Rano o 9 jazdy. Pierwszy raz na Jastrzebiu. Lejtowo :P Mielismy
jechac nad wode (Kasia, Iza, Marta, Kasia no i ja) ale... Kasia nie
jedzie bo cos tam, gadam z Marta: " tak, ja jestem nad woda ale
sama, Izy i Kasi nie ma" a nie to nie! Myslicie ze nie jechalem?!
BLAD. Jechalem ale z Kilntonem... "brozda mjyndzy zimiokami" :D
Kilnt pojechal szybciej i z Wojtem pojechalismy dalej, na "plaze"
Tam byl Osa, gadu gadu i jedziemta do domu. Wrocilem zjadlem sobie
odiake, wypilem mrozona kawusie i napisalem to co teraz czytacie :)
Troche tego duzo no ale tez sie duzo dzialo :) Tak wiec zycze
milego wieczorku :)
23
lipca
2006
Jak sie bawic to sie bawic pelna para!! W srode bylem w Magicu, w piatek w Manhattanie i wczoraj znowu w Magicu... I co impreza to lepsza, co impreza to w innym towarzystwie. Wczoraj bylo po porstu swietnie. Inaczej sie tego nie da opisac. I wiem czyja to zasluga :] Wielkie dzieki dla Kasi (Babci ;] ) za transport oraz dla Marty, Kasi no i najwazniejsze: Izy :) To wlasnie dzieki Izie ta impreza byla tak udana :) Powrot do domu: 5:50 i to jest odpowiednia pora zeby wracac z dysku a nie o 3:00 czy jeszcze wczesniej... Ide po jakis sok i zrobie sobie sniadanie. Troche glodny jestem... :) Milego dnia :)
22
lipca
2006
Jazdy byly wczoraj i dzis :D Wczoraj na Manhattanie a dzisiaj na
kursie :) Wczorajszy dysk udal sie w 102% :) Troche dlugo trzeba
bylo czekac na Iwone i Andzie ale to sie da wybaczyc :P Imreza byla
przednia :D Ekipa masakra ;P maly thnx dla Kamili:D :)))
Dzisiejsze (notabene pierwsze)jazdy byly :) Spoko instruktora mam:)
heh :) Ogolnie jezdzic autem to nie jest ciezka sztuka :)
Dzisiaj Laura ma slub... bylismy z Osa zastawiac. Dwie flaszki
wpadly nam w lapy ;] a ;] hehe :)
Po poludniu wypadzik nad wode, trzeba sie troche ochlodzic, taki
upal a ja w eLce bylem... To naprawde boli... :P
Milego dnia, zdravim ;]
21
lipca
2006
Witam po dlugiej nieobecnosci. Brak nowych notek byl
spowodowany... lenistwem. Po prostu nie chcialo mi sie pisac :p Tak
cieplo i jeszcze pisac cos - loool ;] No ale dzisiaj juz
napisze:)
Wczoraj bylem wieczorem z Kamila na Maju. Tyle piasku we wlosach
daaawno nie mialem ;) Ogolnie rzecz biorac bylo POZYTYWNIE :)
Fajnie sie gadalo. Powrot - punkt 1:00 ;]
Rano jechalem z tata po szyny bo robimy podloge a on cos ma w
planach pod kuchnia na dole piwnice zrobic.
10:00 zbieram sie do Andzi na kawe i ploty. Jak to zwykle bywa ;)
Iwona (siostra Andzi) wyciagla mnie na kajak :D LOOOL. Andzia z
Kamila na rowerku a my kajak ;] I... zlamalem wioslo. W sumie to
sie samo zlamalo :S Trzeba tak umiec. Ale, ale! Za to one nas
holowaly rowerkiem! I w ten oto sposob byla fajna zabawa bez
zbyniego wysilku :D
Wlasnie wrocilem wiec ide cos zjesc i do prysznica wskakuje ;] A
wieczorem prawdopodobnie atak na Manhattan (Manhattan ssie, wiem
ale cos, przynajmniej towarzystwo bedzie ;] )
Zdravim ;]
20
lipca
2006
Witam! Chcialem napisac notke zaraz po powrocie z dysku ale tak
jak w tytule AP'ek mi zwisl i nie mialem netu:(
W Magicu byla maskra :D Taaaaaaaka impreza! Po prostu swietnie.
