10
lutego
2010
Dawno. Dawno nie było takiego mętlika w mojej głowie.
Nie wiem co jest, nie wiem co się dzieje. Wszystko było jasne, proste i wygodne - wszystko się zmienia. Zmienia się, nawet nie wiemy kiedy, nawet nie wiemy czemu. Czasem jest to sprawa jednej, krótkiej chwili. Dzieło przypadku. Jak wszystko. Przeznaczenie nie istnieje, światem rządzi przypadek. W co ja wierzę? Wierzę w to, że przypadku nie da się zmienić, przypadek się "stał" i jest, musimy się z tym pogodzić. Możemy próbować ingerować ale jak się to skończy... decyduje, właśnie, przypadek. I cóż, pewnie nie zrozumiecie sensu tej mojej wypowiedzi. Sam jej nie rozumiem. Śmietnik mam w głowie, ktoś tam musi posprzątać. Na razie nie ma chętnych do tego, a ja sam się boję tam głębiej wchodzić. Boję się samego siebie, boję się każdej kolejnej decyzji. Jeszcze tak ze mną nie było. Zawsze wychodziłem z wszystkiego obronną ręką, spadałem na cztery łapy. Czasem lekko poturbowany, jednakże bez uszczerbku. Teraz może się to skończyć źle. Dla mnie i nie tylko.
...przepraszam
02
lutego
2010
Ktoś ma ostatnio szalone pomysły.
No tak, ja rozumiem, że mogło się o tym myśleć od dawna i może był to jeden z większych celów w życiu ale sytuacja się zmieniła, chyba diametralnie. Tylko czy ja wiem, czy jestem gotów na takie pomysły? Nie żebym kiedyś też takich nie miał, też o tym myślałem. I czasem tylko tak płytko, a czasem bardzo poważnie. Może brak odwagi u mnie? Na razie mam luksus, można by rzec, po co z niego rezygnować? Poczekam, co się stanie, w końcu to prawie jak ciąża, 9 miesięcy na rozwój pomysłu i zweryfikowanie sytuacji.
07
listopada
2009
Tak to już czasem jest, że ktoś inspiruje kogoś, tutaj zostaliśmy zainspirowani obaj. Dobra, ja zacząłem.
Życie we dwójkę, bycie małżeństwem, nie polega tylko na wspólnym spaniu. Taki ja widzę sens tej wypowiedzi. Nawet pójdę dalej, spanie razem wcale nie jest wygodne. I wcale nie robi wg. badań, dobrze dla związku. Ludzie jak śpią razem to mimowolnie się czasem budzą, po prostu sobie przeszkadzają. Przez to są źli i nie wyspani. OK, nie mówię, że też to kiedyś była dla mnie frajda, spać z kochaną osobą ale wcale to dobrze nam nie robiło.
Zadałaś dobre pytanie. Moja odpowiedź na nie będzie prosta i banalna: nie, nie przemawia. Nie znam zbyt dobrze takiego uczucia jak zazdrość. O dziwo.
Wracając do życia codziennego, kolejny tydzień za nami, w poniedziałek dzień przelewu, bardzo się cieszę na moment jak otrzymam SMS od Millennium: Przelew przychodzący, uznanie na rachunku. Udało mi się też dostać 5 bardzo dobrych miejsc na premierę filmu 2012 w CInema City, premiera jest o 00:01, czyli minutę po północy. Mam nadzieję, że będzie warto. Tyle.
30
października
2009
Czyli taki typowy, piątkowy chillout w pracy. Tydzień był ostry, owszem, roboty dużo ale systematyczność rejestrowania dokumentów dało we znaki i w ten sposób dzisiaj mam trochę luzu. Aczkolwiek już mnie męczyli, żeby im wystawić faktury sprzedażowe, co dostali praktycznie z miejsca.
Dzisiaj mamy ostatni piątek października, więc tradycyjnie już, jak co roku, robimy spotkanie Halloweenowe z ekipą pod wezwaniem św. Promila w 14tych Wrotach. Z tego co mi wiadomo, ekipa będzie kompletna co mnie cieszy niezmiernie. Cieszy mnie jeszcze bardziej fakt, że mam dzisiaj kierowcę i raczej nie trzeba będzie się "męczyć" przy samym soku, bez wkładki. Nie żebym nie umiał na trzeźwo ale dziwnie by z nimi było się nie napić.
Co jeszcze mnie nurtuje ostatnimi dniami? To, że jak przeglądam znajomych na naszej klasie (cicho, tego nie komentować), to coraz więcej dziewczyn ma nazwisko w formie np.: Aleksandra Nowak (Kowalska). Chyba każdy wie, że nazwisko w ( ) jest nazwiskiem panieńskim... ok, może ja jestem jakiś dziwny ale wydaje mi się, że wychodzenie za mąż w wieku 21 lat lekko mija się z celem. Ja już nie mówię teraz o wychodzeniu za mąż w wieku lat 18 i mniej bo to już jest totalna przesada... Powiecie, musieli. Ja powiem CH..J, a nie musieli. Mogli żyć razem i wychowywać to dziecko ale żeby zaraz lecieć z tym do Urzędu Stanu Cywilnego (w wypadku ekstremalnym, do kościoła)? Wg. mnie w takim wypadku (bo to serio jest wypadek, w którym pokrzywdzonych jest minimum trójka ludzi, łącznie z tym dzieckiem, które się jeszcze nie urodziło), są ważniejsze wydatki niż organizacja wesela na _SKROMNE_ 100 ludzi. Sami wiecie, o co mi chodzi (mam nadzieję).
Już słyszę wasze zdanie o tym co napisałem. Rozumiem, każdy myśli inaczej, każdy ma inny punkt widzenia na całość. Ja wiem tylko tyle, mnie na razie nie stać na zakładanie rodziny, ba, nie stać mnie nawet na żonę i mieszkanie. Nawet jak by moja żona pracowała i zarabiała tyle ile ja (a mało nie zarabiam!), dalej twierdzę, że nie było by nas na to stać. Cóż poradzić, takie życie jest, na razie mi się nie śpieszy na ślubny kobierzec.
Już widzę głosy oburzenia do mnie, spokojnie proszę, po to są blogi, żeby móc wyrazić swoje zdanie. Moje już znacie, chciał bym poznać wasze.
Pozdrawiam gorąco i życzę udanego weekendu!
20
sierpnia
2009
Witam
Jak wiecie, planowaliśmy z Prezesem wyjazd do Holandii, samolotem z Wrocławia, Charleroi, Tilburg. Ale, że plany się pozmieniały, pojechał z nami jeszcze Piguła, a nie lecieliśmy, a jechaliśmy. Autem. Tak. 1155km.
