z charrrakterem

 

16

lutego

2010

Wszystko czego dziś chcę



A jakoś mnie tak naszło... :)

 
 

20

sierpnia

2009

Wycieczka do NL

Witam

Jak wiecie, planowaliśmy z Prezesem wyjazd do Holandii, samolotem z Wrocławia, Charleroi, Tilburg. Ale, że plany się pozmieniały, pojechał z nami jeszcze Piguła, a nie lecieliśmy, a jechaliśmy. Autem. Tak. 1155km.

Za pojazd służył nam dzielnie, Hyundai Pony 1.5 LS w gazie z 1994r. Trasa standardowa, Krapkowice, Wrocław, Olszyna, Berliner Ring, Magdeburg, Hannover, Dortmund, Venlo, Eindhoven i Tilburg. Jechaliśmy 12,5h z wszelakimi postojami. Czyli relatywnie krótko. Trasa kosztowała nas 506zł do podziału na trzech, czyli lekko poniżej 170zł na głowę (przypomnę, same bilety na pociąg z Charleroi do Tilburga i z powrotem - 41€ na głowę!).

Na miejscu udało się nam załatwić noclegi za darmochę, u Doty w mieszkaniu służbowym. Dzięki jej i Marcie, zaoszczędziliśmy sporą sumkę pieniędzy - za co pojechaliśmy do Antwerpii i Rotterdamu. Prezes i Piguła zachwyceni Holandią, a mnie się zaczęło znowu tęsknić za tym krajem i miastem. W szczególności za miastem. W sumie młody jestem, kto wie jak się dalej to potoczy, może kiedyś...?

Powrót tą samą trasą, 11,5h z postojami. Łącznie zrobiliśmy ok 2700km w 5dni (a co mi za kółkiem dało prawie 5000km w niecałe 3tyg.), niby nic, a jednak. Pony się sprawdził, średnio palił od 8,4 do 9 litrów LPG na 100km.

Co tu więcej mówić? Wszystko się udało, wszyscy happy i wszyscy by pojechali raz jeszcze... albo i dwa.

Miłego dnia w pracy/domu/wakacjach, whatever.

 
 

23

lipca

2009

Za dwa

Za dwa tygodnie będziemy już z Prezesem w Tilburgu. Czeka nas wcale nie krótka i łatwa podróż ale za to dużo ciekawsza niż siedzenie (oby tylko) 15h w autokarze.

Wylatujemy z Wrocławia czyli pociąg o 14.15 z Raciborza, wylot o 20:45, po 23 wolni na lotnisku w Charleroi, mały, pieszy tripp do centrum i o 4.30 wsiadamy w pociąg. Najpierw do Brukseli, przesiadka i na Roosendaal, przesiadka i ok 8 jesteśmy w Tilburgu na dworcu. Kolejny, krótki trip i powiedzmy, że jesteśmy u Doty. Oby tylko nie padało!

Suche fakty:
- pociąg w Polsce ~32zł tam i z powrotem
- samolot - 80zł w obie strony (oczywiście, że z bagażem!)
- pociąg w Belgi i Holandii - 40€ tam i z powrotem
czyli ok 260zł - wrażenia - bezcenne (za resztę zapłacę MasterCard lub Visą, dosłownie)

Powiecie, że busem by kosztowało trochę drożej, a masz panie wygodniej. Wcale nie. Za proste by to było, poza tym jechałem taką trasę już 4 razy i obiecałem sobie, że nigdy więcej. Poza tym, Prezes nigdy nie leciał samolotem :)

Może ktoś z Was już leciał do Charleroi i może mi coś więcej powiedzieć o tym lotnisku? Wujek Google już wyczerpany ;)

 
 

01

października

2008

Again the same.

Witam. No tak, znów to napiszę, że zaczynam pisać. Przynajmniej będę się starał jakoś bardziej.

Co u mnie nowego? Aż dużo, nawet bardzo. Wróciłem jakieś 3-4tyg temu z Holandii. Siedziałem tam 11tygodni, było całkiem w porządku, za rok może znowu się wybiorę na wakacje. No tak, moje bardziej prywatne sprawy zostawmy w spokoju, w końcu co moje to moje.

Wpadło mi w łapki także trochę więcej sprzętu, jak np. laptop Packard Bella (C2D 1.7x, 3gb ramu, 250dysk, SiS672z 128własnej), całkiem przyjemne szkło EF 50mm f1.8, Motka K1 czy Zen Stone plus z EP 635... Pochwalić się by także wypadało, że jestem studentem pierwszego roku ekonomii na Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Będę studiował w trybie niestacjonarnym, na już się rozglądam za robotą, a po pierwszym roku może się postaram o przeniesienie na studia stacjonarne. Pierwszy zjazd już 11-12.10.

Nie był bym sobą, jak bym nie napisał coś o imprezkach które były, a także które są w planach. Tak więc po powrocie z NL, obowiązkowo trzeba było się udać do Magica. Dobrze, że duże ilości Jacka Danielsa nie szkodzą w sposób znaczny na organizm. Tydzień później była mała-wielka powtórka czyli Magic znowu ale tym razem z okazji urodzin Prezesa. Ave, że rano obudziłem się jeszcze pijany bo inaczej bym chyba umarł. Ostatnim wrześniowym wypadem był klub Imperium. Bardzo miło i przyjemnie na spokojnie, że tak powiem. W piątek w planach jest Stodolni.cz. Ile z tego wyjdzie to się okaże.

Ja życzę miłego dnia i zapraszam od częstszych odwiedzin. Marcin.

 
 

24

maja

2008

Propozycje

Propozycje na dzisiejszy wieczór proszę składać w komentarzach :)

 
 

23

maja

2008

Piastonalia

Od wtorku do czwartku siedziałem ze Smykiem na Piastonaliach w Opolu. Były to moje pierwsze Piastonalia i... było normalnie zajebiscie:) We wtorek noc klubowa, na Uniwerku impreza plenerowa, grał np. Steve Murano. Dalej się nam impreza przeniosła do Ciny, golas party (ja na całe szczęście byłem w ubraniach:P). O powrotach i dalszych akcjach pisać nie będę ze względu na dobro osób trzecich i mnie samego. Hehe, nie no, tak źle nie było :) W środę finał LM. Terry... zabić Cię?! I wrócili w czwartek po południu. Więcej takich imprez proszę! :D

 
 

02

stycznia

2008

0,8

Witam. No i mamy rocznik statystyczny 2008. Jak u was? U mnie bez zmian;) Sylwester minął w miłej, przyjaznej i pozytywnej atmosferze w bardzo skromnym gronie. Z 15 zrobiło się 5 ludzi ale jakoś nam to nie przeszkadzało. Śliwowica jest pycha:)

W piątek studniówka... partnereczko, kieckę masz 1sza klasa:D Ciekawe czy plany wypalą, w sobotę miał być Magic, w końcu Jekyll & Hyde jest... Zobaczymy.

Najlepszego w roku 2008, i tak jak to Smyku mówił: "Żeby najlepszy dzień z 2007 był tym najgorszym w 2008...!"

 
 

02

września

2007

Party time. Wrong!

Wczoraj ostatni wakacyjny Magic. Ludzi w cholerę! Miss mokrego tricka była (podkoszulka).

Ja nie wiem, może ktoś mi będzie w stanie poradzić. Związek, teoretycznie funkcjonuje bez zarzutów, miło, ładnie i przyjemnie. Ludzie się nie kłócą, dbają o siebie i taka para jedzie razem na dyskotekę. I co? Kończy się ta sielanka. Bo jak się okazuje, facet na niej odkrywa drugą twarz (kurde, ale medycyna plastyczna poszła do przodu!), której nie ma i takie sprawy. Facet może tłumaczyć, że spotkał starych znajomych, których się nie widziało przez całe wakacje, rozmawia ze znajomymi, odwraca się do dziewczyny, która notabene rozmawiała ze swoimi znajomymi, żeby się zapytać czy pójdzie z nim się pobawić i co? Laski już nie ma. Bo niby się ją "olało" (takie fajne to słowo jest). Czy to jest normalne, czy facet musi się do tego przyzwyczaić czy ki? Jadą razem na dyskotekę to znaczy, że muszą być 24/7 przez całą imprezę razem? WTF? Uświadomcie mnie ktoś bo mnie to pytanie, ta kwestia męczy. Bardzo.