Caly czas na wielkiej sali, DJ MaDDoG i DJ Suhy sie popisali :D
Troche zaluje ze nie poszedlem szybciej na mala sale. Byla tam
Sandra z kumpelami. Kurde, musze przyznac ze fajnie zesmy sie
pobawili :D Fakt - faktem ze to bylo moze tylko jakies 15min ale
mimo wszystko extra :D Tak jeszcze, wielkie pozdrownienia dla
Klintona i Linci :D Oni wiedza za co :D
Wielki powrot busem. Nie bylo zle, wszyscy znajomi na pokladzie.
Mowie cos w busie, ze jak przyjade to sobie kawe wypije i siade
przed kompa, a Olek do mnie: to wypijemy kawe na doworze. No czemu
nie. 3:00 Kater bierze trzy kubki (Olek, Benny i ja), nasypuje
kawy, zalewa wrzatkiem i wynosi na dwor :D I mama Katerowi jakies
cisteczka dala zeby gosci poczestowac. Olek zeżarł prawie wszystkie
:p
3:33 zbieram sie do domu i wlaczam kompa (pierwsza czesc tytulu
notki). Netu brak to ide spac. Napisalem jeszcze Sandrze sms'a i
zasnąlem... pobudka o 9:57 :) Teraz musze troche w domu sie
nacharowac a potem moze skocze nad wode? Pozdrowka :)
19
lipca
2006
Wczoraj pierwszae wyklady i doktor... 5min w gabinecie i 50zl w plecy jestem... W sobote o 9:00
pierwsze jazdy :D oo jaaa :D Po wykladach wsiadlem na rowerek i jechalem sie odstresowac gdzies:)
Zajechalem na Maja do Olzy - nikogo znajomego. W drodze powrotnej tak sie zlozylo ze wstapilem do
Andzi... Wyobrazcie sobie ze Mrozek mi nawet kawy nie zrobila!! SKANDAL normalnie!
Wlasnie wrocilem z Wodzia. Bylem z tata. Pierwsze powazne zakupy przed zblizajacym sie wielkimi
krokami remontem w domu... Plyty OSB, KG, prowadnice, listwy, panele podlogowe itp... Inaczej
mowiac: kto mnie przygarnie na czas remontu?? Bo ja tego psychicznie nie wytrzymam :P Nie lubie
pracowac ogolnie mowiac ale lubie widziec efekty pracy :D No tak, dziwne wiem :P Teraz sobie
popijam zimna pepsi twist z lodem i cytrynka :D mniam :D Na ta pogode - dla mnie bomba :]
Tak jeszcze w ramamch polecenia, 3 kawałki:
*Tom Mountain - Push it (Live rip)
*G-Spott - Sadness (Non Vocal Tribal Mix)
*DJ Theo - Sexy
Cos mi sie gusta zmieniaja :p
18
lipca
2006
Kontynuuacja notki POWITANIE. Wlasnie, czemu taki tytul? Bo jak
wrocilem to tata otworzyl mi drzwi i byl, jak by to powiedziec,
niezbyt zadowolony. Ale co tam :) Bylismy z Andzią nad wodą.
Atmosfera panowala refleksyjna. Piekne niebo wczoraj bylo. Tyle
gwiazd naraz dawno nie widzialem. Fajnie że Ją mam (Andzie). Taka
osoba jest mi naprawde potrzebna... :) Pozniej zrobilo sie nam
troche zimo i bylo wspolne grzanie się:) I przy okazji kupa śmiechu
:P
Jak by sie ktos pytal to bylem rano u fryzjera :D I pasemek juz nie
ma :( Spokojna glowa, poczekam do konca wakacji i zaszaleje na maxa
z wloskami :D aaa :D Pozdrowki :)
18
lipca
2006
Wlasnie wrocilem. A gdzie i po co bylem oraz tytul tej notki wyjasnie rankiem, teraz mi sie chce zbyt mocno spac
17
lipca
2006
Witam!!
