z charrrakterem

 

16

lutego

2010

Wszystko czego dziś chcę



A jakoś mnie tak naszło... :)

 
 

15

lutego

2010

MAO

Za gazeta.pl:

Niektórzy ludzie mają uwarunkowany genetycznie niski poziom enzymu monoaminooksydazy - MAO. Odznaczają się oni specyficzną cechą - to poszukiwacze wrażeń. Łączą się z nią impulsywność, ekstrawersja, nonkonformizm i słabe uspołecznienie. Poszukiwacze szybko się nudzą tym, co powtarzalne, i potrzebują wciąż nowych stymulacji. Lubią ryzyko, jeśli przyjemnie ich ekscytuje. Ignorują negatywne skutki nawet wtedy, kiedy o nich wiedzą. Pomniejszają niebezpieczeństwa. Mogliby uprawiać sporty ekstremalne albo rzucać się w szalone operacje finansowe.

Gdzie można zrobić badania poziomu tego enzymu w organizmie?

 
 

11

lutego

2010

Znów

Znów mam dosyć tej pracy.
Rzadko zdarzają się takie momenty jak dzisiaj. Wysiadam. Potrzebuję przerwy.

 
 

10

lutego

2010

Nie było

Dawno. Dawno nie było takiego mętlika w mojej głowie.
Nie wiem co jest, nie wiem co się dzieje. Wszystko było jasne, proste i wygodne - wszystko się zmienia. Zmienia się, nawet nie wiemy kiedy, nawet nie wiemy czemu. Czasem jest to sprawa jednej, krótkiej chwili. Dzieło przypadku. Jak wszystko. Przeznaczenie nie istnieje, światem rządzi przypadek. W co ja wierzę? Wierzę w to, że przypadku nie da się zmienić, przypadek się "stał" i jest, musimy się z tym pogodzić. Możemy próbować ingerować ale jak się to skończy... decyduje, właśnie, przypadek. I cóż, pewnie nie zrozumiecie sensu tej mojej wypowiedzi. Sam jej nie rozumiem. Śmietnik mam w głowie, ktoś tam musi posprzątać. Na razie nie ma chętnych do tego, a ja sam się boję tam głębiej wchodzić. Boję się samego siebie, boję się każdej kolejnej decyzji. Jeszcze tak ze mną nie było. Zawsze wychodziłem z wszystkiego obronną ręką, spadałem na cztery łapy. Czasem lekko poturbowany, jednakże bez uszczerbku. Teraz może się to skończyć źle. Dla mnie i nie tylko.

...przepraszam

 
 

02

lutego

2010

Pomysły

Ktoś ma ostatnio szalone pomysły.
No tak, ja rozumiem, że mogło się o tym myśleć od dawna i może był to jeden z większych celów w życiu ale sytuacja się zmieniła, chyba diametralnie. Tylko czy ja wiem, czy jestem gotów na takie pomysły? Nie żebym kiedyś też takich nie miał, też o tym myślałem. I czasem tylko tak płytko, a czasem bardzo poważnie. Może brak odwagi u mnie? Na razie mam luksus, można by rzec, po co z niego rezygnować? Poczekam, co się stanie, w końcu to prawie jak ciąża, 9 miesięcy na rozwój pomysłu i zweryfikowanie sytuacji.

 
 

01

lutego

2010

Pobudka

Śpię sobie smaczne, po 2ch zarwanych nocach.
Z racji tego, że mieszkam najbliżej pracy, mam klucze z biura i otwieram rano, zawsze jestem 6.45 już w pracy bo lubię sobie zjeść na spokojnie śniadanko w firmowej kuchni.
Dziś, 6.52 dzwoni telefon, Sabina (koleżanka z biurka obok) dzwoni.

- Marcin, gdzie jesteś?
- W łóżku, a co...? ( i w myślach: oszfakien sziiit!)
- wstawaj do pracy, idę się na serwis ogrzać...



I nawet nie poczułem, że na podwórku dziś -12 stopni jest...

 
 

07

listopada

2009

Inspiracje

Tak to już czasem jest, że ktoś inspiruje kogoś, tutaj zostaliśmy zainspirowani obaj. Dobra, ja zacząłem.

Życie we dwójkę, bycie małżeństwem, nie polega tylko na wspólnym spaniu. Taki ja widzę sens tej wypowiedzi. Nawet pójdę dalej, spanie razem wcale nie jest wygodne. I wcale nie robi wg. badań, dobrze dla związku. Ludzie jak śpią razem to mimowolnie się czasem budzą, po prostu sobie przeszkadzają. Przez to są źli i nie wyspani. OK, nie mówię, że też to kiedyś była dla mnie frajda, spać z kochaną osobą ale wcale to dobrze nam nie robiło.

Zadałaś dobre pytanie. Moja odpowiedź na nie będzie prosta i banalna: nie, nie przemawia. Nie znam zbyt dobrze takiego uczucia jak zazdrość. O dziwo.

Wracając do życia codziennego, kolejny tydzień za nami, w poniedziałek dzień przelewu, bardzo się cieszę na moment jak otrzymam SMS od Millennium: Przelew przychodzący, uznanie na rachunku. Udało mi się też dostać 5 bardzo dobrych miejsc na premierę filmu 2012 w CInema City, premiera jest o 00:01, czyli minutę po północy. Mam nadzieję, że będzie warto. Tyle.

 
 

30

października

2009

Piątek @ PV

Czyli taki typowy, piątkowy chillout w pracy. Tydzień był ostry, owszem, roboty dużo ale systematyczność rejestrowania dokumentów dało we znaki i w ten sposób dzisiaj mam trochę luzu. Aczkolwiek już mnie męczyli, żeby im wystawić faktury sprzedażowe, co dostali praktycznie z miejsca.

Dzisiaj mamy ostatni piątek października, więc tradycyjnie już, jak co roku, robimy spotkanie Halloweenowe z ekipą pod wezwaniem św. Promila w 14tych Wrotach. Z tego co mi wiadomo, ekipa będzie kompletna co mnie cieszy niezmiernie. Cieszy mnie jeszcze bardziej fakt, że mam dzisiaj kierowcę i raczej nie trzeba będzie się "męczyć" przy samym soku, bez wkładki. Nie żebym nie umiał na trzeźwo ale dziwnie by z nimi było się nie napić.

Co jeszcze mnie nurtuje ostatnimi dniami? To, że jak przeglądam znajomych na naszej klasie (cicho, tego nie komentować), to coraz więcej dziewczyn ma nazwisko w formie np.: Aleksandra Nowak (Kowalska). Chyba każdy wie, że nazwisko w ( ) jest nazwiskiem panieńskim... ok, może ja jestem jakiś dziwny ale wydaje mi się, że wychodzenie za mąż w wieku 21 lat lekko mija się z celem. Ja już nie mówię teraz o wychodzeniu za mąż w wieku lat 18 i mniej bo to już jest totalna przesada... Powiecie, musieli. Ja powiem CH..J, a nie musieli. Mogli żyć razem i wychowywać to dziecko ale żeby zaraz lecieć z tym do Urzędu Stanu Cywilnego (w wypadku ekstremalnym, do kościoła)? Wg. mnie w takim wypadku (bo to serio jest wypadek, w którym pokrzywdzonych jest minimum trójka ludzi, łącznie z tym dzieckiem, które się jeszcze nie urodziło), są ważniejsze wydatki niż organizacja wesela na _SKROMNE_ 100 ludzi. Sami wiecie, o co mi chodzi (mam nadzieję).