 
 

01

września

2007

Po letniej przerwie

Po letniej przerwie wracam do pisania tutaj. Pytacie się: "Czemu nic nie pisałeś?" Szczerze? Sam nie wiem, postanowiłem na chwilę odpocząć, spędzić wakacje na luzie, bez tłumaczenia się co, jak, gdzie i z kim. Bo naprawdę dużo by tego było. Wakacje są, co jedne to lepsze, ciekawe czemu tak jest? Myślałem, że wakacje 2006 były już świetne ale jak się okazało, wakacje 2007 były jeszcze lepsze! Mimo, że zawaliłem w zeszłym roku pewną sprawę (co jak co, bardzo ważną sprawę), nie chce tu o niej mówić, wyciągnę z tego wnioski, a źle nie będzie, będzie nawet lepiej niż miało by być. Co się działo w wakacje? Dużo rzeczy. Wakacje spędzone z Prezesem i Piotrem. Lipca nie będę opisywał, można przeczytać tutaj co się działo. Sierpień? Ojjj! Trzeba zauważyć, że moi rodzice wyjechali na dwa tygodnie na wakacje. Więc w domu zostałem tylko z babcią i dziadkiem (joł ziomy!). Ich obecność była praktycznie nieodczuwalna. Tak więc imprezowaliśmy ostro. Codziennie jakiś wypad był na kawę. Nie było, że boli, tym bardziej, że Piotr miał trzy tygodnie urlopu... Tylko trzy dni były standardowe: środa - Magic (zawsze), piątek - imperium (zawsze), sobota - Magic (prawie zawsze, bywały inne miejsca). Ogólnie to ja wyspany zbytnio nie jestem. W wakacje (jakoś od 20.08) zacząłem też oglądać fantastyczny serial, House M.D, Który od jesieni poleci na TVP2, już z góry polecam, jestem w połowie drugiego sezonu i nie przestanę póki nie zobaczę wszystkich czterech. I to na tyle moi mili, mamy wrzesień więc myślę, że przy dobrych wiatrach co dwa dni notki będą. Takie moje postanowienie na nowej drodze życia. Możliwe też, że trochę zmienię charakter tego journala z stricte prywatnego na jakiś bardziej publicystyczny, a może pomieszam oba te style? W końcu kategorie istnieją! Tak więc, my uczniowie szkół średnich, od poniedziałku budziki, a studentom, którzy jeszcze do października się będą lenić - zazdrościmy, nie? ;)

 
 

28

lipca

2007

Pozytywnie

Dawno tak pozytywnej imprezy nie było jak wczoraj w Imperium i Fantasy Parku. Bardzo udanie, śmiesznie, miło i przyjemnie :) Fakt, że piwo podrożało o 50gr na kuflu ale za to zajebiście zimne jest, tak jak lubię. Należało by podziękować Piotrowi za transport, Justynie i Beacie za towarzystwo i Monice za świetną imprezę ;* A dzisiaj w planach już Magic. Czyli bardzo imprezowy weekend jest teraz. No nic, idę sprzątać i spadam prawdopodobnie nad wodę (na Maja, bo gdzie by tam indziej)

 
 

24

lipca

2007

Imperza

Ale impreza. Więcęcej nic nie dodaje. Mega :D

 
 

24

lipca

2007

O lojalności słów kilka

Ostatnio życie toczy się jakby w wolniejszym rytmie. Ciągłe imprezowanie itp. W domu to ogólnie mało przebywam. Ostatnie półtorej tygodnia to codziennie Maj był. Choćby tylko się poopalać, popływać pogadać jak i trochę mocniejsze wypady. Tu mogę zacząć o lojalności pisać. Ludzie nie są lojalni. Szczególnie niektóry i to nawet bardzo. Lojalność - u nas mało popularne słowo. Niektórzy się wykazali tym szczególnie na plus, a niektórzy szczególnie na minus w ostatnim czasie. Nie będę tutaj mówił po imieniu co i jak ale.... powinniście sami wiedzieć o co chodzi. Muszę powiedzieć, że Prezes, Daro, Goofy, meal, Kris i Zimoni są jednak mega w porządku do mnie. O innych już się tak pozytywnie wypowiadać nie będę. Jakoś - nie warto. Szkoda.

Oprócz Maja były też inne wypady. Choćby tylko Magic w sobotę i środę (dzięki wszystkim, a szczególnie tym co jako transport robili). W ostatni piątek wybraliśmy się z kumplem do Imperium, był tam pierwszy raz i "Kater, masaż oczu za darmo!", to chyba wystarczająco dużo mówi. W sobotę skończyliśmy z Prezesem na jakiejś imprezie w Zabełkowie.... fajnie mieć butelkę wódki w plecaku i sobie jednoczyć nią ludzi (i zarazem zdobywać wrogów). Tak szczerze, to się zajebiście cieszę, że mnie tam nie było od początku.

Boże, broń mnie od przyjaciół, z wrogami dam sobie sam radę!

 
 

26

czerwca

2007

Grill na Maju - zaproszenie

Zapraszamy, wspólnie z Prezesem, na grilla. Grillek będzie zorganizowany na ośrodku wypoczynkowym MAJ w Olzie (ul. Kolejowa, mam nadzieję, że wszyscy wiedzą gdzie to). Więc coś więcej info:



Obecność niekoniecznie obowiązkowa ale mile widziana. Prosił bym w komentarzach o wpisywanie się kto będzie ;) Im więcej tym lepiej, no nie? Ludzie z dalszych stron, też mile widziani!

 
 

26

czerwca

2007

Podsumowanie

Podsumowanie imprezowego weekendu sobie zróbmy. W sobotę dance party w ASie. Działo się... ostatnia taka impreza na której byłem była w październiku 2006 więc trochę czasu temu. Oczywiście partnerka do tańca stała - Andzia. Chociaż dużo się tańczyło z innymi pannami (chyba z Kamcią najwięcej). Byli też Sztanc z Marleną, którzy u mnie nocowali. Jak by tu cytować Andzię, "bomba wyhodowana?" Hehehe.... W sumie nie ma to jak sobie potańczyć i pogadać.

W niedziele byłem na urodzinach u kuzynki, jak by nie było też impreza a bardziej afterek po sobocie... Całkiem dobre winko ciocia miała!

No i wczorajszy poniedziałek też był zaliczony do tego imprezowego. Najpierw ciasteczko u Ditki, później rynek z Prezesem i odwiedziny u Marleny, a dalej już 18tka u Ryby. Bardzo fajna impreza, szkoda, że moja partnerka się zbuntowała i ze mną nie poszła bo było całkiem ciekawie i przyzwoicie. Spotkałem ludzi z którymi już masę czasu nie gadałem (Karol i Magda, to nie o was;)). Ogólnie posiedziałem do godz. 2 i zmyłem się na chatę. Nawet awaryjnie podstawiona woda przy łóżku nie była zbędna.

Fotki z sobotniego dance party oczywiście na katryniok.info/foto

 
 

18

czerwca

2007

38 Dni Wodzisławia śl.

Działo się na dniach Wodzisławia. W sobotę byliśmy tam naprawdę mega ekipą zarówno pod względem liczebności jak i wzorowości towarzystwa. Indios Bravos dali niezły popis. Kate Rayan w sumie też, mimo, że krótko ale zawsze. Takiej ilości ludzi w Wodzisławiu jeszcze nie widziałem. To się po prostu w głowie nie mieści. I doszliśmy z Prezesem do fazy kontemplacyjnej w parku. Luuuzzz... Zdjęcia z tego dnia na PicasaWeb meala.
W niedzielę też tam zawitaliśmy z Prezesem. Ekipa już dużo mniejsza (praktycznie w ogóle bez ekipy) ale też dało rady. W międzyczasie odwiedziliśmy Olzański Maj bo ponoć miał tam być jakiś festyn czy coś... i z powrotem do Wodzisławia na pokaz Sztucznych Ogni oglądany z Gosią;) Całkiem ciekawie się też jeździ Sprinterem ale na... pace z koszykami truskawek.

 
 

14

czerwca

2007

Maj

Ale człowiek lenia łapie. Masakra. Pogodę mamy świetną. Lubie słoneczko przeplatane burzą. We wtorek basen i sauna, po dwu tygodniowej przerwie. Męczące. W środę... basen i sauna. Jako pilot z Madzią i Karolem. Nie powiem, 140km/h przez Chałupki to tak norma, nie Magda? Ciężką masz nogę... A dzisiaj byliśmy na Maju z ekipą klasową w składzie: Sztanc, Fefek, Hetman, Jaro, Cycu i ja, oraz nie klasową czyli Ksenia, Ania, Kasinek, Kamcia i Andzia. Fajnie było. A chcieliście wariaty na Rudę jechać:p Nieźle czerwony jestem przez to słoneczko ale przejdzie to w piękną, naturalną, brązową opaleniznę. Oczywiście fotki jak zawsze na katryniok.info. I przepraszam ale jakoś ostatnio nie chce mi się galerii robić więc są ot tak wrzucone tylko.

 
 

11

czerwca

2007

Wściekło...

