Znamy
03 października, 2008Rozwodził się ktoś kiedyś nad tekstem piosenki Abby - Dancing Queen? Przypuszczam, że ktoś pewnie tak ale raczej niewielu z was. Pozwolę sobie zamieścić słowa, są na tyle proste, że nie będę ich tłumaczył.
You can dance, you can jive, having the time of your life
See that girl, watch that scene, dig in the dancing queen
Friday night and the lights are low
Looking out for the place to go
Where they play the right music, getting in the swing
You come in to look for a king
Anybody could be that guy
Night is young and the musics high
With a bit of rock music, everything is fine
Youre in the mood for a dance
And when you get the chance...
You are the dancing queen, young and sweet, only seventeen
Dancing queen, feel the beat from the tambourine
You can dance, you can jive, having the time of your life
See that girl, watch that scene, dig in the dancing queen
Youre a teaser, you turn em on
Leave them burning and then youre gone
Looking out for another, anyone will do
Youre in the mood for a dance
And when you get the chance...
You are the dancing queen, young and sweet, only seventeen
Dancing queen, feel the beat from the tambourine
You can dance, you can jive, having the time of your life
See that girl, watch that scene, dig in the dancing queen
Ładne nie? Akurat dla mnie taniec i wszystko z tym związane miało duże znaczenie więc bardzo mocno czuję sens tych słów, tym bardziej, że jest piątkowy wieczór, jedni tańczą, a ja siedzę przez laptopem i... dobranoc.
Napisane w ...i refleksje, Damsko - męskie, life_log | Komentarzy: 1
0,8
02 stycznia, 2008Witam. No i mamy rocznik statystyczny 2008. Jak u was? U mnie bez zmian;) Sylwester minął w miłej, przyjaznej i pozytywnej atmosferze w bardzo skromnym gronie. Z 15 zrobiło się 5 ludzi ale jakoś nam to nie przeszkadzało. Śliwowica jest pycha:)
W piątek studniówka... partnereczko, kieckę masz 1sza klasa:D Ciekawe czy plany wypalą, w sobotę miał być Magic, w końcu Jekyll & Hyde jest... Zobaczymy.
Najlepszego w roku 2008, i tak jak to Smyku mówił: "Żeby najlepszy dzień z 2007 był tym najgorszym w 2008...!"
Napisane w ...i refleksje, Imprezy, life_log | Brak komentarzy
Kompilacja 0.7
30 grudnia, 2007Witam i żegnam zarazem. Jest to ostatnia notka w roku 2007 na moim journalu. Napiszę tak jak w zeszłym roku, 2007 się kończy, trzeba zrobić podsumowanie. Teoretycznie proste pytanie: jaki był ten rok? Odpowiedź jest gorsza. Był... był. I tyle.
Ladies and gentleman , kompilacja roczna (numer dwa) roku 2007 według Katera i przyjaciół (oraz innych osób z jego życia).
Styczeń
Początek roku 2007 u Prezesa. W styczniu Kater z Osą i Hetmanem mieli praktykę w biurze rachunkowym u pani Siębor. Miło. W tym miesiącu także "skumałem" się mocniej ze Smykiem, konkretniej na Stodolni.cz (Pamiętacie Jim Beama w aucie?). W tym samym czasie wymieniłem grafikę w kompie na coś nowszego i co najważniejsze sprawnego. Był jeszcze trip do Gniezna po samochód do wujka. W styczniu odwiedziliśmy klub DNA, jeździliśmy co tydzień na basen i saunę oraz miesiąc kawek z Dite. Koniec stycznia i koniec praktyki. Był bym zapomniał, a wyjazd ze szkoły na narty do Istebnej? Udany oczywiście, a jak!
Luty
W lutym, pierwsze co było to egzamin na prawko, niezdany. Następnym eventem był koniec związku damsko - męskiego (tradycyjnie już u mnie, bez imion ale i tak co większość wie o kogo chodzi). Jakoś to mnie nie załamało, wieczorem była polska stodolni (tia, jasne...) czyli 14 wrota, VIP oraz nasze cafe Fart. W ten wieczór poznałem Maję. Zainteresowała mnie twórczość Nelly Furtado (pamiętny album Loose). W lutym także woj. śląskie miało ferie. 14 lutego - data każdemu znana czyli Walentynki. Ja je spędziłem z Dite. Obaj sami więc było miło. 18 lutego ekipa wybrała się do klubu Fabric w Ostravie oraz na Stodolni. Przy okazji zakosili mi komórkę. Trudno, do teraz mi szkoda książki telefonicznej... Jeszcze wpadła impreza u Moni i parę spotkań z Mają. Różne to intencje tego były... ;) I w ten sposób przelecieliśmy (no nie dosłownie;)) luty, dalej...