Za pojazd służył nam dzielnie, Hyundai Pony 1.5 LS w gazie z 1994r. Trasa standardowa, Krapkowice, Wrocław, Olszyna, Berliner Ring, Magdeburg, Hannover, Dortmund, Venlo, Eindhoven i Tilburg. Jechaliśmy 12,5h z wszelakimi postojami. Czyli relatywnie krótko. Trasa kosztowała nas 506zł do podziału na trzech, czyli lekko poniżej 170zł na głowę (przypomnę, same bilety na pociąg z Charleroi do Tilburga i z powrotem - 41€ na głowę!).
Na miejscu udało się nam załatwić noclegi za darmochę, u Doty w mieszkaniu służbowym. Dzięki jej i Marcie, zaoszczędziliśmy sporą sumkę pieniędzy - za co pojechaliśmy do Antwerpii i Rotterdamu. Prezes i Piguła zachwyceni Holandią, a mnie się zaczęło znowu tęsknić za tym krajem i miastem. W szczególności za miastem. W sumie młody jestem, kto wie jak się dalej to potoczy, może kiedyś...?
Powrót tą samą trasą, 11,5h z postojami. Łącznie zrobiliśmy ok 2700km w 5dni (a co mi za kółkiem dało prawie 5000km w niecałe 3tyg.), niby nic, a jednak. Pony się sprawdził, średnio palił od 8,4 do 9 litrów LPG na 100km.
Co tu więcej mówić? Wszystko się udało, wszyscy happy i wszyscy by pojechali raz jeszcze... albo i dwa.
Miłego dnia w pracy/domu/wakacjach, whatever.
09
czerwca
2009
Witam po długiej przerwie.
Dzisiaj była wypłata, zaraz się pojawił uśmiech na twarzy mej :). Akurat w maju trochę wydałem, kupiłem sobie m.in. monitor 23" FullHD Samsunga. Sprzęt ładny. Do tego Windows 7 PL i można całkiem przyjemnie śmigać.
Powoli też trzeba było by patrzeć za jakimiś wakacjami, na razie planów konkretnych nie nie mam. Myślałem o wypadzie do Holandii na parę dni ale zobaczę jak to wyjdzie. Urlop mam od 1.08, może uda się złapać jakieś extra tanie last minute. W każdym razie, trzeba znowu zacząć pisać, journal obchodzi już trzecie urodziny ale od roku może czuć się ostro zaniedbany. Może teraz każdego dnia uda mi się znaleźć jakąś chwilę w pracy na napisanie czegoś, może właśnie tak jak teraz, w czasie przerwy. Nic, wracam do pracy.
21
stycznia
2009
Witam.
Nie mogłem już dłużej, musiałem napisać.
Czy tylko mi się wydaje czy całe życie jest popier...ne? To, że rozstałem się dawno temu z kobietą to wiecie. To, że teraz powiedzmy kogoś mam to nie wiecie. I dobrze. Najgorsze jest to, że ktoś z mojej dalekiej czy nie dalekiej przeszłości, pisze mi dosyć poważne wyznania. I to nie takie wyznania, które można puścić obok oka czy ucha tylko takie o których się myśli.
Czemu tak nagle? Wszystko przez moją starą, dobrą znajomą, która też miała ostatnio takie dziwnie przeżycia. Jest w moim życiu parę bardzo ważnych ludzi, jednak... To jeszcze nie jest to. Ciągle czekam. Wytrwale, do przodu, nie patrząc za siebie tylko przed siebie.
Dajcie mi jakiś wolny weekend proszę...
03
października
2008
Rozwodził się ktoś kiedyś nad tekstem piosenki Abby - Dancing Queen? Przypuszczam, że ktoś pewnie tak ale raczej niewielu z was. Pozwolę sobie zamieścić słowa, są na tyle proste, że nie będę ich tłumaczył.
You can dance, you can jive, having the time of your life
See that girl, watch that scene, dig in the dancing queen
Friday night and the lights are low
Looking out for the place to go
Where they play the right music, getting in the swing
You come in to look for a king
Anybody could be that guy
Night is young and the musics high
With a bit of rock music, everything is fine
Youre in the mood for a dance
And when you get the chance...
You are the dancing queen, young and sweet, only seventeen
Dancing queen, feel the beat from the tambourine
You can dance, you can jive, having the time of your life
See that girl, watch that scene, dig in the dancing queen
Youre a teaser, you turn em on
Leave them burning and then youre gone
Looking out for another, anyone will do
Youre in the mood for a dance
And when you get the chance...
You are the dancing queen, young and sweet, only seventeen
Dancing queen, feel the beat from the tambourine
You can dance, you can jive, having the time of your life
See that girl, watch that scene, dig in the dancing queen
Ładne nie? Akurat dla mnie taniec i wszystko z tym związane miało duże znaczenie więc bardzo mocno czuję sens tych słów, tym bardziej, że jest piątkowy wieczór, jedni tańczą, a ja siedzę przez laptopem i... dobranoc.
02
stycznia
2008
Witam. No i mamy rocznik statystyczny 2008. Jak u was? U mnie bez zmian;) Sylwester minął w miłej, przyjaznej i pozytywnej atmosferze w bardzo skromnym gronie. Z 15 zrobiło się 5 ludzi ale jakoś nam to nie przeszkadzało. Śliwowica jest pycha:)
W piątek studniówka... partnereczko, kieckę masz 1sza klasa:D Ciekawe czy plany wypalą, w sobotę miał być Magic, w końcu Jekyll & Hyde jest... Zobaczymy.
Najlepszego w roku 2008, i tak jak to Smyku mówił: "Żeby najlepszy dzień z 2007 był tym najgorszym w 2008...!"
30
grudnia
2007
Witam i żegnam zarazem. Jest to ostatnia notka w roku 2007 na moim journalu. Napiszę tak jak w zeszłym roku, 2007 się kończy, trzeba zrobić podsumowanie. Teoretycznie proste pytanie: jaki był ten rok? Odpowiedź jest gorsza. Był... był. I tyle.
Ladies and gentleman , kompilacja roczna (numer dwa) roku 2007 według Katera i przyjaciół (oraz innych osób z jego życia).