...się to na nas. Tydzień taki w miarę, taki długi weekend raczej męczy niż pomaga. W każdym bądź razie mnie zmęczył. I tak na moje oko jeszcze kilku innych ludzi. W środę była niezła burza (o burzy w Pszowie na blogu Anika) Czwartkowe Boże Ciało (sic!) czyli bez żadnych rewelacji, no, nie licząc pogody oczywiście i urodzin Ryby. Smakowe Finlandie dają rady. Szczególnie limonkowa z colą. W piątek zrobiliśmy sobie małą imprezkę na Maju. Wściekłe psy są dobre, nie Ewa? Anicie też smakowały, hehe. Skoro piątkowa imprezka się udała to nasze plany na sobotę były podobne - impreza na Maju. Null sieben i wyśmienite towarzystwo zrobiło swoje. Sobotnia impreza tłumaczy wpis w MiniBlogu. Meal był prawie trzeźwy. Btw, znalazłeś rower? W niedzielę dosiedliśmy z Prezesem służbowego Mercedesa Sprintera i udaliśmy się w podróż. Ropy za 250zł nalać (70 litrów) i poszli. Pszów, dni Pszowa i... deszcz. Biegiem z powrotem do Mesia i na Rydułtowy oraz Rybnik. Takim sposobem znaleźliśmy się w Media Markt gdzie oglądaliśmy... lodówki i żelazka. W drodze powrotnej zaliczyliśmy raz jeszcze Pszów gdzie ch..em wiało i do 7 dni na pizzę. Jak zwykle Texas BBQ. I długi weekend mimo, że męczący to bardzo miły i udany.

No i oczywiście, zdjęcia, bo jak by to bez nich było... 403 - zakazane zdjęcia

 
 

05

czerwca

2007

Z tym planowaniem to tak...

Planowałem sobie prawko zdać. No niestety po raz trzeci się nie udało. Następnym razem to totalnie chyba oleję bo im bardziej się staram tym gorzej to wychodzi. Za to planowane czwartkowe karaoke w Fanaberii wypaliło w 100%. Pierwszy raz byłem busem w Rydułtowach. Ekipa też była świetna. Kolejny planowany event to Rajd Monte - Ekonom w Brennej. Rajd po raz 15, mój 3. Muszę przyznać, że było po prostu świetnie! W opinii mojej i wielu, wielu innych ludzi. Tylko pierwszoklasistom się zbytnio nie podobało ale oni nie umieją docenić uroku tej imprezy i jej klimatu. I po prostu brakuje im odwagi to wspólnej zabawy na scenie. Wprawią się, nie będzie źle. Jeszcze sobie planowaliśmy wypad do Magica w sobotę, wypaliło ale były na prawdę niezłe jazdy... Nie wiecie kto mnie do domu przywiózł? (O co chodzi czytajcie dalej). Meal grał na dużej przez pierwsze parę godzin. Tak szczerze to nie wiem jak mu to wyszło bo byłem w "Starym" w tym czasie. On sam twierdzi, że porażka więc musiało nie być tak źle. No i teraz najlepsze jazdy. Meal i Prezes mnie odjechali bo nasz transport czyli Marek musiał iść do roboty, ok, jedziemy busem z Klintonem. Żeby było śmieszniej, busa nie ma... I przywiózł nas jakiś kolo niebieskim VW Transporterem. Dzięki Ci nieznajomy!! Do dzisiaj nie wiemy kto to był. Wczoraj (poniedziałek) strzeliliśmy sobie z Prezesem scooter tripp'a znowu. Coraz później wracamy... i to chyba na tyle by było. Wszsytkie zdjęcia z imprez tutaj wymienionych są na katryniok.info/foto/. W związku z tym, że moje zdjęcia widywałem coraz częściej w serwisie fotka.pl wszystkie zdjęcia są opisane: gdzie, kto robił, data i adres strony. Nie życzę sobie także wykorzystywania tych zdjęć bez mojej zgody.
Aha, i stronka ta nie chodzi zbytnio w Internet Explorer... więc nie do mnie z problemami, że nie działa, a zainstalować sobie choćby tylko Firefoxa

I co powiecie? Warto planować czy nie? Czasem chyba tak...

 
 

30

maja

2007

MGC, PRZ, ITD

Trzeba coś znowu napisać. Akurat w tym momencie nie działa jogger.pl:

System zwrócił następującą wartość:

(111) Connection refused

Serwer źródłowy lub sieć mogą być nieczynne. Spróbuj ponowić żądanie później.
Generated Wed, 30 May 2007 15:45:34 GMT by rogow.smartis.pl (squid/2.5.STABLE9)

To piszę w notatniku. Byliśmy z Prezesem w piątek na maju, dawno nas tam nie było, trzeba było odwiedzić stare śmiecie. I Carlsbergi są smaczne. W sobotę wybraliśmy się z Prezesem i meal'em na Magic. Tam jeszcze dawniej nas nie było, szczególnie w tym składzie (ja i Prezes, meal był ze mną pierwszy raz). Muszę podziękować znowu kochanej Andzi, że o 3.30 po nas przyjechała... Wiem, wiem, rewanż będzie bolesny! Impra należała do gatunku średnich, jakoś ostatnio nie przepadam za Magiciem (nie licząc imprezy 14 kwietnia bo wtedy było świetnie!). Mam jednak nadzieję, że ta sytuacja się szybko zmieni ponieważ Prezes może śpiewać już "I'm free, feel good" Było już to wczoraj widać, sc00ter trip (nazwa własna). Znowu trochę kilometrów się zrobiło i standardowo, na sam koniec zawiało nas do Moni ;) A, że dawno żeśmy się nie widzieli to miło było pogadać.

Jutro o 11 mam egzamin praktyczny na prawo jazdy, jeżeli mogę prosić, trzymajcie kciuki bo prawko mi powoli niezbędne jest... Jutro też (niezależnie od wyniku egzaminu) mamy w planach karaoke w Fanaberii. Jeżeli ktoś chce, zapraszam ;) W piątek jakaś mała imprezka, w sobotę planowany Magic, w niedzielę grill, kurde, napięty terminarz ;)

 
 

24

maja

2007

Może bez?

Mogła być w sumie notka bez tytułu bo jakoś nie mam pomysłu na tytuł. Złośliwi pewnie powiedzą, że znowu piszę o pierdołach ale o czymś trzeba.

W niedzielę byłem u Andzi, trzeba było sobie znowu pogadać, wybraliśmy się na czereśnie, zjadłem bardzo smacznego kołocza, poznaliśmy nowego "Miziaka" od Iwony i odwiedziliśmy Maja. Tak o tym Miziaku jak już piszę, natrafiłem ostatnio na wywiad z Stefanią Grodzieńską.

O kobiecie częściej usłyszymy, że 'lata za chłopami', ale o mężczyźnie, że 'to taki kobieciarz'. W tej samej sytuacji o kobiecie mówi się albo z pogardą, albo się ją wyśmiewa. O mężczyźnie - zawsze z uznaniem.


Na moje oko coś w tym jest. Chyba nawet prawda, chociaż teraz, w czasach dzisiejszych się to zmienia. Całość wywiadu można przeczytać Tutaj, na gazeta.pl. Później tydzień leciał już praktycznie standardowo. We wtorek basen, oczywiście zakupy w Albercie, 10 - pak Staropramena i już się morda śmiała. W środę byliśmy na Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Uczelnia wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i nie przeczę, że miał bym ochotę tam studiować. Byliśmy nawet na wykładzie z makroekonomiki, w ekonomiku nas już takich rzeczy uczą chociaż tam to nieco rozwinęli. Jeżeli już mówimy o szkole to dzisiaj było małe wolne. Nie planowane. Za to planuje się sobotni Magic z Prezesem. Czyżby kolejna odsłona "The Lost - Reloaded" tym razem? Jeżeli tylko Andzia utrzyma chęć bycia kierowcą to czemu nie? Dawno żeśmy z PeeRZetem nie imprezowali...

I can't wait for the weekend to begin

I'm workin all wee
k long, i dream the days away
I wanna sing my song, so let the music play
I have to get my kicks and fly tonight
And when the clock strikes six on friday night
I need blow it all away

I can't wait for the weekend to begin
I can't wait for the weekend to begin

Oczywiście, to Michael Gray, ja też nie mogę czekać... ;)

No i oczywiście gratuluję Andzi zdanej ustnej z polaka na 100% Moja krew ;)

 
 

20

maja

2007

D80 i Stodolni.cz

Witam. Miałem w piątek użyczonego od kumpla Nikona D80 z Nikkorem 18 - 70mm. Nie powiem, mega sprzęt! Jeszcze 4000zł i go sobie kupię! Szkoda, że obiektyw bez VR i na moje oko trochę za ciemny ale ogólnie pozytywnie. Pochwalę się zdjęciami z niego: tutaj do obejrzenia.