Marzec
Marzec zacząłem od pięciu wyznań o sobie oraz zadałem wam zadanie. Dalej był dzień kobiet, spędzony z Andzią. I teraz takie wielkie wydarzenie zwane GRILL. Co tam w tym garażu się działo... deszcz na dworze, zimno, wiatr ale ludzi ponad 25! Udało się mi to, trzeba przyznać samemu sobie ;] 21 marca, dzień wagarowicza, do dzisiaj nieusprawiedliwiony, 100% wagary. Otrzymałem także oficjalną pochwałę. Marzec za nami...
Kwiecień
Kwiecień rozpoczęty od złośliwości rzeczy martwych czyli padu komputera. Dalej to dyngus, całkiem był w tym roku (i to drzewo...) Dostaliśmy także prawo do organizacji EURO 2012. Była także bardzo udana impreza na Magicu z olbrzymią ekipą. Następnie grill u Zimonów (ee, yy, litra śliwowicy 80%, 0.7 whisky i z 10 piwek na trzech ludzi...). Bardzo dobry tekst Wilków. Także moje wywody na temat samotności facetów. Dalej jeszcze zakupy w rybcu z Kamilą i Andzią oraz grill-o-imprezka z okazji zakończenia edukacji w LO zorganizowana i zrealizowana u Prezesa. Baterie mi się skończyły.
Maj
W maju początek matur, notabene nie moich. Parę jajec z tym związanych, impreza w Magicu... i podryw z Zimonem barmanki. Udany! Notka o własności ludzkiej i paru innych sprawach... W maju triumfy święciła WODZIONKA (szukajcie na youtube) Wypadzik do After z Karolem oraz poznanie mojego największego idola. Maj to już ciepełko, zaczynały się powoli wypady na maja. Następnie kolejny udany wpad na Stodolni i moje początki fascynacji lustrzankami cyfrowymi. Jeszcze ostatni w maju wypadzik na Magic i...
...czerwiec!
Co po czerwcu jak trzeci raz prawko oblałem? Ale humorek mi sie poprawił po karaoke w fanaberii oraz rajdzie monte ekonom. Meal sobie też na dużej grał w Magicu, a ja nie wiem jak wróciłem z tej imprezy. I nie z powodu, że byłem tak nawalony tylko odwiózł mnie i Klintona kompletnie nieznany nam obojgu osobnik. I jeszcze sam się nas zapytał czy podwieźć... dalej to mega zmasowana imprezka na maju po której meal szukał 3 dni roweru, a ja nadłożyłem 15km przy powrocie. Było fajnie. Prezes załapał służbowego Sprintera i żeśmy się bujaka, bujaka nim. Kolejny wypadzik na maja ale teraz już z ekipą klasową. Hetman na huśtawce? A jednak ;] W czerwcu świętowaliśmy także 38 dni Wodzisławia Śląskiego. No i na dziękuję do widzenia czerwcowi zorganizowałem z Prezesem wielkie grillowanie na maju, fakt, że ludzie nie dopisali tak jak powinni ale było pozytywnie.
Lipiec
Lipiec, wakacje i te sprawy, a Kater znowu kombinował nad relacjami damsko - męskimi. 11 lipca zrobiłem sobie prezent urodzinowy i zagrałem na małej sali w Magicu. Oj, trza to powtórzyć! Pamiętacie słynny już wywiad z Prezesem?. I kolejne rozważania d-m. W lipcu był poważny test znajomości. I to nie czy kogoś znam ale na ile nasza znajomość jest poważna. Pisać ile razy w lipcu byliśmy na maju i w Magicu, nie będę bo były to ilości olbrzymie. Końcówka lipca, małe Imperium. Dalej...
Sierpień
Miesiąc wybitnie prosty. Maj, Magic, Imperium, dwa tygodnie wolna chata, luz, blues i owoce. A także początek czegoś bardzo dobrego, miłego i ważnego! I jak bym kurde mógł, HOUSE M.D :D
Wrzesień i październik
Początek roku szkolnego (uf, że już ostatniego). Wrześniowe początki kampanii wyborczej, choroby Kwaśniewskiego itd, itp. Ogólnie nic ciekawego jakoś, nawet w terminarzu cienko ze wpisami. Może poza tym, że wybrałem sobie temat prezentacji ustnej z polaka... ;) To tak przy okazji machnąłem i październik. Co jakiś tam czas wpadała fajna imprezka na Magicu, życie się toczyło do przodu... Same nudy.
Listopad
W listopadzie tydzień spędziłem w Rzymie. Było jak by to ująć, ciepło :D Sobotnie próby z kółka teatralnego, jakieś tam małe imprezki... Luzacko.