Styczeń
Początek roku 2007 u Prezesa. W styczniu Kater z Osą i Hetmanem mieli praktykę w biurze rachunkowym u pani Siębor. Miło. W tym miesiącu także "skumałem" się mocniej ze Smykiem, konkretniej na Stodolni.cz (Pamiętacie Jim Beama w aucie?). W tym samym czasie wymieniłem grafikę w kompie na coś nowszego i co najważniejsze sprawnego. Był jeszcze trip do Gniezna po samochód do wujka. W styczniu odwiedziliśmy klub DNA, jeździliśmy co tydzień na basen i saunę oraz miesiąc kawek z Dite. Koniec stycznia i koniec praktyki. Był bym zapomniał, a wyjazd ze szkoły na narty do Istebnej? Udany oczywiście, a jak!
Luty
W lutym, pierwsze co było to egzamin na prawko, niezdany. Następnym eventem był koniec związku damsko - męskiego (tradycyjnie już u mnie, bez imion ale i tak co większość wie o kogo chodzi). Jakoś to mnie nie załamało, wieczorem była polska stodolni (tia, jasne...) czyli 14 wrota, VIP oraz nasze cafe Fart. W ten wieczór poznałem Maję. Zainteresowała mnie twórczość Nelly Furtado (pamiętny album Loose). W lutym także woj. śląskie miało ferie. 14 lutego - data każdemu znana czyli Walentynki. Ja je spędziłem z Dite. Obaj sami więc było miło. 18 lutego ekipa wybrała się do klubu Fabric w Ostravie oraz na Stodolni. Przy okazji zakosili mi komórkę. Trudno, do teraz mi szkoda książki telefonicznej... Jeszcze wpadła impreza u Moni i parę spotkań z Mają. Różne to intencje tego były... ;) I w ten sposób przelecieliśmy (no nie dosłownie;)) luty, dalej...
Marzec
Marzec zacząłem od pięciu wyznań o sobie oraz zadałem wam zadanie. Dalej był dzień kobiet, spędzony z Andzią. I teraz takie wielkie wydarzenie zwane GRILL. Co tam w tym garażu się działo... deszcz na dworze, zimno, wiatr ale ludzi ponad 25! Udało się mi to, trzeba przyznać samemu sobie ;] 21 marca, dzień wagarowicza, do dzisiaj nieusprawiedliwiony, 100% wagary. Otrzymałem także oficjalną pochwałę. Marzec za nami...
Kwiecień
Kwiecień rozpoczęty od złośliwości rzeczy martwych czyli padu komputera. Dalej to dyngus, całkiem był w tym roku (i to drzewo...) Dostaliśmy także prawo do organizacji EURO 2012. Była także bardzo udana impreza na Magicu z olbrzymią ekipą. Następnie grill u Zimonów (ee, yy, litra śliwowicy 80%, 0.7 whisky i z 10 piwek na trzech ludzi...). Bardzo dobry tekst Wilków. Także moje wywody na temat samotności facetów. Dalej jeszcze zakupy w rybcu z Kamilą i Andzią oraz grill-o-imprezka z okazji zakończenia edukacji w LO zorganizowana i zrealizowana u Prezesa. Baterie mi się skończyły.
Maj
W maju początek matur, notabene nie moich. Parę jajec z tym związanych, impreza w Magicu... i podryw z Zimonem barmanki. Udany! Notka o własności ludzkiej i paru innych sprawach... W maju triumfy święciła WODZIONKA (szukajcie na youtube) Wypadzik do After z Karolem oraz poznanie mojego największego idola. Maj to już ciepełko, zaczynały się powoli wypady na maja. Następnie kolejny udany wpad na Stodolni i moje początki fascynacji lustrzankami cyfrowymi. Jeszcze ostatni w maju wypadzik na Magic i...
...czerwiec!
Co po czerwcu jak trzeci raz prawko oblałem? Ale humorek mi sie poprawił po karaoke w fanaberii oraz rajdzie monte ekonom. Meal sobie też na dużej grał w Magicu, a ja nie wiem jak wróciłem z tej imprezy. I nie z powodu, że byłem tak nawalony tylko odwiózł mnie i Klintona kompletnie nieznany nam obojgu osobnik. I jeszcze sam się nas zapytał czy podwieźć... dalej to mega zmasowana imprezka na maju po której meal szukał 3 dni roweru, a ja nadłożyłem 15km przy powrocie. Było fajnie. Prezes załapał służbowego Sprintera i żeśmy się bujaka, bujaka nim. Kolejny wypadzik na maja ale teraz już z ekipą klasową. Hetman na huśtawce? A jednak ;] W czerwcu świętowaliśmy także 38 dni Wodzisławia Śląskiego. No i na dziękuję do widzenia czerwcowi zorganizowałem z Prezesem wielkie grillowanie na maju, fakt, że ludzie nie dopisali tak jak powinni ale było pozytywnie.
Lipiec
Lipiec, wakacje i te sprawy, a Kater znowu kombinował nad relacjami damsko - męskimi. 11 lipca zrobiłem sobie prezent urodzinowy i zagrałem na małej sali w Magicu. Oj, trza to powtórzyć! Pamiętacie słynny już wywiad z Prezesem?. I kolejne rozważania d-m. W lipcu był poważny test znajomości. I to nie czy kogoś znam ale na ile nasza znajomość jest poważna. Pisać ile razy w lipcu byliśmy na maju i w Magicu, nie będę bo były to ilości olbrzymie. Końcówka lipca, małe Imperium. Dalej...
Sierpień
Miesiąc wybitnie prosty. Maj, Magic, Imperium, dwa tygodnie wolna chata, luz, blues i owoce. A także początek czegoś bardzo dobrego, miłego i ważnego! I jak bym kurde mógł, HOUSE M.D :D
Wrzesień i październik
Początek roku szkolnego (uf, że już ostatniego). Wrześniowe początki kampanii wyborczej, choroby Kwaśniewskiego itd, itp. Ogólnie nic ciekawego jakoś, nawet w terminarzu cienko ze wpisami. Może poza tym, że wybrałem sobie temat prezentacji ustnej z polaka... ;) To tak przy okazji machnąłem i październik. Co jakiś tam czas wpadała fajna imprezka na Magicu, życie się toczyło do przodu... Same nudy.
Listopad
W listopadzie tydzień spędziłem w Rzymie. Było jak by to ująć, ciepło :D Sobotnie próby z kółka teatralnego, jakieś tam małe imprezki... Luzacko.
Grudzień
To już miesiąc zaliczeń, powtórek, sprawdzianów. Także wystawialiśmy nasze przedstawienie z kółka i odnieśliśmy miażdżący sukces. Welcome to the different world! Kupiłem sobie także Canona EOS 20D i rozwijam swoją pasję fotografii.