W piątek tez była Stodolni. Dawno nas tam nie było więc pojechaliśmy. Fakt, że najpierw były myśli o Imperium ale jakoś przekonał mnie hamburger ze Stodolni na którego miałem już 3 m-ce chęć. Chciałem jeszcze kogoś ze sobą wziąć, bo wszyscy zawsze tacy podnieceni jak sie mówi o Stodolni, a jak przychodzi co do czego to dziwnym trafem wszyscy rezygnują ale mnie z tego powodu nie ubędzie. Powrót późny bo w okolicach 4:45 ale warto było mimo tego, że całkiem ładnie sobie przeziębiłem zatoki i siedzę od wczoraj na lekarstwach bo umierałem z bólu... Ale co mnie nie zabije to mnie wzmocni. Chodzi mi ochota na piwo ale nie wiem czy jakieś mam, a nie chce mi sie do sklepu iść i kupić ;) Jakoś przeżyję... Jak jutro będzie taka pogoda to znowu będzie masakra w szkole, nie chce się.... ;)

 
 

14

maja

2007

Britney feat. Madonna



I mówcie co chcecie, nam z meal'em się podoba. BARDZO!

 
 

14

maja

2007

Trip

Witam. Wczoraj była niedziela. Do kościoła na 15:15 do Osin bo była msza za dziadka mojej mamy. Ok, przynajmniej się mogłem wyspać. Po kościele sobie myślę, fajna pogoda, jadę gdzieś na rowerze. Jak by też inny kierunek jak Olza (a to można w ogóle jeszcze gdzieś indziej jechać??). Wstąpiłem do Kamci. Otwiera (i tu pierwszy szok), z mokrymi włosami. Jak się okazało na Maju był grill (drugi ale mniejszy szok)... No to co, idę z nimi. Jak się okazało, Sandra wygrała wycieczkę do Włoch... Gratulacje!! (trzeci, ostatni i największy szok) Ekipa na Maju bardzo dobra, chociaż z męskiej części znałem tylko dwoje panów ale w dalszej części wieczoru poznałem wszystkich. Jak to sobie wspominam to śmiać mi się chce. Nie ma to jak dzieciom pokazać coś nowego. Nie będę mówić o co chodzi bo to taka mała tajemnica. Fajnie się nosiło moją siostrę (Andzia ofc) "na barana". Tak jak wczoraj ma być codziennie Siostrunio:* Fajnie się z Zuzą gadało. I nawet trochę czasu nam przy tych "plotach" zleciało... Powrót o 23.00, mimo tego, że byłem w koszuli z krótkim i spodenkach do domu wróciłem cały spocony. Nie ma to jak 6km za 9minut. Ale ponoć trening czyni mistrza więc ten czas trzeba pobić, co nie będzie jakimś specjalnym wyczynem bo się zwyczajnie nie spieszyłem aż tak. A przy okazji, Zuzia, szkoła jest po to żeby do niej CHODZIĆ! Ale nie dziwię się jej, w taką pogodę mi też się nie chciało siedzieć ale zostałem. W sumie nic nie tracąc. Oby taka pogoda się utrzymała jak najdłużej chociaż doszły mnie słuchy, że od środy ma być tylko 9°C... Nie ładnie, nie ładnie!

 
 

12

maja

2007

After After

Witam. Byliśmy z Karolem wczoraj w After. W sumie najpierw Iwona próbowała mnie wyciągnąć gdzieś indziej (sam nie wiem gdzie byśmy trafili) ale propozycja Karola była ciekawsza z tego względu, że w After ostatni raz byłem w kwietniu 2006 roku. I warto było jechać chociaż nie było tak fajnie jak bywało tam 2 - 3 lata temu... Warto z tego powodu, że spotkałem starą znajomą z którą nie widzieliśmy się ładny kawałek czasu, warto było żeby poznać kogoś nowego i ciekawego:) Wpadł też Tomo ze swoją panną. No powiem, że całkiem ładny wybór (bez urazy) Powrót o 1:30 z moim ojcem. Szybko powiecie, wg mnie nie miało sensu tam dłużej siedzieć. A dzisiaj się szykuje wieczór z polskimi komediami. W sumie to z klasyką już powoli polskich komedii: Chłopaki nie płaczą, Poranek Kojota, Zróbmy sobie wnuka... będzie i tak śmieszno ;)

 
 

06

maja

2007

Sztuka

Witam. W sobotę był Magic. Całkiem nie planowany ale był i było pozytywnie. Jeżeli ktoś chce zdjęcia to zapraszam na polecamy.net Ja nie brałem aparatu, ani nawet komórki (Stodolni mnie nauczyła). W sumie spotkałem stare znajome, których nie widziałem z dwa lata. Fajnie było pogadać :P Dzięki Darowi za transport i Zimonowi i Krisowi za towarzystwo. Myndelowi też ;) Z Zimonem praktykowaliśmy trudną sztukę podrywania barmanek (stąd tytuł notki). I wiecie co? Udało się:) O dziwo się udało. Doświadczenie uczy, że nie łatwo do barmanki zagadać, a co dopiero poderwać ;)

Dzisiaj byłem na komunii u kuzyneczki. Jutro powtórka z rozrywki. W sumie takie imprezy to samobójstwo jeżeli chodzi o ilość żarcia... Ale we wtorek to spale na basenie ;)

Powiem wam coś... czasem parę słów zamienia chwilę w coś bardzo miłego... najsłodszego

Dobranoc :*

 
 

03

maja

2007

Matura 0,7 itd

Witam! Jutro niektórzy zaczynają matury... Nie będę wymieniać kto i w ogóle ale trzymam za was wszystkich kciuki! Będzie dobrze, zdane na 101% :)) Ogólnie weekend majowy przebiega bez większych zakłóceń. Wczoraj był bardzo fajny grill u Zimonów, dzisiaj byłem na urodzinach u kuzynki, a później zobaczyłem z Zimonami film ze 100dniówki od Andzi. Lachane!

Dzięki meal'wi za szablon, więcej w MiniBlogu

 
 

29

kwietnia

2007

Weekend

Witam. No i jest! Weekend majowy. Jakże długi w tym roku bo aż od 28.04 do 8.05 :D Miodzio:P No to państwo rocznika '88 uczęszczające do LO i LP zakończyło swoją edukację. Zazdroszczę im. Ja jako technikum jeszcze rok... No ale teraz już trudno. Z tej okazji Prezes zrobił nie lada imprezkę... Oj... Działo się. Ja nic już więcej nie mówię, niech zdjęcia opowiedzą coś więcej: foto.katryniok.info. Dzięki dla Iwony, że była ze mną ;) Wczoraj żeśmy jeszcze z "braćmi" byli na piwku. Skromnie ale kulturalnie. Dzisiaj miałem jechać do Turzy ale... pogoda się spier...ła, a poza tym na śmierć zapomniałem, że idę na roczek do kuzynki dzisiaj. Krzywa jazda i moje słabe serce! Ale co tam, wszystko się da nadrobić. Miłej niedzieli...

 
 

24

kwietnia

2007

Lekarstwo na gorzkie łzy

Za oknem deszcz,
a u mnie ona, ona u mnie jest
Jej włosy lśnią,
a usta śmieją się.
A we mnie smutek,żal
i wielki gniew
Jej serce ciągle stara
się pocieszyć mnie

Więc u mnie ona,
ona u mnie jest.
Patrzy mi w oczy
mówi Kocham Cię,
to jest lekarstwem na me
gorzkie łzy
i będą miały sens
każde następne dni

Teraz już wiem,
gdy smutno mi i źle
Ona pojawi przy mnie
szybko się
i wnet uleczy
serce, duszę mą
czaruje, biedzi swoją
sexy grą
A gdy zadziała jej
wspaniała moc,
namiętną stanie się
najbliższa noc
Bo w naszych sercach
dzika miłość tkwi
Kochanką moją jesteś
właśnie Ty

Za oknem deszcz,
a u mnie ona, ona u mnie jest
Jej włosy lśnią,
a usta śmieją się.
A we mnie smutek,żal
i wielki gniew
Jej serce ciągle stara
się pocieszyć mnie

Jest u mnie ona,
ona u mnie jest.
Patrzy mi w oczy
mówi Kocha się,
to jest lekarstwem na me
gorzkie łzy
i będą miały sens
każde następne dni

 
 

18

kwietnia

2007

April

Witam po którejś już tam przerwie. Pewnie któryś z kolei ale podam to do wiadomości: mamy EURO 2012. Nie jestem kibicem piłki nożnej ale cieszy mnie to :) Co w sumie było? Chyba nic ciekawego, muszę looknąć w terminarz ;) Już wiem coś więcej, to mogę pisać.