Już słyszę wasze zdanie o tym co napisałem. Rozumiem, każdy myśli inaczej, każdy ma inny punkt widzenia na całość. Ja wiem tylko tyle, mnie na razie nie stać na zakładanie rodziny, ba, nie stać mnie nawet na żonę i mieszkanie. Nawet jak by moja żona pracowała i zarabiała tyle ile ja (a mało nie zarabiam!), dalej twierdzę, że nie było by nas na to stać. Cóż poradzić, takie życie jest, na razie mi się nie śpieszy na ślubny kobierzec.

Już widzę głosy oburzenia do mnie, spokojnie proszę, po to są blogi, żeby móc wyrazić swoje zdanie. Moje już znacie, chciał bym poznać wasze.

Pozdrawiam gorąco i życzę udanego weekendu!

 
 

20

sierpnia

2009

Wycieczka do NL

Witam

Jak wiecie, planowaliśmy z Prezesem wyjazd do Holandii, samolotem z Wrocławia, Charleroi, Tilburg. Ale, że plany się pozmieniały, pojechał z nami jeszcze Piguła, a nie lecieliśmy, a jechaliśmy. Autem. Tak. 1155km.

Za pojazd służył nam dzielnie, Hyundai Pony 1.5 LS w gazie z 1994r. Trasa standardowa, Krapkowice, Wrocław, Olszyna, Berliner Ring, Magdeburg, Hannover, Dortmund, Venlo, Eindhoven i Tilburg. Jechaliśmy 12,5h z wszelakimi postojami. Czyli relatywnie krótko. Trasa kosztowała nas 506zł do podziału na trzech, czyli lekko poniżej 170zł na głowę (przypomnę, same bilety na pociąg z Charleroi do Tilburga i z powrotem - 41€ na głowę!).

Na miejscu udało się nam załatwić noclegi za darmochę, u Doty w mieszkaniu służbowym. Dzięki jej i Marcie, zaoszczędziliśmy sporą sumkę pieniędzy - za co pojechaliśmy do Antwerpii i Rotterdamu. Prezes i Piguła zachwyceni Holandią, a mnie się zaczęło znowu tęsknić za tym krajem i miastem. W szczególności za miastem. W sumie młody jestem, kto wie jak się dalej to potoczy, może kiedyś...?

Powrót tą samą trasą, 11,5h z postojami. Łącznie zrobiliśmy ok 2700km w 5dni (a co mi za kółkiem dało prawie 5000km w niecałe 3tyg.), niby nic, a jednak. Pony się sprawdził, średnio palił od 8,4 do 9 litrów LPG na 100km.

Co tu więcej mówić? Wszystko się udało, wszyscy happy i wszyscy by pojechali raz jeszcze... albo i dwa.

Miłego dnia w pracy/domu/wakacjach, whatever.

 
 

23

lipca

2009

Za dwa

Za dwa tygodnie będziemy już z Prezesem w Tilburgu. Czeka nas wcale nie krótka i łatwa podróż ale za to dużo ciekawsza niż siedzenie (oby tylko) 15h w autokarze.

Wylatujemy z Wrocławia czyli pociąg o 14.15 z Raciborza, wylot o 20:45, po 23 wolni na lotnisku w Charleroi, mały, pieszy tripp do centrum i o 4.30 wsiadamy w pociąg. Najpierw do Brukseli, przesiadka i na Roosendaal, przesiadka i ok 8 jesteśmy w Tilburgu na dworcu. Kolejny, krótki trip i powiedzmy, że jesteśmy u Doty. Oby tylko nie padało!

Suche fakty:
- pociąg w Polsce ~32zł tam i z powrotem
- samolot - 80zł w obie strony (oczywiście, że z bagażem!)
- pociąg w Belgi i Holandii - 40€ tam i z powrotem
czyli ok 260zł - wrażenia - bezcenne (za resztę zapłacę MasterCard lub Visą, dosłownie)

Powiecie, że busem by kosztowało trochę drożej, a masz panie wygodniej. Wcale nie. Za proste by to było, poza tym jechałem taką trasę już 4 razy i obiecałem sobie, że nigdy więcej. Poza tym, Prezes nigdy nie leciał samolotem :)

Może ktoś z Was już leciał do Charleroi i może mi coś więcej powiedzieć o tym lotnisku? Wujek Google już wyczerpany ;)

 
 

21

czerwca

2009

Belenux

Witam

No to przygotowania do wycieczki ruszyły oficjalnie dzisiaj. 5.08 z lotniska Wrocław lecę do Brukseli. Stamtąd siadam w pociąg i jadę do mojego ukochanego Tilburga.

Pierwsza cześć, czyli zakup biletów na samolot, udała się rewelacyjnie, kosztowały mnie tylko 40zł w obie strony. Dosłownie. 40zł i ani grosza więcej. Teraz pozostaje tylko kwestia dojazdu do Wrocławia, czyli z Raciborza PKP za 14zł i z Brukseli do Tilburga za 15,30€. Wszystko już obmyślone. Sprawa noclegu na miejscu jest ciągle otwarta ale na to mam jeszcze półtorej miesiąca, żeby ją rozwiązać. Tak więc... czekam na 5go sierpnia :D

 
 

09

czerwca

2009

Dzień wypłaty

Witam po długiej przerwie.

Dzisiaj była wypłata, zaraz się pojawił uśmiech na twarzy mej :). Akurat w maju trochę wydałem, kupiłem sobie m.in. monitor 23" FullHD Samsunga. Sprzęt ładny. Do tego Windows 7 PL i można całkiem przyjemnie śmigać.

Powoli też trzeba było by patrzeć za jakimiś wakacjami, na razie planów konkretnych nie nie mam. Myślałem o wypadzie do Holandii na parę dni ale zobaczę jak to wyjdzie. Urlop mam od 1.08, może uda się złapać jakieś extra tanie last minute. W każdym razie, trzeba znowu zacząć pisać, journal obchodzi już trzecie urodziny ale od roku może czuć się ostro zaniedbany. Może teraz każdego dnia uda mi się znaleźć jakąś chwilę w pracy na napisanie czegoś, może właśnie tak jak teraz, w czasie przerwy. Nic, wracam do pracy.

 
 

21

stycznia

2009

Natchnienie

Witam.

Nie mogłem już dłużej, musiałem napisać.
Czy tylko mi się wydaje czy całe życie jest popier...ne? To, że rozstałem się dawno temu z kobietą to wiecie. To, że teraz powiedzmy kogoś mam to nie wiecie. I dobrze. Najgorsze jest to, że ktoś z mojej dalekiej czy nie dalekiej przeszłości, pisze mi dosyć poważne wyznania. I to nie takie wyznania, które można puścić obok oka czy ucha tylko takie o których się myśli.
Czemu tak nagle? Wszystko przez moją starą, dobrą znajomą, która też miała ostatnio takie dziwnie przeżycia. Jest w moim życiu parę bardzo ważnych ludzi, jednak... To jeszcze nie jest to. Ciągle czekam. Wytrwale, do przodu, nie patrząc za siebie tylko przed siebie.

Dajcie mi jakiś wolny weekend proszę...

 
 

29

listopada

2008

Coś tam, coś tam...