Powiedzmy ze nareszcie troche odespalem. Dzisaj bylem z Hołkiem w
Wodziu i... od jutra zaczynam robic prawo jazdy :D Stało sie :D
Jutro o 16 pierwsze wyklady i wg tego co Holek mowi od przyszlego
tygodnia powiniemem miec juz jazdy :D Dla mnie zadna nowosc, autem
jezdze juz pare lat a teraz nareszcie na legalu. Fakt ze trzeba
bedzie sie stosowac do ograniczen predkosci ale to tylko 30h wiec
przezyje. Biore po 10h jazd na tydzien, do konca wakacji chce miec
za soba wszsytko i czekac na egzamin :P
Dobra, ja sie zbieram i jade na gmine zlozyc wniosek na dowod ;] W
koncu sie na cos moze przyda :P Zdravim :P
12
lipca
2006
Gwoli regularnosci :P Bylem dzisiaj w tych czechac ale... ale sam. Laski jak zwykle wszystko
musialy pozmieniac.
Wrocilem i zaraz dostalem od Kasinka zaproszenie na kawe mrozona. Czlowieku, mysle sobie, jak tu
nie skorzystac z takiego zaproszenia? Jade :) Kawka byla swietna :D
Stwierdzilismy ze jedziemy na rowerach do Izy. Piszemy jej sms'a. Okazalo sie ze jest na basenie
ale wroci ok 18. To ja skoczylem do domu na obiad i sie okapac i 16:15 bylem po Kasie. W Wodziu
zjedlismy pyszne (i cieple wg nas) lody w McGasiu i pozniej skoczylismy do parku na chwilke usiasc.
Iza pisze ze jest juz w domu, no to ruszamy. Po drodze do minimala po mineralna bo cieplo bylo.
Przyjechalismy a tu co... Iza i jej siostra Kasia sie spalily na sloncu... LOL, ale wygladaly xD I
nie ma to jak poobgadywac wszystkich z dziewczynami :D
Mielismy wejsc do Moni jeszcze ale jakos nie wyszlo. W drodze powrotnej bylo nam juz troche zimo
:P
W Rogowie wstaplilem do Zabki po tonik a zamiast toniku (ktorego nie bylo) to kupilem jagodzianke i
snickersa :D Teraz zbieram sie juz powoli spac bo jutro a wlasciwie dzisiaj strojenie (syfienie)
18tkowe u mnie. Oby wszyscy na dysk jechali...
11
lipca
2006
Wczoraj po poludniu byla u mnie Andzia z Kamila. Heh, kawa na nie dziala bardzo pozytywnie (Zino Davidoff robi dobre mieszanki widac :D ) Stwierdzilem ze moze warto by w namiocie spac... no tak, ale nie mam namiotu. TO czemu nie spac w namiocie ktorego nie ma? I tak spalismy z Ryba, pod golym niebem :D Ale masakra byla. Rano w koncu zamiast na karimatach to obudzilem sie na chustanej lawce ;] O Boze:p Ale mnie krzyz boli teraz :/ A dzisiaj jeszcze do czech z dziewczynami. Ja jade po zaopatrzenie (%) a one po co, to nie wiem. Ale lepiej z nimi niz samemu pykac na rowerku. No to by bylo na tyle. Przelaczam sie na Windowsa, pobawie sie w Fruity Loops Studio :) Trzymta sie luftu
01 lutego 2010, 10:07:40 | Zmiany |
Fajne, nowe templatki znalazłem. Ta jest ciekawa.
24 maja 2008, 15:22:12 | Propozycje |
Propozycje na dzisiejszy wieczór proszę składać w komentarzach :)
12 maja 2008, 20:39:30 | Adresy |
Mój journal jest dostępny z następujących adresów:
journal.katryniok.info
journal.marcin-katryniok.pl
oraz kater.jogger.pl
06 maja 2008, 15:34:54 | Reaktywacja |
Ha! Nadchodzi długie wolne, czas poszukiwania studiów i gorrrących imprez oraz ważnych wydarzeń. tak więc journal wraca do łask!
01 września 2007, 10:35:24 | Pogodno |
Kończy się okres ciepłych nocy i wieczorów, pogoda coraz bardziej jesienna. Lato! Już za Tobą tęsknimy!