Dziękuję za ten rok na pewno Docie, Prezesowi i Andzi. Dzięki także Neli, Sebie, Szymonowi, Piotrkowi i Smykowi. Dzięki także tym który byli przy mnie, pomagali, pocieszali i razem ze mną się śmiali i płakali. Nie chcę tu nikogo pominąć także dzięki wszystkim znajomym!
Czego życzyć wam i sobie w roku 2008? Przede wszystkim zdrowia. Pieniędzy, spokoju i opanowania. Więcej wiary w ludzi i w Polskę. Czego jeszcze? Nie wiem, dopiszcie w komentarzach. Szampańskiej zabawy na sylwestrze! I żeby nie było:
-jak było na sylwku?
-a zajebista impreza, nic nie pamiętam!
Widzimy się w 2008:)
08
października
2007
Nasze PKSy , PKP i wszelakiej masci MZK czy KZK czy jeszcze cos to smiech na sali. Dzisiaj czekalem 40min na busa i sie nie doczekalem. W weekend to juz w ogole zapomnuj, zeby czyms jechac. I na dodatek miesieczne poszly w gore. Zastanawiam sie za co ja place te ponad 71zl miesiecznie?! Busy pamietaja poczatki lat 70, zeby jechac czyms min z roku 2000 to juz powoli podchodzi pod swieto narodowe:( a jak spadnie snieg to te zlomy juz chyba q ogole nie beda jezdzic ...
02
września
2007
Wczoraj ostatni wakacyjny Magic. Ludzi w cholerę! Miss mokrego tricka była (podkoszulka).
Ja nie wiem, może ktoś mi będzie w stanie poradzić. Związek, teoretycznie funkcjonuje bez zarzutów, miło, ładnie i przyjemnie. Ludzie się nie kłócą, dbają o siebie i taka para jedzie razem na dyskotekę. I co? Kończy się ta sielanka. Bo jak się okazuje, facet na niej odkrywa drugą twarz (kurde, ale medycyna plastyczna poszła do przodu!), której nie ma i takie sprawy. Facet może tłumaczyć, że spotkał starych znajomych, których się nie widziało przez całe wakacje, rozmawia ze znajomymi, odwraca się do dziewczyny, która notabene rozmawiała ze swoimi znajomymi, żeby się zapytać czy pójdzie z nim się pobawić i co? Laski już nie ma. Bo niby się ją "olało" (takie fajne to słowo jest). Czy to jest normalne, czy facet musi się do tego przyzwyczaić czy ki? Jadą razem na dyskotekę to znaczy, że muszą być 24/7 przez całą imprezę razem? WTF? Uświadomcie mnie ktoś bo mnie to pytanie, ta kwestia męczy. Bardzo.
01
września
2007
Po letniej przerwie wracam do pisania tutaj. Pytacie się: "Czemu nic nie pisałeś?" Szczerze? Sam nie wiem, postanowiłem na chwilę odpocząć, spędzić wakacje na luzie, bez tłumaczenia się co, jak, gdzie i z kim. Bo naprawdę dużo by tego było. Wakacje są, co jedne to lepsze, ciekawe czemu tak jest? Myślałem, że wakacje 2006 były już świetne ale jak się okazało, wakacje 2007 były jeszcze lepsze! Mimo, że zawaliłem w zeszłym roku pewną sprawę (co jak co, bardzo ważną sprawę), nie chce tu o niej mówić, wyciągnę z tego wnioski, a źle nie będzie, będzie nawet lepiej niż miało by być. Co się działo w wakacje? Dużo rzeczy. Wakacje spędzone z Prezesem i Piotrem. Lipca nie będę opisywał, można przeczytać tutaj co się działo. Sierpień? Ojjj! Trzeba zauważyć, że moi rodzice wyjechali na dwa tygodnie na wakacje. Więc w domu zostałem tylko z babcią i dziadkiem (joł ziomy!). Ich obecność była praktycznie nieodczuwalna. Tak więc imprezowaliśmy ostro. Codziennie jakiś wypad był na kawę. Nie było, że boli, tym bardziej, że Piotr miał trzy tygodnie urlopu... Tylko trzy dni były standardowe: środa - Magic (zawsze), piątek - imperium (zawsze), sobota - Magic (prawie zawsze, bywały inne miejsca). Ogólnie to ja wyspany zbytnio nie jestem. W wakacje (jakoś od 20.08) zacząłem też oglądać fantastyczny serial, House M.D, Który od jesieni poleci na TVP2, już z góry polecam, jestem w połowie drugiego sezonu i nie przestanę póki nie zobaczę wszystkich czterech. I to na tyle moi mili, mamy wrzesień więc myślę, że przy dobrych wiatrach co dwa dni notki będą. Takie moje postanowienie na nowej drodze życia. Możliwe też, że trochę zmienię charakter tego journala z stricte prywatnego na jakiś bardziej publicystyczny, a może pomieszam oba te style? W końcu kategorie istnieją! Tak więc, my uczniowie szkół średnich, od poniedziałku budziki, a studentom, którzy jeszcze do października się będą lenić - zazdrościmy, nie? ;)
27
lipca
2007
Są słowa, które powiedziane raz - nigdy już nie giną.
Z wiatrem wędrują przez cały świat - czasem w ciszy możesz je usłyszeć.
Są słowa, które tną jak miecz, słowa - które leczą każdą ranę.
Słowa jak burz -, zimny deszcz. Słowa, które koją.
Są słowa, których nie zna nikt, Słowa których więcej nie usłyszysz.
Czarodziejskie jak zaklęcia w bajce, słowa, których sens znasz tylko Ty.
Mówią, że milczenie złotem, kiedy słowa w pustce błądzą.
Od diamentów droższe słowa, które ją wypełnią.
:(:(:(
24
lipca
2007
Ale impreza. Więcęcej nic nie dodaje. Mega :D
24
lipca
2007
Ostatnio życie toczy się jakby w wolniejszym rytmie. Ciągłe imprezowanie itp. W domu to ogólnie mało przebywam. Ostatnie półtorej tygodnia to codziennie Maj był. Choćby tylko się poopalać, popływać pogadać jak i trochę mocniejsze wypady. Tu mogę zacząć o lojalności pisać. Ludzie nie są lojalni. Szczególnie niektóry i to nawet bardzo. Lojalność - u nas mało popularne słowo. Niektórzy się wykazali tym szczególnie na plus, a niektórzy szczególnie na minus w ostatnim czasie. Nie będę tutaj mówił po imieniu co i jak ale.... powinniście sami wiedzieć o co chodzi. Muszę powiedzieć, że Prezes, Daro, Goofy, meal, Kris i Zimoni są jednak mega w porządku do mnie. O innych już się tak pozytywnie wypowiadać nie będę. Jakoś - nie warto. Szkoda.