Tak mi się skojarzyło z ostatnimi wydarzeniami w sejmie. I w ogóle ten sezon na kaczki się zaczął... tak to jest. Ja dzisiaj krótko bo spać trzeba iść, rano kierunek KTW bo AE czeka, heh (Karolina, leniu jeden, Ty masz wolne...). Tak krótko, w ramach polecenia: House 5X09, CSI NY 5X09 i Whose line is it anyway? 4X10. Dostępne sami-wiecie-gdzie ;] No i buzi ;* ;)

 
 

03

października

2008

Znamy

Rozwodził się ktoś kiedyś nad tekstem piosenki Abby - Dancing Queen? Przypuszczam, że ktoś pewnie tak ale raczej niewielu z was. Pozwolę sobie zamieścić słowa, są na tyle proste, że nie będę ich tłumaczył.

You can dance, you can jive, having the time of your life
See that girl, watch that scene, dig in the dancing queen

Friday night and the lights are low
Looking out for the place to go
Where they play the right music, getting in the swing
You come in to look for a king
Anybody could be that guy
Night is young and the musics high
With a bit of rock music, everything is fine
Youre in the mood for a dance
And when you get the chance...

You are the dancing queen, young and sweet, only seventeen
Dancing queen, feel the beat from the tambourine
You can dance, you can jive, having the time of your life
See that girl, watch that scene, dig in the dancing queen

Youre a teaser, you turn em on
Leave them burning and then youre gone
Looking out for another, anyone will do
Youre in the mood for a dance
And when you get the chance...

You are the dancing queen, young and sweet, only seventeen
Dancing queen, feel the beat from the tambourine
You can dance, you can jive, having the time of your life
See that girl, watch that scene, dig in the dancing queen


Ładne nie? Akurat dla mnie taniec i wszystko z tym związane miało duże znaczenie więc bardzo mocno czuję sens tych słów, tym bardziej, że jest piątkowy wieczór, jedni tańczą, a ja siedzę przez laptopem i... dobranoc.

 
 

01

października

2008

Again the same.

Witam. No tak, znów to napiszę, że zaczynam pisać. Przynajmniej będę się starał jakoś bardziej.

Co u mnie nowego? Aż dużo, nawet bardzo. Wróciłem jakieś 3-4tyg temu z Holandii. Siedziałem tam 11tygodni, było całkiem w porządku, za rok może znowu się wybiorę na wakacje. No tak, moje bardziej prywatne sprawy zostawmy w spokoju, w końcu co moje to moje.

Wpadło mi w łapki także trochę więcej sprzętu, jak np. laptop Packard Bella (C2D 1.7x, 3gb ramu, 250dysk, SiS672z 128własnej), całkiem przyjemne szkło EF 50mm f1.8, Motka K1 czy Zen Stone plus z EP 635... Pochwalić się by także wypadało, że jestem studentem pierwszego roku ekonomii na Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Będę studiował w trybie niestacjonarnym, na już się rozglądam za robotą, a po pierwszym roku może się postaram o przeniesienie na studia stacjonarne. Pierwszy zjazd już 11-12.10.

Nie był bym sobą, jak bym nie napisał coś o imprezkach które były, a także które są w planach. Tak więc po powrocie z NL, obowiązkowo trzeba było się udać do Magica. Dobrze, że duże ilości Jacka Danielsa nie szkodzą w sposób znaczny na organizm. Tydzień później była mała-wielka powtórka czyli Magic znowu ale tym razem z okazji urodzin Prezesa. Ave, że rano obudziłem się jeszcze pijany bo inaczej bym chyba umarł. Ostatnim wrześniowym wypadem był klub Imperium. Bardzo miło i przyjemnie na spokojnie, że tak powiem. W piątek w planach jest Stodolni.cz. Ile z tego wyjdzie to się okaże.

Ja życzę miłego dnia i zapraszam od częstszych odwiedzin. Marcin.

 
 

20

czerwca

2008

Tilburg

Witam.

Jesteśmy już z Dorotą prawie dwa tygodnie w Tilburgu. Co możemy powiedzieć o tym mieście? Miasto jest naprawdę ładne. Można śmiało porównywać do Pragi lecz nie ma tylu zabytków. Praca? Moja jest świetna i przyjemna, od Doty już niestety mniej ale przeżyjemy! Jestem cały czas dostępny pod holenderskim numerem komórki: +31626027694. Tylko jak do mnie smsujecie, proszę, podpiszcie się.

Pozdrawiamy

 
 

29

maja

2008

Techno chicken!!



ko ko ko :D

 
 

23

maja

2008

Piastonalia

Od wtorku do czwartku siedziałem ze Smykiem na Piastonaliach w Opolu. Były to moje pierwsze Piastonalia i... było normalnie zajebiscie:) We wtorek noc klubowa, na Uniwerku impreza plenerowa, grał np. Steve Murano. Dalej się nam impreza przeniosła do Ciny, golas party (ja na całe szczęście byłem w ubraniach:P). O powrotach i dalszych akcjach pisać nie będę ze względu na dobro osób trzecich i mnie samego. Hehe, nie no, tak źle nie było :) W środę finał LM. Terry... zabić Cię?! I wrócili w czwartek po południu. Więcej takich imprez proszę! :D

 
 

12

maja

2008

Adresy

Mój journal jest dostępny z następujących adresów:
journal.katryniok.info
journal.marcin-katryniok.pl
oraz kater.jogger.pl

 
 

12

maja

2008

Filmowo

Ostatnio miałem przyjemność zobaczyć sobie film "Jeszcze raz" i przed chwilą dosłownie "Rozmowy nocą". Z mojej strony polecam oba filmy ale jak twierdzi Dota: "Jeszcze raz było głupie" tak więc to jest tylko moje zdanie. Natomiast oboje możemy polecić wszystkim serial "House M.D" czyli emitowany w TVP2 "Doktor House". Obaj jednak też wolimy wersję oryginalną niż tą spolszczoną. House'a możecie dostać na tvshows.yoyo.pl ,a także na popularnych stronach z torrentami jak np. mininova.org czy demonoid.com. Z innej beczki, ja i moja siostra polecamy CSI: NY (czyli Kryminalne zagadki Nowego Jorku), do ściągnięcia prosto z eztv.it. A co Wy możecie nam polecić? Propozycje takie, żeby do filmów/seriali były napisy ofc ;)

 
 

08

maja

2008

Wtopa

Ale bym był wpadł... Pomyliłem sobie terminy matur i bym sobie na gerę nie poszedł. A no tak, Katryniok - to mówi wszystko. Tylko dlaczemu mi cały czas chodzi po głowie, że geografia jest w poniedziałek...?

 
 

06

maja

2008

Reaktywacja

Ha! Nadchodzi długie wolne, czas poszukiwania studiów i gorrrących imprez oraz ważnych wydarzeń. tak więc journal wraca do łask!

 
 

06

maja

2008

Pogromca?

Czyżby ten (notabene bardzo przeze mnie lubiany) angielski był pogromcą? M.in. moim? Ja zdałem moją eRkę. Szkoda, że tylko zdałem. Jak tam wy? Jakie prognozy?