We wtorek, 10.04 byliśmy, jak zwykle na basenie. Niestety tylko z Szymonem. Co mi szkodzi, kupiłem sobie, tu uwaga, dziesięciopaka Staropramena (dla niewtajemniczonych, czeski browar ;))

Dalej tutaj nic ciekawego, dopiero w piątek coś więcej. Siedzieliśmy z Andzią w Wiejskiej, trzeba było sobie porozmawiać :) Tak na spokojnie. Nie powiem, że było jakoś wybitnie ale tak jak miało być ;)

Sobota... Oj! Mocno, serio mocno! Klub Magic witał nas. Było bosko! Nie pamiętam kiedy się ostatni raz tak dobrze bawiłem. Dzięki wszystkim tym co byli czyli, w szczególności Ewci za transport, Krisowi za dotrzymanie towarzystwa przed imprezą, dalej to już Andzi, Kamili, Kasi, Oli, Iwonie (torebka i "po studencku" wymiatało :D) Aldusiowi, Anikowi, Osie, Szwedzie, Darowi i całej reszcie których nie wymieniłem. Żeby tradycji stało się zadość, specjalnie dla was, zdjęcia

Niedziela też była bardzo ciekawa. Mnie jeszcze nosiła nocna muza, tańczyć mi się chciało, w głowie nie grzmiało więc było OK:) Wieczorem mały grill był. U Zimonów. A co, a jak i "kaj jo je, kaj je moi koło?!" Trochę żeśmy sobie dali w palnik. Śliwowica i Whisky oraz piwka very good :D

W poniedziałek mała - wielka impreza rodzinna. 70tka babci, z tej okazji wolne w szkole było. Tu nie będę opisywać co i jak bo impra stricte prywatna ale Absolut i Dębowa dobre są ;)

Wczoraj, że był wtorek, znowu był basen, znowu tylko z Szymonem. Miała jechać Iwona też ale nie jechała. Dlatego, że mam na nią focha to powiem: byś odebrała tego fona było by w porządku, czujemy się z Szymonem przez to bardzo wyobcowani, Sebastian mimo tego, że nie był z nami, też czuje się dotknięty. A ja najbardziej!

Dzisiaj mamy sobie środę, dzień fajny mimo, że padało, niedawno wróciłem z Gorzyc, byłem sobie pogadać z baaaardzo wesołą koleżanką, heheh. Teraz siedzę, piszę to co właśnie czytacie i chyba zaraz sobie otworzę Cerny Kozel. Jutro tylko 4 lekcje, w piątek skracane i weekend. W sobotę do Buraka na urodziny więc żadna mega zmasowana impra nie wpadnie. Ale nie zawsze trzeba gdzieś się bawić jak można ze znajomymi posiedzieć....

 
 

08

kwietnia

2007

Twórczo?

Qlla prosiła żeby było twórczo. Nie wiem czy umiem to zagwarantować bo z natury jakoś ostatnio twórczo nie było. Komp mnie terroryzuje jakiś czas już. Chyba będzie pora żeby tego złoma wymienić. Na razie to ściągam Mandrivę 2007. Oglądaliśmy ostatnio z Olkiem wszystkie trzy części Matrixa. No nie powiem, super film. Z resztą mój ulubiony. Dzisiaj się post skończył. Nie powiem, cieszy mnie to niezmiernie. 2007.14.04 imprezujemy na Magicu. Nareszcie, pierwsza impreza na której będzie ta Kokietka :D (Tak, Ty;)) Już się nie mogę doczekać. Jechał bym dzisiaj albo jutro ale na jutro muszę być w miarę bo trip z wodą się szykuje, a wieczorem probably impreza u kumpla. We wtorek proszę mnie nie budzić bo będę gryzł i w ogóle będę zły;) Właściwie to ja jakiś chory jestem. Od paru dni mam katar (co akurat u mnie norma, zatoki) i kaszel... Ale samopoczucie bardzo pozytywne. Wieczorem mały trip na Heinekena. Jakoś ostatnio gustuję w piwach typu "lager" a nie "pils".

Pewnie lekko ździwioni, że nie piszę nic o świętach ani w tym stylu w ogóle. Nie ma się czemu dziwić. Życzeń składać nie będę bo na każdą okazję by trzeba było. W ogóle nie czuję świąt (poza tygodniowym wolnym co mi bardzo odpowiada). No nic, miłego dnia ;)))

 
 

18

marca

2007

Po grillu

Po grillu masakra :D Dzięki wszystkim tym co byli. Było nas ponad 20 osób. Miało być o skromnie o 8 więcej ale trudno. Niewiedzą co stracili!! Szczerze? Nie chce mi się więcej o tym pisać bo jakiś taki zmęczony jestem, pozwolę sobie zalinkować do tematu o tym grillu na blogu Anika: anik88.blog.onet.pl A zdjęcia oczywiście na katryniok.info

 
 

17

marca

2007

Grill

Słuchajcie ludzie, w sprawie grilla. Obojętnie czy pada czy nie pada, ZAPRASZAM! Na godzinę 17:00, ubierzcie się CIEPŁO, weźcie żarcie, alkohol i czekam na WSZYSTKICH!! Mam dla was niespodziankę, tylko koniecznie CIEPŁO się ubrać.

 
 

14

marca

2007

Hmmm

Witam po parudniowej przerwie. Trochę się działo :P Zeszły tydzień zleciał dość szybko, we wtorek tradycyjnie był basen, niestety tylko z Zimonem. W środę byłem u Kasinka, w czwartek z okazji dnia kobiet siedziałem u Andzi, a w piątek.... U Kasi :D Bardzo pozytywnie :D Sobota wiała nudą, mały wypad do Andzi sobie zorganizowałem, mały bo trwał tylko 30min.... Za to niedziela była extreme! Trip rowerowy z Darinką i Rafałem. Byliśmy u Madzi, u Dity i ja już samotnie jeszcze u Maji. Dalej był poniedziałek czyli trip do Moni i wtorek - znowu basen. Wyborowo. A dzisiaj już środa. W szkole nic, 2h prelekcji i luzik. Teraz staram się trochę pouczyć i spadam na kawę do Andzi...

Poza tym. W sprawie grilla który ma być u mnie w sobotę: wszystkich zaproszonych proszę do PIĄTKU, 16 marca, o potwierdzenie swojej obecności bądź nieobecności na moje gg/jabbera/maila. Z góry dzięki!

 
 

04

marca

2007

Positive

Wczoraj gości miałem. Monika, Kasia, Karolina, Seba i Szymon. He, bardzo pozytywnie. A filiżanki po nich dalej mi na stoliku stoją, nie chce mi sie z nimi iść do kuchni. Chyba będę musiał sobie zrobić pokój z kuchnią bo to daremne jest :P Mimo pozytywnego dnia czuję się jakoś, jak by to określić, niespełniony... Muszę z Anikiem pogadać bo masakra. No nic, zbieram się do kościoła. Miłej..

 
 

18

lutego

2007

My sexy, sexy lover...

Witam! Wczoraj był dzień taki nadzwyczajny. Najpierw na urodzinach byłem. Miał być też Magic ale z powodów niezależnych ode mnie Magica nie było. No, może nie tak do końca... Dzwoni Seba. Wiadomo co będzie. Fabric. Nie byłem jeszcze tam więc jedziemy! Ale najpierw na Stodolni na Amstela trzeba było wstąpić. I z powrotem znowu na Stodolni, konkretnie do Dublin Pubu. O 2 zbiórka i kierunek polska ale... Wiecie jak może w Czechach wygląda mandat?? :D Bo ja już wiem :D Pokuta się nazywa i były te blankieciki 6 x 50kc czyli 300kc czyli ok 50zł.... Mniejsza już za co ;) Moja siła perswazji, urok osobisty oraz Jim Beam z colą dla Seby i Ilony zadecydowały, że obraliśmy kierunek Magic. Trzeba szerzyć kulturę na wsi!! Jakoś się dziwnie z Szymonem czuliśmy jako jedyni (dobra, lub prawie jedyni) na sali w skórzanych butach i nieliczni w koszulach. Ogólnie Andzia mnie dość ciepło powitała :) Iwona też zabłysła i do mnie:

- Ty! Zostaw sobie moją siostrę!
- Bo co? Zazdrosna jesteś?!
- A żebyś wiedział!!

I wiemy wszsytko ;) Ehehe:) I jeszcze na dodatek w bardzo niemiły sposób pozbyłem się telefonu. Zajumali no... Olać ten złom ale wszsytkie kontakty.... :((((

Zdjęcia? Zapraszam tutaj :)

 
 

10

lutego

2007

Mix it up!