Oprócz Maja były też inne wypady. Choćby tylko Magic w sobotę i środę (dzięki wszystkim, a szczególnie tym co jako transport robili). W ostatni piątek wybraliśmy się z kumplem do Imperium, był tam pierwszy raz i "Kater, masaż oczu za darmo!", to chyba wystarczająco dużo mówi. W sobotę skończyliśmy z Prezesem na jakiejś imprezie w Zabełkowie.... fajnie mieć butelkę wódki w plecaku i sobie jednoczyć nią ludzi (i zarazem zdobywać wrogów). Tak szczerze, to się zajebiście cieszę, że mnie tam nie było od początku.
Boże, broń mnie od przyjaciół, z wrogami dam sobie sam radę!
12
lipca
2007
Nareszcie dodaję jakąś notkę. Długa przerwa, nawet bardzo. Ogólnie nie ma co pisać. Życie układa się... jak to życie. Nie ma lekko ale nie ma też łatwo! W sumie to najwięcej by było do pisania o Kamiluni i Andzi ale po co? Po co wszyscy mają wiedzieć o co chodzi?:) Więc... "a Ty całuj mnie":)
Ale muszę też dodać, że dzisiaj grałem na małej sali w klubie Magic i serio czuję się dowartosciowany! W sobotę znowu :)
Rano dopiszę więcej ;)
05
czerwca
2007
Trzy znane i chyba lubiane kawałki
Changes in my life, love changes, looknig for love... Czyżby aluzja?
10
maja
2007
Nie no, nie wytrzymam i muszę to napisać. Inspirowane ostatnimi dniami. Nie będę tu przytaczał imion, nazwisk czy nicków.
Czy ktoś jest czyjąś własnością? To, że byłem u kogoś na kawie (ujednolićmy, pije tylko kawę), czy to jest jakiśkolwiek powód do zazdrości? Czy to, że ktoś ma przyjechać do mnie, czy to też taki powód? Matko! Ludzie! Przesadzacie z tą swoją chorobliwą zazdrością. A choćbym kręcił do zajętej laski (nie mój styl, przykład tylko), czy ktoś mi może zabronić??!! NIKT! I nie zabroni mi. Nie będzie trzymania na siłę przy sobie. I to nie tylko moje zdanie ale ja go tu i teraz upubliczniam. I dziwią mnie pretensje takich zazdrośników. Ludzie, otwórzcie oczy... Czasem, jak to widzę, to dobrze mi samemu ale jak to mówią "wszystko ma swoje za i przeciw"
06
maja
2007
Witam. W sobotę był Magic. Całkiem nie planowany ale był i było pozytywnie. Jeżeli ktoś chce zdjęcia to zapraszam na polecamy.net Ja nie brałem aparatu, ani nawet komórki (Stodolni mnie nauczyła). W sumie spotkałem stare znajome, których nie widziałem z dwa lata. Fajnie było pogadać :P Dzięki Darowi za transport i Zimonowi i Krisowi za towarzystwo. Myndelowi też ;) Z Zimonem praktykowaliśmy trudną sztukę podrywania barmanek (stąd tytuł notki). I wiecie co? Udało się:) O dziwo się udało. Doświadczenie uczy, że nie łatwo do barmanki zagadać, a co dopiero poderwać ;)
Dzisiaj byłem na komunii u kuzyneczki. Jutro powtórka z rozrywki. W sumie takie imprezy to samobójstwo jeżeli chodzi o ilość żarcia... Ale we wtorek to spale na basenie ;)
Powiem wam coś... czasem parę słów zamienia chwilę w coś bardzo miłego... najsłodszego
Dobranoc :*
29
kwietnia
2007
Witam. No i jest! Weekend majowy. Jakże długi w tym roku bo aż od 28.04 do 8.05 :D Miodzio:P No to państwo rocznika '88 uczęszczające do LO i LP zakończyło swoją edukację. Zazdroszczę im. Ja jako technikum jeszcze rok... No ale teraz już trudno. Z tej okazji Prezes zrobił nie lada imprezkę... Oj... Działo się. Ja nic już więcej nie mówię, niech zdjęcia opowiedzą coś więcej: foto.katryniok.info. Dzięki dla Iwony, że była ze mną ;) Wczoraj żeśmy jeszcze z "braćmi" byli na piwku. Skromnie ale kulturalnie. Dzisiaj miałem jechać do Turzy ale... pogoda się spier...ła, a poza tym na śmierć zapomniałem, że idę na roczek do kuzynki dzisiaj. Krzywa jazda i moje słabe serce! Ale co tam, wszystko się da nadrobić. Miłej niedzieli...
24
kwietnia
2007
Za oknem deszcz,
a u mnie ona, ona u mnie jest
Jej włosy lśnią,
a usta śmieją się.
A we mnie smutek,żal
i wielki gniew
Jej serce ciągle stara
się pocieszyć mnie
Więc u mnie ona,
ona u mnie jest.
Patrzy mi w oczy
mówi Kocham Cię,
to jest lekarstwem na me
gorzkie łzy
i będą miały sens
każde następne dni
Teraz już wiem,
gdy smutno mi i źle
Ona pojawi przy mnie
szybko się
i wnet uleczy
serce, duszę mą
czaruje, biedzi swoją
sexy grą
A gdy zadziała jej
wspaniała moc,
namiętną stanie się
najbliższa noc
Bo w naszych sercach
dzika miłość tkwi
Kochanką moją jesteś
właśnie Ty
Za oknem deszcz,
a u mnie ona, ona u mnie jest
Jej włosy lśnią,
a usta śmieją się.
A we mnie smutek,żal
i wielki gniew
Jej serce ciągle stara
się pocieszyć mnie
Jest u mnie ona,
ona u mnie jest.
Patrzy mi w oczy
mówi Kocha się,
to jest lekarstwem na me
gorzkie łzy
i będą miały sens
każde następne dni
21
kwietnia
2007
Mężczyźni gorzej znoszą roztanie niż kobiety, twierdzą psychologowie. Lobiety tylko głośniej wyrażają swój ból, podczas gdy mężczyznom nie wypada się skarżyć. Czas to jednak zmienić, by ratować... męskie zdrowie!