 
 

06

maja

2008

Matura

Po wczoraj bardzo dobrze. Dzisiejszy angielski na poziomie R to był przerost treści nad formą. Czekam na arkusze

 
 

02

stycznia

2008

0,8

Witam. No i mamy rocznik statystyczny 2008. Jak u was? U mnie bez zmian;) Sylwester minął w miłej, przyjaznej i pozytywnej atmosferze w bardzo skromnym gronie. Z 15 zrobiło się 5 ludzi ale jakoś nam to nie przeszkadzało. Śliwowica jest pycha:)

W piątek studniówka... partnereczko, kieckę masz 1sza klasa:D Ciekawe czy plany wypalą, w sobotę miał być Magic, w końcu Jekyll & Hyde jest... Zobaczymy.

Najlepszego w roku 2008, i tak jak to Smyku mówił: "Żeby najlepszy dzień z 2007 był tym najgorszym w 2008...!"

 
 

30

grudnia

2007

Kompilacja 0.7

Witam i żegnam zarazem. Jest to ostatnia notka w roku 2007 na moim journalu. Napiszę tak jak w zeszłym roku, 2007 się kończy, trzeba zrobić podsumowanie. Teoretycznie proste pytanie: jaki był ten rok? Odpowiedź jest gorsza. Był... był. I tyle.

Ladies and gentleman , kompilacja roczna (numer dwa) roku 2007 według Katera i przyjaciół (oraz innych osób z jego życia).


Styczeń

Początek roku 2007 u Prezesa. W styczniu Kater z Osą i Hetmanem mieli praktykę w biurze rachunkowym u pani Siębor. Miło. W tym miesiącu także "skumałem" się mocniej ze Smykiem, konkretniej na Stodolni.cz (Pamiętacie Jim Beama w aucie?). W tym samym czasie wymieniłem grafikę w kompie na coś nowszego i co najważniejsze sprawnego. Był jeszcze trip do Gniezna po samochód do wujka. W styczniu odwiedziliśmy klub DNA, jeździliśmy co tydzień na basen i saunę oraz miesiąc kawek z Dite. Koniec stycznia i koniec praktyki. Był bym zapomniał, a wyjazd ze szkoły na narty do Istebnej? Udany oczywiście, a jak!

Luty

W lutym, pierwsze co było to egzamin na prawko, niezdany. Następnym eventem był koniec związku damsko - męskiego (tradycyjnie już u mnie, bez imion ale i tak co większość wie o kogo chodzi). Jakoś to mnie nie załamało, wieczorem była polska stodolni (tia, jasne...) czyli 14 wrota, VIP oraz nasze cafe Fart. W ten wieczór poznałem Maję. Zainteresowała mnie twórczość Nelly Furtado (pamiętny album Loose). W lutym także woj. śląskie miało ferie. 14 lutego - data każdemu znana czyli Walentynki. Ja je spędziłem z Dite. Obaj sami więc było miło. 18 lutego ekipa wybrała się do klubu Fabric w Ostravie oraz na Stodolni. Przy okazji zakosili mi komórkę. Trudno, do teraz mi szkoda książki telefonicznej... Jeszcze wpadła impreza u Moni i parę spotkań z Mają. Różne to intencje tego były... ;) I w ten sposób przelecieliśmy (no nie dosłownie;)) luty, dalej...

Marzec

Marzec zacząłem od pięciu wyznań o sobie oraz zadałem wam zadanie. Dalej był dzień kobiet, spędzony z Andzią. I teraz takie wielkie wydarzenie zwane GRILL. Co tam w tym garażu się działo... deszcz na dworze, zimno, wiatr ale ludzi ponad 25! Udało się mi to, trzeba przyznać samemu sobie ;] 21 marca, dzień wagarowicza, do dzisiaj nieusprawiedliwiony, 100% wagary. Otrzymałem także oficjalną pochwałę. Marzec za nami...

Kwiecień

Kwiecień rozpoczęty od złośliwości rzeczy martwych czyli padu komputera. Dalej to dyngus, całkiem był w tym roku (i to drzewo...) Dostaliśmy także prawo do organizacji EURO 2012. Była także bardzo udana impreza na Magicu z olbrzymią ekipą. Następnie grill u Zimonów (ee, yy, litra śliwowicy 80%, 0.7 whisky i z 10 piwek na trzech ludzi...). Bardzo dobry tekst Wilków. Także moje wywody na temat samotności facetów. Dalej jeszcze zakupy w rybcu z Kamilą i Andzią oraz grill-o-imprezka z okazji zakończenia edukacji w LO zorganizowana i zrealizowana u Prezesa. Baterie mi się skończyły.

Maj

W maju początek matur, notabene nie moich. Parę jajec z tym związanych, impreza w Magicu... i podryw z Zimonem barmanki. Udany! Notka o własności ludzkiej i paru innych sprawach... W maju triumfy święciła WODZIONKA (szukajcie na youtube) Wypadzik do After z Karolem oraz poznanie mojego największego idola. Maj to już ciepełko, zaczynały się powoli wypady na maja. Następnie kolejny udany wpad na Stodolni i moje początki fascynacji lustrzankami cyfrowymi. Jeszcze ostatni w maju wypadzik na Magic i...

...czerwiec!

Co po czerwcu jak trzeci raz prawko oblałem? Ale humorek mi sie poprawił po karaoke w fanaberii oraz rajdzie monte ekonom. Meal sobie też na dużej grał w Magicu, a ja nie wiem jak wróciłem z tej imprezy. I nie z powodu, że byłem tak nawalony tylko odwiózł mnie i Klintona kompletnie nieznany nam obojgu osobnik. I jeszcze sam się nas zapytał czy podwieźć... dalej to mega zmasowana imprezka na maju po której meal szukał 3 dni roweru, a ja nadłożyłem 15km przy powrocie. Było fajnie. Prezes załapał służbowego Sprintera i żeśmy się bujaka, bujaka nim. Kolejny wypadzik na maja ale teraz już z ekipą klasową. Hetman na huśtawce? A jednak ;] W czerwcu świętowaliśmy także 38 dni Wodzisławia Śląskiego. No i na dziękuję do widzenia czerwcowi zorganizowałem z Prezesem wielkie grillowanie na maju, fakt, że ludzie nie dopisali tak jak powinni ale było pozytywnie.

Lipiec

Lipiec, wakacje i te sprawy, a Kater znowu kombinował nad relacjami damsko - męskimi. 11 lipca zrobiłem sobie prezent urodzinowy i zagrałem na małej sali w Magicu. Oj, trza to powtórzyć! Pamiętacie słynny już wywiad z Prezesem?. I kolejne rozważania d-m. W lipcu był poważny test znajomości. I to nie czy kogoś znam ale na ile nasza znajomość jest poważna. Pisać ile razy w lipcu byliśmy na maju i w Magicu, nie będę bo były to ilości olbrzymie. Końcówka lipca, małe Imperium. Dalej...

Sierpień

Miesiąc wybitnie prosty. Maj, Magic, Imperium, dwa tygodnie wolna chata, luz, blues i owoce. A także początek czegoś bardzo dobrego, miłego i ważnego! I jak bym kurde mógł, HOUSE M.D :D

Wrzesień i październik

Początek roku szkolnego (uf, że już ostatniego). Wrześniowe początki kampanii wyborczej, choroby Kwaśniewskiego itd, itp. Ogólnie nic ciekawego jakoś, nawet w terminarzu cienko ze wpisami. Może poza tym, że wybrałem sobie temat prezentacji ustnej z polaka... ;) To tak przy okazji machnąłem i październik. Co jakiś tam czas wpadała fajna imprezka na Magicu, życie się toczyło do przodu... Same nudy.