Mixowaliśmy ;) Najpierw pub 14 wrota w Rydułtowach. Miała być mega house'owa impreza, mega muza była tylko ludzie zawiedli. o 23 nikogo na parkiecie... No przepraszam! Zebraliśmy się i trip do VIPa do Wodzisławia.
-A kolega ma 21 lat?
-Ma, ma, 15 stycznia kończył! PWSZ Racibórz wzywa szefie!!
-No to wchodźcie
I pogadane. Faaaaaaajne kufle na Leszka mieli :D Posiedzieli, wypili i szli na kebaba. Burzyłem się, że chcę pół na pół (sosy). Tak, nie słuchałem starszych, mój błąd!! Myślałem, że mi mordę wypali... Boję się pomyśleć jak by to smakowało z samym pikantnym sosem.... Szybki telefon do Ditki, szkoda żeśmy sobie razem nie potańczyli:) To zbieramy się do domu. Nie dojechaliśmy. Zamelinowani w Cafe Fart do 2:30. Pozdrowienia dla całej 18tkowej ekipy! I dla Hani, sto lat, sto lat!! :D Młoda (no, Maja, wiem ;)) już z nami nawet kamikadze nie chciała wypić ;))) Ogólnie wczoraj clubbing w polskim wydaniu (i tak wolimy czeskie) można zaliczyć do udanych. I hangover'u nie ma... :D

 
 

02

lutego

2007

Narty

Witam. Ostatnie cztery dni (30.01 - 2.02) spędziłem w Istebnej na nartach. Wycieczka szkolna, organizowana jak co roku, przez pana Hermanka. Muszę przyznać, że impreza się udała. Cztery mega dni na stoku. Pozdrowienia dla całej ekipy (z turnusu pierwszego jak i drugiego). Agacie gratulujemy majaczenia o pożarze, Szymonowi złych snów, reszcie sznupy i Wendy użerania się ze mną przez cały czas, zarówno na stoku, wyciągu jak i w pokoju... :) Do zobaczenia w 2008 w tym samym miejscu ;)

 
 

27

stycznia

2007

Off...

Praktyka się skończyła. Dziękuję wszystkim, a szczególnie pani Siębor za bardzo miłe słowa.

Wczoraj impreza półmetkowa bynajmniej nie moja ;) Byłem nie jako osoba towarzysząca, nie jako półmetkowicz, a zwyczajnie jako gość honorowy czyli inaczej mówiąc VIP ;) Nie zaprzeczam, impreza się udała. Prezesowi życzymy więcej spokoju ale ja Ci się men nie dziwię. Z resztą nikomu się nie dziwię... ;|

Dzisiaj w planach mamy klub DNA w Rybniku. Będzie krzywa jazda :)

Idę na obiad, to jest MYŚL! cya ;)

 
 

22

stycznia

2007

Alice Deejay - Better off alone (polecam)

 
 

14

stycznia

2007

Stodolni - ulice, která nikdy nespí

Tak. Nie spaliśmy do 4:20 ;) Zaczęliśmy w aucie. Jim Beam był pusty nim dojechaliśmy. Polecam amaretto z sokiem jabłkowym. PYCHA!! W sumie miała ta noc wyglądać inaczej, miała Andzia jechać ale nie wyszło. Jechał Smyku... Jaka krzywa jazda!! Gościu wymiata :D W ogóle nie chce mi się już więcej pisać. Jakoś ten styczeń tak krzywo jedzie. Mało notek ale też czasu mało. Strasznie. W ogóle to zapraszam na bloga Qlli... Starśnie ślicznie :) Pozdrawiam :p

 
 

13

stycznia

2007

Patronat nad dzisiejszą sobotą ma:

Jim Beam

 
 

01

stycznia

2007

2k7

Witamy rok 2007. Na dzień dobry cały styczeń mam praktykę. Lajcik ;) Ciężkie plany powstały już praktycznie do końca lutego. Praktyka, city discovery, basen i sauna, narty, ferie... I pierwsze dwa miesiące będą z głowy.

Wszystkiego dobrego w nowym roku, idę spać po ciężkiej nocy... :P

 
 

31

grudnia

2006

Over...

I kończy się nam rok 2006... Był to rok raczej trudny ale też bardzo wesoły i udany. Z racji tego, że joggera mam dopiero od czerwca, postaram się przybliżyć cały ten rok w wielkim skrócie.


Panowie i panie, mix katastroficzny roku 2006 wg. Katera i przyjaciół

W styczniu rozpoczęliśmy ten rok wszyscy (bo inaczej się nie da). Ja go rozpocząłem u Kasinka na mega sylwku. Była to naprawdę fajna impreza. Byłem na niej sam mimo, że byłem z kimś związany... I właśnie w styczniu, parę dni po sylwestrze to się skończyło. Ogólnie miesiąc bardzo spokojny, miesiąc pamiętnych mrozów i rekordowego śniegu.

Luty jak to luty. Dziwny bo krótki strasznie. Pamiętny dysk w Albatrosie z Olkiem i powrót w bagażniku (ogólnie w aucie nas było 9 ze mną ;D) Następne "coś" damsko - męskie co znowu długo nie trwało. W lutym byliśmy też z Rybą na feriach w Poroninie pod Zakopanem. Tydzień extra laby. Poznało się parę ładnych koleżanek (buźka dla was:*)

Marzec był miesiącem imprezy 18tkowej u Karola oraz dni otartych drzwi w ekonomiku. Moja pierwsza wyprawa do szkoły z laptopem w torbie :D Także w marcu wymienialiśmy u mnie sprzęt odpowiedzialny za moje łącze tzn. wymieniliśmy parabolkę na Andrew MagGrid :D I od tego czasu problemy z internetem się skończyły:)

Kwiecień był miesiącem aż nazbyt ładnym. Ładny związek się zawiązał na samym początku:D Wypad na kręgielnię do Amadeusa, dwudziesta rocznica ślubu moich rodziców, pierwszy wiosenny grill i narodziny mojej najmłodszej kuzynki Magdy :)

Maj był już spokojny, nic takiego się nie działo:) Była mega zabawa w Domu Sportu w Rogowie. Jak zwykle było świetnie... :) Także w maju znowu u mnie grillowaliśmy :)

Patrząc już ciepłym okiem na czerwiec można stwierdzić, że byliśmy na szkolnym rajdzie Monte Ekonom w Brennej :P Był to także miesiąc śmierci mojej prabaci.. :( W czerwcu skonczyło się coś, co z perspektywy czasu wcale nie musiało się kończyć... W czerwcu zaczynało się już ostre imprezowanie które śmiało można stwierdzić trwa do teraz... :D Pierwszy dysk na zakończenie roku z Andzią:D Masakra, Andzia, pamiętasz to?? :D Ale wtedy fajnie było :D Pod koniec czerwca wraz z rodzicami i sis pojechaliśmy sobie na Chorwację na dwa tygodnie... zajebiście :) Zapomniał bym dodać, że jeszcze grillowaliśmy u Tytlooka:P

W lipcu wróciłem z Chorwacji, ślicznie opalony. Po powrocie, a dokładniej 13 lipca miałem moje 18te urodziny... Urodziny wspominam jako trzy mega biby. Najpierw biba strojeniowa. Nikt nie wyszedł żywy. Później biba dla starszych, tu juz było więcej kultury. No i biba dla mass ;) 15 lipca, wraz z Tomkiem Pijakiem w SP Bluszczów. Pozdrówka i dzięki wszsytkim tym co byli oraz specjalne pozdrowienia z tego miejsca dla Kamili :P Ty wiesz o co chodzi ;) W lipcu fajnie się jeździło do Andzi i z Andzią nad wodę, szczególnie w okolicach godziny 23:00 ;) Żubrówka, Andzia, pamiętasz?? :P W licu zaczołem kurs na prawo jazdy (do dzisiaj prawka nie mam ale to tylko z lenistwa :P :P) W tym miesiącu w domu zrobił się rozpad na atomy. Czyli remont... Trwał do września co tez będzie opisane ;) Następna impreza w Magicu i kawa o 3:30 u mnie na podwórku z Olkiem i Bennym :P W dniu następnym kajak z Iwoną... :P Sorry za złamane wiosło... :P W lipcu ślub miała też moja stara, dobra znajoma Laura. Życzę jej wielu sukcesów w związku :D Warte zapamiętania komentarze w notce godzina... Zapraszam do czytania Dają do myślenia. 30 lipca pożyczyłem od mamy auto i jechaliśmy na dysk do Manhattanu. Pepe za kierowce :P Fajnie było nawet.