Samotność jest trudna dla mężczyzny, choć tym, którzy są w stałych związkach, wydaje się, że nic tylko cieszyć się z wolności i nieogranicznonych możliwości. Mężczyzna opuszczony jest niemal zawsze zaskoczony. Nie rozumie, skąd ta nagła decyzja, próbuje znaleźć w ostatnich wydarzeniach jakiś powód. I zazwyczaj go nie znajduje. A przecież kobieta najczęściej odchodzi, gdy podejmowane wcześniej próby negocjacji nie odniosły skutku. Mężczyzna nie chce zauważać trudności w związku, czeka, aż wszystko się ułoży samo, nie znosi poważnych rozmów. Jeśli jest jakiś problem szuka rozwiązania. A rozmowa, według niego, niczego nie zmienia. Rozstanie wbija nóż w jego męskie ego. Ja zdradzony? Ja zostawiony? Przecież jestem taki fajny. Wtedy rodzi się poczucie niskiej wartości, a stąd już krok do depresji.
Słuchając skarg, można dość do wniosku, że to one są częściej porzucane, że bardziej cierpią. To jednak nieprawda. Kobiety po prostu głośno wyrażają swój bój i gniew.
Psycholodzy uważają, że każdy mężczyzna po rozpadzie związku musi się zmierzyć z własnymi uczuciami, posprzątać w swojej duszy."Trzeba się też pożegnać z sielankowym obrazem miłości, krainą wiecznego szczęścia. Jeśli chcesz skończyć z samotnością, pogódź się z tym smutnym faktem." - pisze Kruczyński w swojej książce.
Sukces, nr 1 (200), styczeń 2007
20
kwietnia
2007
To już koniec baby, skończyło się love story,
Jestem już zmęczony, wracam dziś do żony,
To już koniec baby, kłamiesz dla pieniędzy,
Jestem już zmęczony, wracam dziś do żony.
Wilki - Love story
21
lutego
2007
Poniedziałek wiało nudą. Dobrze, że był basen przynajmniej :) Jakoś wybitnie mnie zmęczył. Wtorek i środa też jakoś zleciały. Dwa dni pod rząd u Maji na kawie byłem. Andzia mi się rozchorowała, stwierdziła, że nie ma siły przyjmować gości i w ogóle jest to ZŁE i Katryniok jak zwykle świruje. Krzywa jazda bo to są (...) proszę księdza!! Jutro WKU. Ciekawe jaką kategorię dostanę? Na moje oko do psychiatry będę musiał iść... tia. Od poniedziałku do szkoły - niech mnie ktoś zastrzeli. I post jest. Imprez nie będzie. Idę się wieszać...
18
lutego
2007
Witam! Wczoraj był dzień taki nadzwyczajny. Najpierw na urodzinach byłem. Miał być też Magic ale z powodów niezależnych ode mnie Magica nie było. No, może nie tak do końca... Dzwoni Seba. Wiadomo co będzie. Fabric. Nie byłem jeszcze tam więc jedziemy! Ale najpierw na Stodolni na Amstela trzeba było wstąpić. I z powrotem znowu na Stodolni, konkretnie do Dublin Pubu. O 2 zbiórka i kierunek polska ale... Wiecie jak może w Czechach wygląda mandat?? :D Bo ja już wiem :D Pokuta się nazywa i były te blankieciki 6 x 50kc czyli 300kc czyli ok 50zł.... Mniejsza już za co ;) Moja siła perswazji, urok osobisty oraz Jim Beam z colą dla Seby i Ilony zadecydowały, że obraliśmy kierunek Magic. Trzeba szerzyć kulturę na wsi!! Jakoś się dziwnie z Szymonem czuliśmy jako jedyni (dobra, lub prawie jedyni) na sali w skórzanych butach i nieliczni w koszulach. Ogólnie Andzia mnie dość ciepło powitała :) Iwona też zabłysła i do mnie:
- Ty! Zostaw sobie moją siostrę!
- Bo co? Zazdrosna jesteś?!
- A żebyś wiedział!!
I wiemy wszsytko ;) Ehehe:) I jeszcze na dodatek w bardzo niemiły sposób pozbyłem się telefonu. Zajumali no... Olać ten złom ale wszsytkie kontakty.... :((((
Zdjęcia? Zapraszam tutaj :)
13
lutego
2007
Co by to był za dzień jak by go nie zakończyć rozmową z Anikiem? Stracony proszę państwa, stracony...
01
stycznia
2007
Witamy rok 2007. Na dzień dobry cały styczeń mam praktykę. Lajcik ;) Ciężkie plany powstały już praktycznie do końca lutego. Praktyka, city discovery, basen i sauna, narty, ferie... I pierwsze dwa miesiące będą z głowy.
Wszystkiego dobrego w nowym roku, idę spać po ciężkiej nocy... :P
31
grudnia
2006
I kończy się nam rok 2006... Był to rok raczej trudny ale też bardzo wesoły i udany. Z racji tego, że joggera mam dopiero od czerwca, postaram się przybliżyć cały ten rok w wielkim skrócie.
Panowie i panie, mix katastroficzny roku 2006 wg. Katera i przyjaciół
W styczniu rozpoczęliśmy ten rok wszyscy (bo inaczej się nie da). Ja go rozpocząłem u Kasinka na mega sylwku. Była to naprawdę fajna impreza. Byłem na niej sam mimo, że byłem z kimś związany... I właśnie w styczniu, parę dni po sylwestrze to się skończyło. Ogólnie miesiąc bardzo spokojny, miesiąc pamiętnych mrozów i rekordowego śniegu.