Listopad

W listopadzie tydzień spędziłem w Rzymie. Było jak by to ująć, ciepło :D Sobotnie próby z kółka teatralnego, jakieś tam małe imprezki... Luzacko.

Grudzień

To już miesiąc zaliczeń, powtórek, sprawdzianów. Także wystawialiśmy nasze przedstawienie z kółka i odnieśliśmy miażdżący sukces. Welcome to the different world! Kupiłem sobie także Canona EOS 20D i rozwijam swoją pasję fotografii.

Dziękuję za ten rok na pewno Docie, Prezesowi i Andzi. Dzięki także Neli, Sebie, Szymonowi, Piotrkowi i Smykowi. Dzięki także tym który byli przy mnie, pomagali, pocieszali i razem ze mną się śmiali i płakali. Nie chcę tu nikogo pominąć także dzięki wszystkim znajomym!

Czego życzyć wam i sobie w roku 2008? Przede wszystkim zdrowia. Pieniędzy, spokoju i opanowania. Więcej wiary w ludzi i w Polskę. Czego jeszcze? Nie wiem, dopiszcie w komentarzach. Szampańskiej zabawy na sylwestrze! I żeby nie było:
-jak było na sylwku?
-a zajebista impreza, nic nie pamiętam!

Widzimy się w 2008:)

 
 

17

grudnia

2007

Po przerwie

Witam. Oj, dawno nie pisałem już. Masakra. Ale jakoś tak dziwnie wyszło, że nie było czasu, a bardziej natchnienia. W sumie u mnie się nic ciekawego nie działo. Oprócz tego, że zainwestowałem w cyfrową lustrzankę, konkretnie Canon EOS 20D. Opiszę to cudo w następnej notce. Myślę, że teraz będzie trochę więcej czasu żeby cośkolwiek naskrobać tutaj. Nic, zbieram się do fryzjera, do usłyszenia.

Tymcza!

 
 

14

października

2007

Canon

I EOS 300D przeszedł mi obok nosa. Tylko 880zł z obiektywem i filtrem polaryzacyjnym. Ku*wa!

 
 

08

października

2007

Polska komunikacja

Nasze PKSy , PKP i wszelakiej masci MZK czy KZK czy jeszcze cos to smiech na sali. Dzisiaj czekalem 40min na busa i sie nie doczekalem. W weekend to juz w ogole zapomnuj, zeby czyms jechac. I na dodatek miesieczne poszly w gore. Zastanawiam sie za co ja place te ponad 71zl miesiecznie?! Busy pamietaja poczatki lat 70, zeby jechac czyms min z roku 2000 to juz powoli podchodzi pod swieto narodowe:( a jak spadnie snieg to te zlomy juz chyba q ogole nie beda jezdzic ...

 
 

05

października

2007

Tania bania

W Costa Cafee. Srednia Americana i rece mi drza! To jest za mocne. Zdjecie zrobil meal, dodam je pozniej bo moj BlackBerry nie ma takiej opcji. To co, po kawie panowie?:P

 
 

05

października

2007

Mobile

Witam. Nie bede dlugo pisal bo jade wlasnie do Rybnika i kozystam tylko z telefonu i Opery. Ogolnie internet w komorce to fajna sprawa, szczegolnie jak sie ma klawke qwerty:) Czemu jade do Rybca? W koncu dzisiaj sobota:D Wiem, piatek ale nie chce sie w szkole siedziec:) Meal i Makarinio jada ze mna, meal tez cos na jogga pisze:p ciekae czy mu sie uda z tgego k310i:p

 
 

02

września

2007

Party time. Wrong!

Wczoraj ostatni wakacyjny Magic. Ludzi w cholerę! Miss mokrego tricka była (podkoszulka).

Ja nie wiem, może ktoś mi będzie w stanie poradzić. Związek, teoretycznie funkcjonuje bez zarzutów, miło, ładnie i przyjemnie. Ludzie się nie kłócą, dbają o siebie i taka para jedzie razem na dyskotekę. I co? Kończy się ta sielanka. Bo jak się okazuje, facet na niej odkrywa drugą twarz (kurde, ale medycyna plastyczna poszła do przodu!), której nie ma i takie sprawy. Facet może tłumaczyć, że spotkał starych znajomych, których się nie widziało przez całe wakacje, rozmawia ze znajomymi, odwraca się do dziewczyny, która notabene rozmawiała ze swoimi znajomymi, żeby się zapytać czy pójdzie z nim się pobawić i co? Laski już nie ma. Bo niby się ją "olało" (takie fajne to słowo jest). Czy to jest normalne, czy facet musi się do tego przyzwyczaić czy ki? Jadą razem na dyskotekę to znaczy, że muszą być 24/7 przez całą imprezę razem? WTF? Uświadomcie mnie ktoś bo mnie to pytanie, ta kwestia męczy. Bardzo.

 
 

01

września

2007

Po letniej przerwie

Po letniej przerwie wracam do pisania tutaj. Pytacie się: "Czemu nic nie pisałeś?" Szczerze? Sam nie wiem, postanowiłem na chwilę odpocząć, spędzić wakacje na luzie, bez tłumaczenia się co, jak, gdzie i z kim. Bo naprawdę dużo by tego było. Wakacje są, co jedne to lepsze, ciekawe czemu tak jest? Myślałem, że wakacje 2006 były już świetne ale jak się okazało, wakacje 2007 były jeszcze lepsze! Mimo, że zawaliłem w zeszłym roku pewną sprawę (co jak co, bardzo ważną sprawę), nie chce tu o niej mówić, wyciągnę z tego wnioski, a źle nie będzie, będzie nawet lepiej niż miało by być. Co się działo w wakacje? Dużo rzeczy. Wakacje spędzone z Prezesem i Piotrem. Lipca nie będę opisywał, można przeczytać tutaj co się działo. Sierpień? Ojjj! Trzeba zauważyć, że moi rodzice wyjechali na dwa tygodnie na wakacje. Więc w domu zostałem tylko z babcią i dziadkiem (joł ziomy!). Ich obecność była praktycznie nieodczuwalna. Tak więc imprezowaliśmy ostro. Codziennie jakiś wypad był na kawę. Nie było, że boli, tym bardziej, że Piotr miał trzy tygodnie urlopu... Tylko trzy dni były standardowe: środa - Magic (zawsze), piątek - imperium (zawsze), sobota - Magic (prawie zawsze, bywały inne miejsca). Ogólnie to ja wyspany zbytnio nie jestem. W wakacje (jakoś od 20.08) zacząłem też oglądać fantastyczny serial, House M.D, Który od jesieni poleci na TVP2, już z góry polecam, jestem w połowie drugiego sezonu i nie przestanę póki nie zobaczę wszystkich czterech. I to na tyle moi mili, mamy wrzesień więc myślę, że przy dobrych wiatrach co dwa dni notki będą. Takie moje postanowienie na nowej drodze życia. Możliwe też, że trochę zmienię charakter tego journala z stricte prywatnego na jakiś bardziej publicystyczny, a może pomieszam oba te style? W końcu kategorie istnieją! Tak więc, my uczniowie szkół średnich, od poniedziałku budziki, a studentom, którzy jeszcze do października się będą lenić - zazdrościmy, nie? ;)