Jeżeli by spojrzeć na sierpień to na dzień dobry kupiłem cyfrówkę. Dalej, za sprawą Iwony, byliśmy na paintballu. W gorzycach był festival reggae. Fajna wieża foto z Martą;) Fajnie było u Andzi na kawusi i plotkach (m.in. pomalowała mi oczy cieniami), wtedy była też niezła burza. Dużo nie brakło bym u Andzi spał bo ja sie burzy z natury boję :] Ale mama po mnie przyjechała :D No i znowu Magic... Prezes, to się zaczyna to:D Następnie było bardzo ciekawe poznanie. Ola Sz. ;] Panna z Nowego Sącza była tu na wakacjach, kolejny znajomy gdzieś w Polsce :) No i teraz coś najpiękniejszego. 14 sierpnia moja kochania Andzia skończyła latek osiemnaście :D Strojenie strojeniem, a impreza trwała dalej po strojeniu. Zainteresowani wiedzą o co chodzi. Kamila - masz u mnie szacunek za to ;) Dalej patrząc to była superancka impreza u Kasinka... ja cie.... masakra :D Jeszcze impreza 18tkowa od Kołcza i impreza oficjalna od Andzi. I tu znowu pozdro dla Kamili :D

Wrzesień rozpoczęliśmy masywnie. Prezes miał 18tkę... zmęczeni i pijani jechaliśmy na rozpoczęcie roku. No co ja na to poradzę, że rozpoczęcie było w dniu jego 18tki?? We wrześniu skończył mi się remont i trzeba było parapetówę zrobić. Skończyła się na Manhattanie :D W końcu września Masłowska miała 18tkę. Fajnie było :P

Październik, teoretycznie zimno powinno być a jednak nie, my z Prezesem zaczęliśmy jeździć na skuterku :D Zawsze w nocy :D W październiku rozpoczął się Ostry Dyżur Poetycki w WCK... i moja przygoda z prawdziwym teatrem. Był też wewnętrzny z prawka i Zabójczy Numer :D I całkiem przypadkowo Silesia City Center w Katowicach :P Parę dysków w Magicu też było... ;D Także kolejna impreza w Domu Sportu była. Tym razem już byłem z Andzią :) I tak całkowicie bez okazji kupiłem sobie garnitur :)

Listopad przywitałem krwiodawstem :P Całkowity pad systemu :P No i W Colosie byłem (:*) i jest ok. 10 listopada przedstawienie finałowe z ODP. Udało się bardzo :) Chyba najważniejszym wydarzeniem listopada była 18tka od Hetmana. Tutaj dziękuję Aldkowi i Fefkowi za uratowanie imprezy :D Następna impra była u Dzika w Czyżowicach, skład podobny ;)

I dalej już mamy grudzień. Akcja City Discovery z Zimonami. Dwa razy Stodolni, Imperium... nie ma to jak imprezować w kulturalnych miejscach. Później jeszcze basen, sauna... i grudzień poszedł się powoli paść. Święta i po świętach, nic specjalnego....



Mam nadzieję, że nadchodzący rok 2007 będzie jeszcze ciekawszy, bogatszy w nowe doznania, jeszcze lepsze imprezy, przynoszący same dobrze wiadomości i rzeczy. Oby był rokiem spokojnym i udanym, rokiem w którym możecie zawsze liczyć na przyjaciół i kumpli, rokiem pozytywnym. Tego życzę wam i sobie. Widzimy się za rok... :)

 
 

29

grudnia

2006

2x trip poproszę

Czemu dwa razy trip? Bo tripy wczoraj były dwa. Jeden do Rybnika i jeden na saune i basen. Trip do Rybnika był wyjątkowo poświrowany. Jak się można zgubić w Rybniku? Ano, można. Kater umie. Kilometrów z buta zrobiłem z 12 skromnie licząc... w mieście gdzie jeżdżą autobusy miejskie nie było żadnego dla mnie... :| To jest coś, nie? :P Ale jak sobie policzyć tą uciechę to strat nie ma :) Drugi trip do Bohumina w Czeskiej Republice na basen i saune oraz po... zaopatrzenie na dzisiejszą imprezę. Będzie nie jak w Magicu: "cztery kamikadze poproszę" tylko: "dwa litry kamikadze poproszę" :D Jak fajnie, że PeeRZet jedzie autem, a my z Zimonem.... ]:-> hah ;) Ogólnie to życzę wszystkim miłego dnia :)

 
 

26

grudnia

2006

Porady przed sylwestrem :)

Zbiór trzeźwych rad

Co zrobić, by uniknąć syndromu dnia następnego? Nie pić? W sylwestra? Nie, to żadne rozwiązanie. Najlepiej zastosować się do 'zbioru trzeźwych rad", który przygotowaliśmy, korzystając z bogatego bagażu własnych doświadczeń i wybranych publikacji naukowych.


Przed

Na bal najlepiej staw się wyspany i wypoczęty.

Jeśli palisz, tego dnia powinieneś sięgać do paczki dwukrotnie rzadziej - nikotyna potęguje zatrucie alkoholowe.

Godzinę przed wyjściem najedz się porządnie (najlepiej tłusto) i popij obficie (ale nie alkoholem). Dzięki temu proces przyswajania etanolu zacznie się później i będzie rozciągnięty w czasie.

Zaplanuj, co i ile będziesz dziś pił. Pierwsze uchroni cię przed ciężkim kacem, drugie - przed spiciem się na umór.


W trakcie

Kolejne drinki wychylaj nie częściej niż co 20 minut, bo tyle bowiem potrzebuje organizm na wchłonięcie alkoholu.

Nie przytrzymuj alkoholu w ustach. Delektowanie się daje taki sam efekt jak picie przez słomkę. Alkohol przyjmowany w ten sposób szybciej (bo z pominięciem wątroby) uderza do głowy.

Nie mieszaj alkoholi! Mając do wyboru - postaw na gin lub wódkę. Unikaj ciężkich gatunkowych trunków. Nigdy nie przepijaj piwem ani szampanem. Zawarty w nich dwutlenek węgla przyspiesza wchłanianie etanolu


Po

Dwie szklanki wody przed pójściem do łóżka (by uniknąć odwodnienia),

rano: kogel-mogel lub jajecznica (niekoniecznie z sowich jaj), puszka bogatego w jony napoju izotonicznego (np. Izostar albo Dynamic), szklanka obfitującego w potas soku pomidorowego (chyba że ktoś woli banany), herbata z cytryną (kwas askorbinowy unieszkodliwia wolne rodniki) i co najmniej dwiema łyżeczkami miodu (zawarta w nim fruktoza przyspiesza rozkład szkodliwego aldehydu octowego).

Uważaj z paracetamolem, który nasila uszkadzające działanie alkoholu na wątrobę,

nie nadużywaj środków przeciwbólowych aspirynopochodnych (np. Alka-Prim, Alka-Seltzer, które zmniejszając ból głowy, nadwerężają i tak już podrażnioną przez alkohol śluzówkę żołądka).

A gdyby sępy nadal krążyły nad twoim łóżkiem, przemóż się i wychyl jednego głębszego.


Pełny artykuł do przeczytania na Gazeta.pl

 
 

18

grudnia

2006

Ostatnie dni

Do świąt. Tydzień minie lajtowo. Wczoraj było taki ała, rano po Imperium.... KAC?! Niemożliwe, po 3 piwach??!! Normalnie łeb mnie bolała. I żeby było śmieszniej, Zimona też.... coś jest nie tak. Pewnie chrzczone piwo!!! Paczkuszka mi doszła z Sony Ericssonem. Te tele zawsze były pokręcone, nie ma to co moje lovely Motorole ale cóż, za 190zł nie ma co narzekać. Tylko bluetooth w kompie mnie wkurza. Mama zrobiła pyszną pastę na chlebek. Plus cola do tego = ideał ;D Jutro w szkole na 7:15... to boli. Mimo tego, że budzik będzie dzwonił dopiero za 9h a mnie już jego sygnał przeraża....



edit: głowa bolała Sebastiana, żeby ktoś nie pomyślał, że Szymonowi kondycja spadła... ;)

 
 

17

grudnia

2006

City Discovery

Cześć wam. Ostatnimi czasy prowadzimy z Zimonami taką fajną akcję: City Discovery czyli inaczej mówiąc, jeździmy tu i tam się bawić. Ostatnie dwa tygodnie palmę pierwszeństwa miała Stodolni Ulice Ostrava. Wczoraj natomiast, wybraliśmy się do klubu Imperium do Rybnika. Wstęp dyszkę. Pierwsze wrażenie, bardzo pozytywne. Wystrój bardzo estetyczny i nowoczesny, a w tym elegancki. Ekipa bawiąca się starsza. Co to znaczy starsza? W Magicu można spotkać od 15 do ... , a w Imperium raczej 19+. Z resztą na drzwiach już widnieje info "Wstęp od 18tu lat". Trochę negatywnie na ocenę wpłynęły ceny. Duży Żywiec 5zł, Warka 4,50zł. Stodolni przyzwyczaiła mnie do taniego piwa czy drinków, Imperium niestety łamie tą zasadę. Szkoda bardzo, by piwo kosztowało 4zł, z pewnością był by to jeden z najlepszych klubów, tak niestety Stodolni i Magic...

 
 

06

grudnia

2006

Pójście za ciosem

Pójde za ciosem i napisze coś o clubbingu. I dodam. W sobotę - powtórka z rozryki - Stodolni wita nas ;)

Wbrew potocznym opiniom zjawisko odwiedzania kilku klubów w ciągu jednego wieczoru (tzw. clubbing) nie jest aż tak popularne: tylko jedna trzecia bywalców odwiedza w ciągu wieczoru więcej niż jeden lokal.

Dla warszawiaków bardzo istotne jest, aby odwiedzany lokal był modny. Średnia długość trwania mody na lokal wynosi ok. 15 miesięcy.

Raport Ipsos „Gastronomia - HoReCa - On Trade - terra incognita?” powstał w wyniku przeprowadzenia badania zachowań konsumenckich związanych z odwiedzaniem klubów, dyskotek, pubów, barów i klubów nocnych. Badanie było realizowane w Warszawie i we Wrocławiu i miało na celu poznanie motywacji, preferencji, opinii, potrzeb i zachowań osób uczęszczających do lokali oraz ustalenie cech wspólnych i różnic między miastami w Polsce.