Grudzień
To już miesiąc zaliczeń, powtórek, sprawdzianów. Także wystawialiśmy nasze przedstawienie z kółka i odnieśliśmy miażdżący sukces. Welcome to the different world! Kupiłem sobie także Canona EOS 20D i rozwijam swoją pasję fotografii.
Dziękuję za ten rok na pewno Docie, Prezesowi i Andzi. Dzięki także Neli, Sebie, Szymonowi, Piotrkowi i Smykowi. Dzięki także tym który byli przy mnie, pomagali, pocieszali i razem ze mną się śmiali i płakali. Nie chcę tu nikogo pominąć także dzięki wszystkim znajomym!
Czego życzyć wam i sobie w roku 2008? Przede wszystkim zdrowia. Pieniędzy, spokoju i opanowania. Więcej wiary w ludzi i w Polskę. Czego jeszcze? Nie wiem, dopiszcie w komentarzach. Szampańskiej zabawy na sylwestrze! I żeby nie było:
-jak było na sylwku?
-a zajebista impreza, nic nie pamiętam!
Widzimy się w 2008:)
Napisane w ...i refleksje, life_log | Brak komentarzy
Polska komunikacja
08 października, 2007Nasze PKSy , PKP i wszelakiej masci MZK czy KZK czy jeszcze cos to smiech na sali. Dzisiaj czekalem 40min na busa i sie nie doczekalem. W weekend to juz w ogole zapomnuj, zeby czyms jechac. I na dodatek miesieczne poszly w gore. Zastanawiam sie za co ja place te ponad 71zl miesiecznie?! Busy pamietaja poczatki lat 70, zeby jechac czyms min z roku 2000 to juz powoli podchodzi pod swieto narodowe:( a jak spadnie snieg to te zlomy juz chyba q ogole nie beda jezdzic ...
Napisane w ...i refleksje, life_log | 6 komentarzy
Party time. Wrong!
02 września, 2007Wczoraj ostatni wakacyjny Magic. Ludzi w cholerę! Miss mokrego tricka była (podkoszulka).
Ja nie wiem, może ktoś mi będzie w stanie poradzić. Związek, teoretycznie funkcjonuje bez zarzutów, miło, ładnie i przyjemnie. Ludzie się nie kłócą, dbają o siebie i taka para jedzie razem na dyskotekę. I co? Kończy się ta sielanka. Bo jak się okazuje, facet na niej odkrywa drugą twarz (kurde, ale medycyna plastyczna poszła do przodu!), której nie ma i takie sprawy. Facet może tłumaczyć, że spotkał starych znajomych, których się nie widziało przez całe wakacje, rozmawia ze znajomymi, odwraca się do dziewczyny, która notabene rozmawiała ze swoimi znajomymi, żeby się zapytać czy pójdzie z nim się pobawić i co? Laski już nie ma. Bo niby się ją "olało" (takie fajne to słowo jest). Czy to jest normalne, czy facet musi się do tego przyzwyczaić czy ki? Jadą razem na dyskotekę to znaczy, że muszą być 24/7 przez całą imprezę razem? WTF? Uświadomcie mnie ktoś bo mnie to pytanie, ta kwestia męczy. Bardzo.
Napisane w ...i refleksje, Damsko - męskie, Imprezy, life_log | 2 komentarze
Po letniej przerwie
01 września, 2007Po letniej przerwie wracam do pisania tutaj. Pytacie się: "Czemu nic nie pisałeś?" Szczerze? Sam nie wiem, postanowiłem na chwilę odpocząć, spędzić wakacje na luzie, bez tłumaczenia się co, jak, gdzie i z kim. Bo naprawdę dużo by tego było. Wakacje są, co jedne to lepsze, ciekawe czemu tak jest? Myślałem, że wakacje 2006 były już świetne ale jak się okazało, wakacje 2007 były jeszcze lepsze! Mimo, że zawaliłem w zeszłym roku pewną sprawę (co jak co, bardzo ważną sprawę), nie chce tu o niej mówić, wyciągnę z tego wnioski, a źle nie będzie, będzie nawet lepiej niż miało by być. Co się działo w wakacje? Dużo rzeczy. Wakacje spędzone z Prezesem i Piotrem. Lipca nie będę opisywał, można przeczytać tutaj co się działo. Sierpień? Ojjj! Trzeba zauważyć, że moi rodzice wyjechali na dwa tygodnie na wakacje. Więc w domu zostałem tylko z babcią i dziadkiem (joł ziomy!). Ich obecność była praktycznie nieodczuwalna. Tak więc imprezowaliśmy ostro. Codziennie jakiś wypad był na kawę. Nie było, że boli, tym bardziej, że Piotr miał trzy tygodnie urlopu... Tylko trzy dni były standardowe: środa - Magic (zawsze), piątek - imperium (zawsze), sobota - Magic (prawie zawsze, bywały inne miejsca). Ogólnie to ja wyspany zbytnio nie jestem. W wakacje (jakoś od 20.08) zacząłem też oglądać fantastyczny serial, House M.D, Który od jesieni poleci na TVP2, już z góry polecam, jestem w połowie drugiego sezonu i nie przestanę póki nie zobaczę wszystkich czterech. I to na tyle moi mili, mamy wrzesień więc myślę, że przy dobrych wiatrach co dwa dni notki będą. Takie moje postanowienie na nowej drodze życia. Możliwe też, że trochę zmienię charakter tego journala z stricte prywatnego na jakiś bardziej publicystyczny, a może pomieszam oba te style? W końcu kategorie istnieją! Tak więc, my uczniowie szkół średnich, od poniedziałku budziki, a studentom, którzy jeszcze do października się będą lenić - zazdrościmy, nie? ;)
Napisane w ...i refleksje, Domowe, Friends, Imprezy, life_log, Szkoła, Vacations | Komentarzy: 1
27 lipca, 2007
Są słowa, które powiedziane raz - nigdy już nie giną.