 
 

02

sierpnia

2007

Moja modelka




Moja modelka, Monia ;) Ona wam jeszcze pokaże na co ją stać :)

 
 

28

lipca

2007

Pozytywnie

Dawno tak pozytywnej imprezy nie było jak wczoraj w Imperium i Fantasy Parku. Bardzo udanie, śmiesznie, miło i przyjemnie :) Fakt, że piwo podrożało o 50gr na kuflu ale za to zajebiście zimne jest, tak jak lubię. Należało by podziękować Piotrowi za transport, Justynie i Beacie za towarzystwo i Monice za świetną imprezę ;* A dzisiaj w planach już Magic. Czyli bardzo imprezowy weekend jest teraz. No nic, idę sprzątać i spadam prawdopodobnie nad wodę (na Maja, bo gdzie by tam indziej)

 
 

24

lipca

2007

Imperza

Ale impreza. Więcęcej nic nie dodaje. Mega :D

 
 

24

lipca

2007

O lojalności słów kilka

Ostatnio życie toczy się jakby w wolniejszym rytmie. Ciągłe imprezowanie itp. W domu to ogólnie mało przebywam. Ostatnie półtorej tygodnia to codziennie Maj był. Choćby tylko się poopalać, popływać pogadać jak i trochę mocniejsze wypady. Tu mogę zacząć o lojalności pisać. Ludzie nie są lojalni. Szczególnie niektóry i to nawet bardzo. Lojalność - u nas mało popularne słowo. Niektórzy się wykazali tym szczególnie na plus, a niektórzy szczególnie na minus w ostatnim czasie. Nie będę tutaj mówił po imieniu co i jak ale.... powinniście sami wiedzieć o co chodzi. Muszę powiedzieć, że Prezes, Daro, Goofy, meal, Kris i Zimoni są jednak mega w porządku do mnie. O innych już się tak pozytywnie wypowiadać nie będę. Jakoś - nie warto. Szkoda.

Oprócz Maja były też inne wypady. Choćby tylko Magic w sobotę i środę (dzięki wszystkim, a szczególnie tym co jako transport robili). W ostatni piątek wybraliśmy się z kumplem do Imperium, był tam pierwszy raz i "Kater, masaż oczu za darmo!", to chyba wystarczająco dużo mówi. W sobotę skończyliśmy z Prezesem na jakiejś imprezie w Zabełkowie.... fajnie mieć butelkę wódki w plecaku i sobie jednoczyć nią ludzi (i zarazem zdobywać wrogów). Tak szczerze, to się zajebiście cieszę, że mnie tam nie było od początku.

Boże, broń mnie od przyjaciół, z wrogami dam sobie sam radę!

 
 

12

lipca

2007

Nareszcie

Nareszcie dodaję jakąś notkę. Długa przerwa, nawet bardzo. Ogólnie nie ma co pisać. Życie układa się... jak to życie. Nie ma lekko ale nie ma też łatwo! W sumie to najwięcej by było do pisania o Kamiluni i Andzi ale po co? Po co wszyscy mają wiedzieć o co chodzi?:) Więc... "a Ty całuj mnie":)

Ale muszę też dodać, że dzisiaj grałem na małej sali w klubie Magic i serio czuję się dowartosciowany! W sobotę znowu :)

Rano dopiszę więcej ;)

 
 

26

czerwca

2007

Podsumowanie

Podsumowanie imprezowego weekendu sobie zróbmy. W sobotę dance party w ASie. Działo się... ostatnia taka impreza na której byłem była w październiku 2006 więc trochę czasu temu. Oczywiście partnerka do tańca stała - Andzia. Chociaż dużo się tańczyło z innymi pannami (chyba z Kamcią najwięcej). Byli też Sztanc z Marleną, którzy u mnie nocowali. Jak by tu cytować Andzię, "bomba wyhodowana?" Hehehe.... W sumie nie ma to jak sobie potańczyć i pogadać.

W niedziele byłem na urodzinach u kuzynki, jak by nie było też impreza a bardziej afterek po sobocie... Całkiem dobre winko ciocia miała!

No i wczorajszy poniedziałek też był zaliczony do tego imprezowego. Najpierw ciasteczko u Ditki, później rynek z Prezesem i odwiedziny u Marleny, a dalej już 18tka u Ryby. Bardzo fajna impreza, szkoda, że moja partnerka się zbuntowała i ze mną nie poszła bo było całkiem ciekawie i przyzwoicie. Spotkałem ludzi z którymi już masę czasu nie gadałem (Karol i Magda, to nie o was;)). Ogólnie posiedziałem do godz. 2 i zmyłem się na chatę. Nawet awaryjnie podstawiona woda przy łóżku nie była zbędna.

Fotki z sobotniego dance party oczywiście na katryniok.info/foto

 
 

18

czerwca

2007

38 Dni Wodzisławia śl.

Działo się na dniach Wodzisławia. W sobotę byliśmy tam naprawdę mega ekipą zarówno pod względem liczebności jak i wzorowości towarzystwa. Indios Bravos dali niezły popis. Kate Rayan w sumie też, mimo, że krótko ale zawsze. Takiej ilości ludzi w Wodzisławiu jeszcze nie widziałem. To się po prostu w głowie nie mieści. I doszliśmy z Prezesem do fazy kontemplacyjnej w parku. Luuuzzz... Zdjęcia z tego dnia na PicasaWeb meala.
W niedzielę też tam zawitaliśmy z Prezesem. Ekipa już dużo mniejsza (praktycznie w ogóle bez ekipy) ale też dało rady. W międzyczasie odwiedziliśmy Olzański Maj bo ponoć miał tam być jakiś festyn czy coś... i z powrotem do Wodzisławia na pokaz Sztucznych Ogni oglądany z Gosią;) Całkiem ciekawie się też jeździ Sprinterem ale na... pace z koszykami truskawek.

 
 

14

czerwca

2007

Maj

Ale człowiek lenia łapie. Masakra. Pogodę mamy świetną. Lubie słoneczko przeplatane burzą. We wtorek basen i sauna, po dwu tygodniowej przerwie. Męczące. W środę... basen i sauna. Jako pilot z Madzią i Karolem. Nie powiem, 140km/h przez Chałupki to tak norma, nie Magda? Ciężką masz nogę... A dzisiaj byliśmy na Maju z ekipą klasową w składzie: Sztanc, Fefek, Hetman, Jaro, Cycu i ja, oraz nie klasową czyli Ksenia, Ania, Kasinek, Kamcia i Andzia. Fajnie było. A chcieliście wariaty na Rudę jechać:p Nieźle czerwony jestem przez to słoneczko ale przejdzie to w piękną, naturalną, brązową opaleniznę. Oczywiście fotki jak zawsze na katryniok.info. I przepraszam ale jakoś ostatnio nie chce mi się galerii robić więc są ot tak wrzucone tylko.

 
 

11

czerwca

2007

Wściekło...