Luty jak to luty. Dziwny bo krótki strasznie. Pamiętny dysk w Albatrosie z Olkiem i powrót w bagażniku (ogólnie w aucie nas było 9 ze mną ;D) Następne "coś" damsko - męskie co znowu długo nie trwało. W lutym byliśmy też z Rybą na feriach w Poroninie pod Zakopanem. Tydzień extra laby. Poznało się parę ładnych koleżanek (buźka dla was:*)
Marzec był miesiącem imprezy 18tkowej u Karola oraz dni otartych drzwi w ekonomiku. Moja pierwsza wyprawa do szkoły z laptopem w torbie :D Także w marcu wymienialiśmy u mnie sprzęt odpowiedzialny za moje łącze tzn. wymieniliśmy parabolkę na Andrew MagGrid :D I od tego czasu problemy z internetem się skończyły:)
Kwiecień był miesiącem aż nazbyt ładnym. Ładny związek się zawiązał na samym początku:D Wypad na kręgielnię do Amadeusa, dwudziesta rocznica ślubu moich rodziców, pierwszy wiosenny grill i narodziny mojej najmłodszej kuzynki Magdy :)
Maj był już spokojny, nic takiego się nie działo:) Była mega zabawa w Domu Sportu w Rogowie. Jak zwykle było świetnie... :) Także w maju znowu u mnie grillowaliśmy :)
Patrząc już ciepłym okiem na czerwiec można stwierdzić, że byliśmy na szkolnym rajdzie Monte Ekonom w Brennej :P Był to także miesiąc śmierci mojej prabaci.. :( W czerwcu skonczyło się coś, co z perspektywy czasu wcale nie musiało się kończyć... W czerwcu zaczynało się już ostre imprezowanie które śmiało można stwierdzić trwa do teraz... :D Pierwszy dysk na zakończenie roku z Andzią:D Masakra, Andzia, pamiętasz to?? :D Ale wtedy fajnie było :D Pod koniec czerwca wraz z rodzicami i sis pojechaliśmy sobie na Chorwację na dwa tygodnie... zajebiście :) Zapomniał bym dodać, że jeszcze grillowaliśmy u Tytlooka:P
W lipcu wróciłem z Chorwacji, ślicznie opalony. Po powrocie, a dokładniej 13 lipca miałem moje 18te urodziny... Urodziny wspominam jako trzy mega biby. Najpierw biba strojeniowa. Nikt nie wyszedł żywy. Później biba dla starszych, tu juz było więcej kultury. No i biba dla mass ;) 15 lipca, wraz z Tomkiem Pijakiem w SP Bluszczów. Pozdrówka i dzięki wszsytkim tym co byli oraz specjalne pozdrowienia z tego miejsca dla Kamili :P Ty wiesz o co chodzi ;) W lipcu fajnie się jeździło do Andzi i z Andzią nad wodę, szczególnie w okolicach godziny 23:00 ;) Żubrówka, Andzia, pamiętasz?? :P W licu zaczołem kurs na prawo jazdy (do dzisiaj prawka nie mam ale to tylko z lenistwa :P :P) W tym miesiącu w domu zrobił się rozpad na atomy. Czyli remont... Trwał do września co tez będzie opisane ;) Następna impreza w Magicu i kawa o 3:30 u mnie na podwórku z Olkiem i Bennym :P W dniu następnym kajak z Iwoną... :P Sorry za złamane wiosło... :P W lipcu ślub miała też moja stara, dobra znajoma Laura. Życzę jej wielu sukcesów w związku :D Warte zapamiętania komentarze w notce godzina... Zapraszam do czytania Dają do myślenia. 30 lipca pożyczyłem od mamy auto i jechaliśmy na dysk do Manhattanu. Pepe za kierowce :P Fajnie było nawet.
Jeżeli by spojrzeć na sierpień to na dzień dobry kupiłem cyfrówkę. Dalej, za sprawą Iwony, byliśmy na paintballu. W gorzycach był festival reggae. Fajna wieża foto z Martą;) Fajnie było u Andzi na kawusi i plotkach (m.in. pomalowała mi oczy cieniami), wtedy była też niezła burza. Dużo nie brakło bym u Andzi spał bo ja sie burzy z natury boję :] Ale mama po mnie przyjechała :D No i znowu Magic... Prezes, to się zaczyna to:D Następnie było bardzo ciekawe poznanie. Ola Sz. ;] Panna z Nowego Sącza była tu na wakacjach, kolejny znajomy gdzieś w Polsce :) No i teraz coś najpiękniejszego. 14 sierpnia moja kochania Andzia skończyła latek osiemnaście :D Strojenie strojeniem, a impreza trwała dalej po strojeniu. Zainteresowani wiedzą o co chodzi. Kamila - masz u mnie szacunek za to ;) Dalej patrząc to była superancka impreza u Kasinka... ja cie.... masakra :D Jeszcze impreza 18tkowa od Kołcza i impreza oficjalna od Andzi. I tu znowu pozdro dla Kamili :D
Wrzesień rozpoczęliśmy masywnie. Prezes miał 18tkę... zmęczeni i pijani jechaliśmy na rozpoczęcie roku. No co ja na to poradzę, że rozpoczęcie było w dniu jego 18tki?? We wrześniu skończył mi się remont i trzeba było parapetówę zrobić. Skończyła się na Manhattanie :D W końcu września Masłowska miała 18tkę. Fajnie było :P
Październik, teoretycznie zimno powinno być a jednak nie, my z Prezesem zaczęliśmy jeździć na skuterku :D Zawsze w nocy :D W październiku rozpoczął się Ostry Dyżur Poetycki w WCK... i moja przygoda z prawdziwym teatrem. Był też wewnętrzny z prawka i Zabójczy Numer :D I całkiem przypadkowo Silesia City Center w Katowicach :P Parę dysków w Magicu też było... ;D Także kolejna impreza w Domu Sportu była. Tym razem już byłem z Andzią :) I tak całkowicie bez okazji kupiłem sobie garnitur :)
Listopad przywitałem krwiodawstem :P Całkowity pad systemu :P No i W Colosie byłem (:*) i jest ok. 10 listopada przedstawienie finałowe z ODP. Udało się bardzo :) Chyba najważniejszym wydarzeniem listopada była 18tka od Hetmana. Tutaj dziękuję Aldkowi i Fefkowi za uratowanie imprezy :D Następna impra była u Dzika w Czyżowicach, skład podobny ;)
I dalej już mamy grudzień. Akcja City Discovery z Zimonami. Dwa razy Stodolni, Imperium... nie ma to jak imprezować w kulturalnych miejscach. Później jeszcze basen, sauna... i grudzień poszedł się powoli paść. Święta i po świętach, nic specjalnego....
Mam nadzieję, że nadchodzący rok 2007 będzie jeszcze ciekawszy, bogatszy w nowe doznania, jeszcze lepsze imprezy, przynoszący same dobrze wiadomości i rzeczy. Oby był rokiem spokojnym i udanym, rokiem w którym możecie zawsze liczyć na przyjaciół i kumpli, rokiem pozytywnym. Tego życzę wam i sobie. Widzimy się za rok... :)
26
grudnia
2006
Where'd you go?
I miss you so,
Seems like it's been forever,
That you've been gone.
I miss you so,
Seems like it's been forever,
That you've been gone.
Where'd you go?
I miss you so,
Seems like it's been forever,
That you've been gone,
Please come back home...
Tak jakoś smutno w ten poranek. Piosenka mi się wczoraj nawinęła rano na Kiss Morava i... i tak po prostu. Miłego wtorku
24
grudnia
2006
23
grudnia
2006
Czytam właśnie joggera Reod'a i natchnęła mnie notka o blogowaniu. Przytoczę tutaj bardzo ciekawy kawałek:
Nie bój się tego co piszesz, nikt ci za to nic nie zrobi, jeśli tylko nie przekroczysz prawa. Przedstawiając się pokazujesz, że masz coś do powiedzenia na dany temat a nie jesteś anonimowym trollem spamującym w komentarzach.