Z wiatrem wędrują przez cały świat - czasem w ciszy możesz je usłyszeć.
Są słowa, które tną jak miecz, słowa - które leczą każdą ranę.
Słowa jak burz -, zimny deszcz. Słowa, które koją.
Są słowa, których nie zna nikt, Słowa których więcej nie usłyszysz.
Czarodziejskie jak zaklęcia w bajce, słowa, których sens znasz tylko Ty.
Mówią, że milczenie złotem, kiedy słowa w pustce błądzą.
Od diamentów droższe słowa, które ją wypełnią.
:(:(:(
Napisane w ...i refleksje | Komentarzy: 1
Imperza
24 lipca, 2007Ale impreza. Więcęcej nic nie dodaje. Mega :D
Napisane w ...i refleksje, Damsko - męskie, Friends, Imprezy, life_log, Vacations, Z jajem | Brak komentarzy
O lojalności słów kilka
24 lipca, 2007Ostatnio życie toczy się jakby w wolniejszym rytmie. Ciągłe imprezowanie itp. W domu to ogólnie mało przebywam. Ostatnie półtorej tygodnia to codziennie Maj był. Choćby tylko się poopalać, popływać pogadać jak i trochę mocniejsze wypady. Tu mogę zacząć o lojalności pisać. Ludzie nie są lojalni. Szczególnie niektóry i to nawet bardzo. Lojalność - u nas mało popularne słowo. Niektórzy się wykazali tym szczególnie na plus, a niektórzy szczególnie na minus w ostatnim czasie. Nie będę tutaj mówił po imieniu co i jak ale.... powinniście sami wiedzieć o co chodzi. Muszę powiedzieć, że Prezes, Daro, Goofy, meal, Kris i Zimoni są jednak mega w porządku do mnie. O innych już się tak pozytywnie wypowiadać nie będę. Jakoś - nie warto. Szkoda.
Oprócz Maja były też inne wypady. Choćby tylko Magic w sobotę i środę (dzięki wszystkim, a szczególnie tym co jako transport robili). W ostatni piątek wybraliśmy się z kumplem do Imperium, był tam pierwszy raz i "Kater, masaż oczu za darmo!", to chyba wystarczająco dużo mówi. W sobotę skończyliśmy z Prezesem na jakiejś imprezie w Zabełkowie.... fajnie mieć butelkę wódki w plecaku i sobie jednoczyć nią ludzi (i zarazem zdobywać wrogów). Tak szczerze, to się zajebiście cieszę, że mnie tam nie było od początku.
Boże, broń mnie od przyjaciół, z wrogami dam sobie sam radę!
Napisane w ...i refleksje, Domowe, Friends, Imprezy, life_log, Vacations | 2 komentarze
Nareszcie
12 lipca, 2007Nareszcie dodaję jakąś notkę. Długa przerwa, nawet bardzo. Ogólnie nie ma co pisać. Życie układa się... jak to życie. Nie ma lekko ale nie ma też łatwo! W sumie to najwięcej by było do pisania o Kamiluni i Andzi ale po co? Po co wszyscy mają wiedzieć o co chodzi?:) Więc... "a Ty całuj mnie":)
Ale muszę też dodać, że dzisiaj grałem na małej sali w klubie Magic i serio czuję się dowartosciowany! W sobotę znowu :)
Rano dopiszę więcej ;)
Napisane w ...i refleksje, Friends, life_log, Vacations | Brak komentarzy