...się to na nas. Tydzień taki w miarę, taki długi weekend raczej męczy niż pomaga. W każdym bądź razie mnie zmęczył. I tak na moje oko jeszcze kilku innych ludzi. W środę była niezła burza (o burzy w Pszowie na blogu Anika) Czwartkowe Boże Ciało (sic!) czyli bez żadnych rewelacji, no, nie licząc pogody oczywiście i urodzin Ryby. Smakowe Finlandie dają rady. Szczególnie limonkowa z colą. W piątek zrobiliśmy sobie małą imprezkę na Maju. Wściekłe psy są dobre, nie Ewa? Anicie też smakowały, hehe. Skoro piątkowa imprezka się udała to nasze plany na sobotę były podobne - impreza na Maju. Null sieben i wyśmienite towarzystwo zrobiło swoje. Sobotnia impreza tłumaczy wpis w MiniBlogu. Meal był prawie trzeźwy. Btw, znalazłeś rower? W niedzielę dosiedliśmy z Prezesem służbowego Mercedesa Sprintera i udaliśmy się w podróż. Ropy za 250zł nalać (70 litrów) i poszli. Pszów, dni Pszowa i... deszcz. Biegiem z powrotem do Mesia i na Rydułtowy oraz Rybnik. Takim sposobem znaleźliśmy się w Media Markt gdzie oglądaliśmy... lodówki i żelazka. W drodze powrotnej zaliczyliśmy raz jeszcze Pszów gdzie ch..em wiało i do 7 dni na pizzę. Jak zwykle Texas BBQ. I długi weekend mimo, że męczący to bardzo miły i udany.

No i oczywiście, zdjęcia, bo jak by to bez nich było... 403 - zakazane zdjęcia

 
 

05

czerwca

2007

Z tym planowaniem to tak...

Planowałem sobie prawko zdać. No niestety po raz trzeci się nie udało. Następnym razem to totalnie chyba oleję bo im bardziej się staram tym gorzej to wychodzi. Za to planowane czwartkowe karaoke w Fanaberii wypaliło w 100%. Pierwszy raz byłem busem w Rydułtowach. Ekipa też była świetna. Kolejny planowany event to Rajd Monte - Ekonom w Brennej. Rajd po raz 15, mój 3. Muszę przyznać, że było po prostu świetnie! W opinii mojej i wielu, wielu innych ludzi. Tylko pierwszoklasistom się zbytnio nie podobało ale oni nie umieją docenić uroku tej imprezy i jej klimatu. I po prostu brakuje im odwagi to wspólnej zabawy na scenie. Wprawią się, nie będzie źle. Jeszcze sobie planowaliśmy wypad do Magica w sobotę, wypaliło ale były na prawdę niezłe jazdy... Nie wiecie kto mnie do domu przywiózł? (O co chodzi czytajcie dalej). Meal grał na dużej przez pierwsze parę godzin. Tak szczerze to nie wiem jak mu to wyszło bo byłem w "Starym" w tym czasie. On sam twierdzi, że porażka więc musiało nie być tak źle. No i teraz najlepsze jazdy. Meal i Prezes mnie odjechali bo nasz transport czyli Marek musiał iść do roboty, ok, jedziemy busem z Klintonem. Żeby było śmieszniej, busa nie ma... I przywiózł nas jakiś kolo niebieskim VW Transporterem. Dzięki Ci nieznajomy!! Do dzisiaj nie wiemy kto to był. Wczoraj (poniedziałek) strzeliliśmy sobie z Prezesem scooter tripp'a znowu. Coraz później wracamy... i to chyba na tyle by było. Wszsytkie zdjęcia z imprez tutaj wymienionych są na katryniok.info/foto/. W związku z tym, że moje zdjęcia widywałem coraz częściej w serwisie fotka.pl wszystkie zdjęcia są opisane: gdzie, kto robił, data i adres strony. Nie życzę sobie także wykorzystywania tych zdjęć bez mojej zgody.
Aha, i stronka ta nie chodzi zbytnio w Internet Explorer... więc nie do mnie z problemami, że nie działa, a zainstalować sobie choćby tylko Firefoxa

I co powiecie? Warto planować czy nie? Czasem chyba tak...

 
 

30

maja

2007

MGC, PRZ, ITD

Trzeba coś znowu napisać. Akurat w tym momencie nie działa jogger.pl:

System zwrócił następującą wartość:

(111) Connection refused

Serwer źródłowy lub sieć mogą być nieczynne. Spróbuj ponowić żądanie później.
Generated Wed, 30 May 2007 15:45:34 GMT by rogow.smartis.pl (squid/2.5.STABLE9)

To piszę w notatniku. Byliśmy z Prezesem w piątek na maju, dawno nas tam nie było, trzeba było odwiedzić stare śmiecie. I Carlsbergi są smaczne. W sobotę wybraliśmy się z Prezesem i meal'em na Magic. Tam jeszcze dawniej nas nie było, szczególnie w tym składzie (ja i Prezes, meal był ze mną pierwszy raz). Muszę podziękować znowu kochanej Andzi, że o 3.30 po nas przyjechała... Wiem, wiem, rewanż będzie bolesny! Impra należała do gatunku średnich, jakoś ostatnio nie przepadam za Magiciem (nie licząc imprezy 14 kwietnia bo wtedy było świetnie!). Mam jednak nadzieję, że ta sytuacja się szybko zmieni ponieważ Prezes może śpiewać już "I'm free, feel good" Było już to wczoraj widać, sc00ter trip (nazwa własna). Znowu trochę kilometrów się zrobiło i standardowo, na sam koniec zawiało nas do Moni ;) A, że dawno żeśmy się nie widzieli to miło było pogadać.

Jutro o 11 mam egzamin praktyczny na prawo jazdy, jeżeli mogę prosić, trzymajcie kciuki bo prawko mi powoli niezbędne jest... Jutro też (niezależnie od wyniku egzaminu) mamy w planach karaoke w Fanaberii. Jeżeli ktoś chce, zapraszam ;) W piątek jakaś mała imprezka, w sobotę planowany Magic, w niedzielę grill, kurde, napięty terminarz ;)

 
 

24

maja

2007

Może bez?

Mogła być w sumie notka bez tytułu bo jakoś nie mam pomysłu na tytuł. Złośliwi pewnie powiedzą, że znowu piszę o pierdołach ale o czymś trzeba.

W niedzielę byłem u Andzi, trzeba było sobie znowu pogadać, wybraliśmy się na czereśnie, zjadłem bardzo smacznego kołocza, poznaliśmy nowego "Miziaka" od Iwony i odwiedziliśmy Maja. Tak o tym Miziaku jak już piszę, natrafiłem ostatnio na wywiad z Stefanią Grodzieńską.

O kobiecie częściej usłyszymy, że 'lata za chłopami', ale o mężczyźnie, że 'to taki kobieciarz'. W tej samej sytuacji o kobiecie mówi się albo z pogardą, albo się ją wyśmiewa. O mężczyźnie - zawsze z uznaniem.


Na moje oko coś w tym jest. Chyba nawet prawda, chociaż teraz, w czasach dzisiejszych się to zmienia. Całość wywiadu można przeczytać Tutaj, na gazeta.pl. Później tydzień leciał już praktycznie standardowo. We wtorek basen, oczywiście zakupy w Albercie, 10 - pak Staropramena i już się morda śmiała. W środę byliśmy na Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Uczelnia wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i nie przeczę, że miał bym ochotę tam studiować. Byliśmy nawet na wykładzie z makroekonomiki, w ekonomiku nas już takich rzeczy uczą chociaż tam to nieco rozwinęli. Jeżeli już mówimy o szkole to dzisiaj było małe wolne. Nie planowane. Za to planuje się sobotni Magic z Prezesem. Czyżby kolejna odsłona "The Lost - Reloaded" tym razem? Jeżeli tylko Andzia utrzyma chęć bycia kierowcą to czemu nie? Dawno żeśmy z PeeRZetem nie imprezowali...