Według danych z raportu zarówno w Warszawie jak i we Wrocławiu jedna trzecia osób odwiedzających lokale chodzi do pubów, klubów czy dyskotek raz w tygodniu. W Warszawie weekend zaczyna się w piątkowy wieczór, najwięcej osób bawi się w sobotę, średnio do godziny czwartej nad ranem. We Wrocławiu, wyraźnie częściej niż w Warszawie, wychodzi się do lokalu już w czwartek. Niedziela jest w obu miastach dniem wyciszenia i odpoczynku, tego dnia bawi się nawet mniej osób niż w czwartkowe wieczory.

Dla osób uczęszczających do lokali najważniejszym motywem wyjścia jest chęć spotkania znajomych, bardzo istotna jest potrzeba odreagowania, pozbycia się stresów po pracy czy nauce i po prostu chęć wyjścia z domu. Upijanie się, pokazywanie czy dobry posiłek to elementy mniej istotne.

Ponad połowa bywalców odwiedza 2-3 różne lokale w miesiącu, 35 proc. chodzi do więcej niż trzech miejsc. Wbrew potocznej opinii zjawisko odwiedzania kilku klubów w ciągu jednego wieczoru nie jest aż tak popularne: tylko jedna czwarta wszystkich badanych odwiedza więcej niż jeden lokal w ciągu jednego wieczoru. Trzy czwarte osób cały wieczór spędza w jednym miejscu.

Dla warszawiaków, częściej niż dla wrocławian, istotny jest fakt, czy miejsce, w którym spędzają wieczór jest modne. Blisko połowa bywalców z Warszawy (43 proc.) za ważne uważa chodzenie do modnych klubów, podczas gdy bywanie w modnych miejscach jest istotne tylko dla jednej piątej osób odwiedzających lokale we Wrocławiu. Jednocześnie z badania wynika, że średnia długość trwania „mody” na dany lokal wynosi ok. 15 miesięcy.

Podstawowym źródłem informacji o ciekawych miejscach i imprezach są znajomi (na to źródło informacji wskazuje 82 proc. badanych), dla jednej czwartej osób odwiedzających lokale pomocny jest dodatek do Gazety Wyborczej Co jest grane (bardziej popularny w Warszawie niż we Wrocławiu). Wrocławianie o imprezach stosunkowo często dowiadują się z reklam na bilboardach (18 proc. odwiedzających lokale we Wrocławiu). W Warszawie dość popularnym źródłem informacji jest magazyn Activist (19 proc.). Mimo, że objęte badaniem środowisko ma charakter wielkomiejski, z internetu jako źródła informacji o imprezach (komunikatory, grupy dyskusyjne, portale) korzysta zaledwie 13 proc. respondentów. Na wieczorne wyjście imprezowicze umawiają się przede wszystkim dzwoniąc do siebie (81 proc.) i wysyłając SMSy (59 proc.), choć te ostatnie są bardziej rozpowszechnione we Wrocławiu. Internet w formie Gadu Gadu i e-maili wspiera komunikowanie się przed imprezami (z tej formy korzysta odpowiednio 25 i 11 proc.).

Jedna trzecia osób odwiedzających lokale przynajmniej od czasu do czasu uczestniczy w tzw. beforkach, czyli wstępnych spotkaniach przed właściwą imprezą i tzw. afterkach, czyli spotkaniach po imprezie kończących się czasem nawet następnego dnia wieczorem.

Najpopularniejszym alkoholem kupowanym w lokalach jest piwo (jest ono popularniejsze we Wrocławiu niż w Warszawie). Na drugim miejscu w Warszawie znajduje się wódka, zaś we Wrocławiu drinki przygotowywane przez barmana. Poza alkoholami konsumenci kupują soki, napoje gazowane i kawę.

Niezbyt popularne są whisky, tequilla, wermut czy rum. Jedna czwarta klientów kupuje w lokalach papierosy. Drobne przekąski, paluszki lub chipsy zamawiane są przez co dziesiątą osobę.

Średnie warszawskie wydatki na jeden wieczór to 90 zł, podczas gdy wrocławianie bawią się średnio za 54 zł. Kwota ta obejmuje wejściówki, napoje, w tym alkoholowe, słone przekąski, taksówki, papierosy i drobny posiłek typu kebab czy pizza.

Raport Ipsos pt.„Gastronomia – HoReCa – On Trade - terra incognita?” to analiza segmentu HoReCa (Hotel, Restaurant, Catering) jako kanału dystrybucji i jako zjawiska społecznego. Raport zawiera informacje na temat motywacji, preferencji, opinii, potrzeb i zachowań osób uczęszczających do klubów, dyskotek, pubów, barów, klubów nocnych, opisuje zwyczaje związane z chodzeniem do lokali, mody, promocje, konsumpcję używek w podziale na kategorie, konsumpcję marek, segmentację konsumentów, segmentację lokali, rolę barmana. Badanie jest początkiem długofalowego projektu pozwalającego na obserwacje trendów i zmian zachodzących w kanale HoReCa. Jest to pierwsza tego typu analiza na rynku polskim.

Raport powstał na podstawie badania przeprowadzonego w Warszawie i we Wrocławiu w okresie od września do listopada 2005 roku. Badanie składało się z następujących części: jakościowej (5 grup fokusowych, jedna obserwacja uczestnicząca, 6 wywiadów pogłębionych z barmanami) oraz ilościowej (814 wywiadów bezpośrednich z bywalcami lokali warszawskich i wrocławskich - wywiady z prerekrutacją). Wybrano Warszawę, bo tu powstaje najwięcej nowych lokali, kreuje się modę i trendy. Na wybór Wrocławia wpłynęły następujące czynniki: miasto mniejsze od Warszawy, lecz duże i dynamicznie się rozwijające, istotna siła nabywcza (stosunkowo małe bezrobocie), duża liczba studiującej i pracującej młodzieży, wyraźnie inny od Warszawy charakter miasta (architektura, komunikacja, istnienie staromiejskiego rynku traktowanego jako główne miejsce spotkań).

Tekst: kk źródło: Wirtualna Media

 
 

03

grudnia

2006

Stodolni

Witam. Wczoraj wieczorem mała nasiadówa u mnie, browar, pizza, chipsy i się oglądało filmy. Aż tu w pewnym momencie telefon, "Zimon - calling". Odbieram. Kater, jedziesz na Stodolni? No jak by tu odmówić. I tak pojechałem z Zimonami na Stodolni do Ostravy. Trzeba powiedzieć, że było ZAJEBIŚCIE. Clubbing w najlepszym wydaniu. Takiego clubbingu w Polsce praktycznie się nie spotyka, tam to jest normalne. I chyba najlepszy klub to Sydney. I za całą noc udałem tylko 200kc (27zł) :D

Zapraszam do obejrzenia stronki Stodolni: www.stodolni.cz

 
 

25

listopada

2006

Zebranie w sobie

No właśnie. Muszę się tak zebrać w sobie i coś napisać. Ostatni tydzień spędziłem w domu. Choroba. Spędziłem przy NFS Carbon. Pierwsza gra od dwóch lat na moim kompie. Nie szkodzi. Jest po prostu świetna. Jutro, a właściwie to już dzisiaj miała być impra andrzejkowa w świetlicy w Rogowie. Odwołali. Trudno.... Zostałem zaproszony na inną imprezę. Nie narzekam. Czyżby powtórka z impry u Hetmana? Ha, całkiem możliwe. Dzisiaj lodowisko... odnoszę lekkie wrażenie... że... mam kolano dosyć mocno strzaskane... niech mnie ktoś jutro w nie tknie, a zabiję!! Tak, już po pierwszej. Wypadało by wziąć prysznic i udać się w kierunku łóżka. Pomyślę nad taką opcją (tzn. prysznic na pewno wezmę ;) ) Dobranoc wszystkim :)
//edit: foto było nie aktualne już

 
 

Miniblog

01 lutego 2010, 10:07:40 | Zmiany |

Fajne, nowe templatki znalazłem. Ta jest ciekawa.

24 maja 2008, 15:22:12 | Propozycje |

Propozycje na dzisiejszy wieczór proszę składać w komentarzach :)

12 maja 2008, 20:39:30 | Adresy |

Mój journal jest dostępny z następujących adresów:
journal.katryniok.info
journal.marcin-katryniok.pl
oraz kater.jogger.pl

06 maja 2008, 15:34:54 | Reaktywacja |

Ha! Nadchodzi długie wolne, czas poszukiwania studiów i gorrrących imprez oraz ważnych wydarzeń. tak więc journal wraca do łask!

01 września 2007, 10:35:24 | Pogodno |

Kończy się okres ciepłych nocy i wieczorów, pogoda coraz bardziej jesienna. Lato! Już za Tobą tęsknimy!