I can't wait for the weekend to begin

I'm workin all wee
k long, i dream the days away
I wanna sing my song, so let the music play
I have to get my kicks and fly tonight
And when the clock strikes six on friday night
I need blow it all away

I can't wait for the weekend to begin
I can't wait for the weekend to begin

Oczywiście, to Michael Gray, ja też nie mogę czekać... ;)

No i oczywiście gratuluję Andzi zdanej ustnej z polaka na 100% Moja krew ;)

 
 

20

maja

2007

D80 i Stodolni.cz

Witam. Miałem w piątek użyczonego od kumpla Nikona D80 z Nikkorem 18 - 70mm. Nie powiem, mega sprzęt! Jeszcze 4000zł i go sobie kupię! Szkoda, że obiektyw bez VR i na moje oko trochę za ciemny ale ogólnie pozytywnie. Pochwalę się zdjęciami z niego: tutaj do obejrzenia.

W piątek tez była Stodolni. Dawno nas tam nie było więc pojechaliśmy. Fakt, że najpierw były myśli o Imperium ale jakoś przekonał mnie hamburger ze Stodolni na którego miałem już 3 m-ce chęć. Chciałem jeszcze kogoś ze sobą wziąć, bo wszyscy zawsze tacy podnieceni jak sie mówi o Stodolni, a jak przychodzi co do czego to dziwnym trafem wszyscy rezygnują ale mnie z tego powodu nie ubędzie. Powrót późny bo w okolicach 4:45 ale warto było mimo tego, że całkiem ładnie sobie przeziębiłem zatoki i siedzę od wczoraj na lekarstwach bo umierałem z bólu... Ale co mnie nie zabije to mnie wzmocni. Chodzi mi ochota na piwo ale nie wiem czy jakieś mam, a nie chce mi sie do sklepu iść i kupić ;) Jakoś przeżyję... Jak jutro będzie taka pogoda to znowu będzie masakra w szkole, nie chce się.... ;)

 
 

14

maja

2007

Trip

Witam. Wczoraj była niedziela. Do kościoła na 15:15 do Osin bo była msza za dziadka mojej mamy. Ok, przynajmniej się mogłem wyspać. Po kościele sobie myślę, fajna pogoda, jadę gdzieś na rowerze. Jak by też inny kierunek jak Olza (a to można w ogóle jeszcze gdzieś indziej jechać??). Wstąpiłem do Kamci. Otwiera (i tu pierwszy szok), z mokrymi włosami. Jak się okazało na Maju był grill (drugi ale mniejszy szok)... No to co, idę z nimi. Jak się okazało, Sandra wygrała wycieczkę do Włoch... Gratulacje!! (trzeci, ostatni i największy szok) Ekipa na Maju bardzo dobra, chociaż z męskiej części znałem tylko dwoje panów ale w dalszej części wieczoru poznałem wszystkich. Jak to sobie wspominam to śmiać mi się chce. Nie ma to jak dzieciom pokazać coś nowego. Nie będę mówić o co chodzi bo to taka mała tajemnica. Fajnie się nosiło moją siostrę (Andzia ofc) "na barana". Tak jak wczoraj ma być codziennie Siostrunio:* Fajnie się z Zuzą gadało. I nawet trochę czasu nam przy tych "plotach" zleciało... Powrót o 23.00, mimo tego, że byłem w koszuli z krótkim i spodenkach do domu wróciłem cały spocony. Nie ma to jak 6km za 9minut. Ale ponoć trening czyni mistrza więc ten czas trzeba pobić, co nie będzie jakimś specjalnym wyczynem bo się zwyczajnie nie spieszyłem aż tak. A przy okazji, Zuzia, szkoła jest po to żeby do niej CHODZIĆ! Ale nie dziwię się jej, w taką pogodę mi też się nie chciało siedzieć ale zostałem. W sumie nic nie tracąc. Oby taka pogoda się utrzymała jak najdłużej chociaż doszły mnie słuchy, że od środy ma być tylko 9°C... Nie ładnie, nie ładnie!

 
 

12

maja

2007

After After

Witam. Byliśmy z Karolem wczoraj w After. W sumie najpierw Iwona próbowała mnie wyciągnąć gdzieś indziej (sam nie wiem gdzie byśmy trafili) ale propozycja Karola była ciekawsza z tego względu, że w After ostatni raz byłem w kwietniu 2006 roku. I warto było jechać chociaż nie było tak fajnie jak bywało tam 2 - 3 lata temu... Warto z tego powodu, że spotkałem starą znajomą z którą nie widzieliśmy się ładny kawałek czasu, warto było żeby poznać kogoś nowego i ciekawego:) Wpadł też Tomo ze swoją panną. No powiem, że całkiem ładny wybór (bez urazy) Powrót o 1:30 z moim ojcem. Szybko powiecie, wg mnie nie miało sensu tam dłużej siedzieć. A dzisiaj się szykuje wieczór z polskimi komediami. W sumie to z klasyką już powoli polskich komedii: Chłopaki nie płaczą, Poranek Kojota, Zróbmy sobie wnuka... będzie i tak śmieszno ;)

 
 

06

maja

2007

Sztuka

Witam. W sobotę był Magic. Całkiem nie planowany ale był i było pozytywnie. Jeżeli ktoś chce zdjęcia to zapraszam na polecamy.net Ja nie brałem aparatu, ani nawet komórki (Stodolni mnie nauczyła). W sumie spotkałem stare znajome, których nie widziałem z dwa lata. Fajnie było pogadać :P Dzięki Darowi za transport i Zimonowi i Krisowi za towarzystwo. Myndelowi też ;) Z Zimonem praktykowaliśmy trudną sztukę podrywania barmanek (stąd tytuł notki). I wiecie co? Udało się:) O dziwo się udało. Doświadczenie uczy, że nie łatwo do barmanki zagadać, a co dopiero poderwać ;)

Dzisiaj byłem na komunii u kuzyneczki. Jutro powtórka z rozrywki. W sumie takie imprezy to samobójstwo jeżeli chodzi o ilość żarcia... Ale we wtorek to spale na basenie ;)

Powiem wam coś... czasem parę słów zamienia chwilę w coś bardzo miłego... najsłodszego

Dobranoc :*

 
 

Miniblog

01 lutego 2010, 10:07:40 | Zmiany |

Fajne, nowe templatki znalazłem. Ta jest ciekawa.

24 maja 2008, 15:22:12 | Propozycje |

Propozycje na dzisiejszy wieczór proszę składać w komentarzach :)

12 maja 2008, 20:39:30 | Adresy |

Mój journal jest dostępny z następujących adresów:
journal.katryniok.info
journal.marcin-katryniok.pl
oraz kater.jogger.pl

06 maja 2008, 15:34:54 | Reaktywacja |

Ha! Nadchodzi długie wolne, czas poszukiwania studiów i gorrrących imprez oraz ważnych wydarzeń. tak więc journal wraca do łask!

01 września 2007, 10:35:24 | Pogodno |

Kończy się okres ciepłych nocy i wieczorów, pogoda coraz bardziej jesienna. Lato! Już za Tobą tęsknimy!