Cytuję to tylko z tego powodu, co działo się kiedyś w komentarzach mojego joggera. Tym co ciekawsi radzę poszukać... ;) Ale nie koniecznie. Meal pewnie będzie wiedział o czym mówię. Powiedzmy NIE anonimowości!
19
grudnia
2006
Semestr over, nie najlepiej ale over... Po prostu. Nudzi mi się, a za cholerę nie mam ambicji żeby się w taką pogodę wynosić z domu... Totalny brak ochoty, a jednak ciągnie mnie na wieś...! Co zwycięży? O tym dowiemy się już w najbliższej notatce... ;)))
13
grudnia
2006
1. Złap najbliższą książkę.
2. Otwórz ją na 123 stronie.
3. Znajdź piąte zdanie.
4. Obublikuj je na swoim blogu razem z tą instrukcją.
Nie szukaj najfajniejszej książki jaką można znaleźć. Użyj tej, która faktycznie leży najbliżej Ciebie.
Panienka poczerwnieniała i mocno ścisnęła miotłę w dłoniach
Andrzej Sapkowski - Miecz przeznaczenia
06
grudnia
2006
Pójde za ciosem i napisze coś o clubbingu. I dodam. W sobotę - powtórka z rozryki - Stodolni wita nas ;)
Wbrew potocznym opiniom zjawisko odwiedzania kilku klubów w ciągu jednego wieczoru (tzw. clubbing) nie jest aż tak popularne: tylko jedna trzecia bywalców odwiedza w ciągu wieczoru więcej niż jeden lokal.
Dla warszawiaków bardzo istotne jest, aby odwiedzany lokal był modny. Średnia długość trwania mody na lokal wynosi ok. 15 miesięcy.
Raport Ipsos „Gastronomia - HoReCa - On Trade - terra incognita?” powstał w wyniku przeprowadzenia badania zachowań konsumenckich związanych z odwiedzaniem klubów, dyskotek, pubów, barów i klubów nocnych. Badanie było realizowane w Warszawie i we Wrocławiu i miało na celu poznanie motywacji, preferencji, opinii, potrzeb i zachowań osób uczęszczających do lokali oraz ustalenie cech wspólnych i różnic między miastami w Polsce.
Według danych z raportu zarówno w Warszawie jak i we Wrocławiu jedna trzecia osób odwiedzających lokale chodzi do pubów, klubów czy dyskotek raz w tygodniu. W Warszawie weekend zaczyna się w piątkowy wieczór, najwięcej osób bawi się w sobotę, średnio do godziny czwartej nad ranem. We Wrocławiu, wyraźnie częściej niż w Warszawie, wychodzi się do lokalu już w czwartek. Niedziela jest w obu miastach dniem wyciszenia i odpoczynku, tego dnia bawi się nawet mniej osób niż w czwartkowe wieczory.
Dla osób uczęszczających do lokali najważniejszym motywem wyjścia jest chęć spotkania znajomych, bardzo istotna jest potrzeba odreagowania, pozbycia się stresów po pracy czy nauce i po prostu chęć wyjścia z domu. Upijanie się, pokazywanie czy dobry posiłek to elementy mniej istotne.
Ponad połowa bywalców odwiedza 2-3 różne lokale w miesiącu, 35 proc. chodzi do więcej niż trzech miejsc. Wbrew potocznej opinii zjawisko odwiedzania kilku klubów w ciągu jednego wieczoru nie jest aż tak popularne: tylko jedna czwarta wszystkich badanych odwiedza więcej niż jeden lokal w ciągu jednego wieczoru. Trzy czwarte osób cały wieczór spędza w jednym miejscu.
Dla warszawiaków, częściej niż dla wrocławian, istotny jest fakt, czy miejsce, w którym spędzają wieczór jest modne. Blisko połowa bywalców z Warszawy (43 proc.) za ważne uważa chodzenie do modnych klubów, podczas gdy bywanie w modnych miejscach jest istotne tylko dla jednej piątej osób odwiedzających lokale we Wrocławiu. Jednocześnie z badania wynika, że średnia długość trwania „mody” na dany lokal wynosi ok. 15 miesięcy.
Podstawowym źródłem informacji o ciekawych miejscach i imprezach są znajomi (na to źródło informacji wskazuje 82 proc. badanych), dla jednej czwartej osób odwiedzających lokale pomocny jest dodatek do Gazety Wyborczej Co jest grane (bardziej popularny w Warszawie niż we Wrocławiu). Wrocławianie o imprezach stosunkowo często dowiadują się z reklam na bilboardach (18 proc. odwiedzających lokale we Wrocławiu). W Warszawie dość popularnym źródłem informacji jest magazyn Activist (19 proc.). Mimo, że objęte badaniem środowisko ma charakter wielkomiejski, z internetu jako źródła informacji o imprezach (komunikatory, grupy dyskusyjne, portale) korzysta zaledwie 13 proc. respondentów. Na wieczorne wyjście imprezowicze umawiają się przede wszystkim dzwoniąc do siebie (81 proc.) i wysyłając SMSy (59 proc.), choć te ostatnie są bardziej rozpowszechnione we Wrocławiu. Internet w formie Gadu Gadu i e-maili wspiera komunikowanie się przed imprezami (z tej formy korzysta odpowiednio 25 i 11 proc.).
Jedna trzecia osób odwiedzających lokale przynajmniej od czasu do czasu uczestniczy w tzw. beforkach, czyli wstępnych spotkaniach przed właściwą imprezą i tzw. afterkach, czyli spotkaniach po imprezie kończących się czasem nawet następnego dnia wieczorem.
Najpopularniejszym alkoholem kupowanym w lokalach jest piwo (jest ono popularniejsze we Wrocławiu niż w Warszawie). Na drugim miejscu w Warszawie znajduje się wódka, zaś we Wrocławiu drinki przygotowywane przez barmana. Poza alkoholami konsumenci kupują soki, napoje gazowane i kawę.
Niezbyt popularne są whisky, tequilla, wermut czy rum. Jedna czwarta klientów kupuje w lokalach papierosy. Drobne przekąski, paluszki lub chipsy zamawiane są przez co dziesiątą osobę.
Średnie warszawskie wydatki na jeden wieczór to 90 zł, podczas gdy wrocławianie bawią się średnio za 54 zł. Kwota ta obejmuje wejściówki, napoje, w tym alkoholowe, słone przekąski, taksówki, papierosy i drobny posiłek typu kebab czy pizza.
Raport Ipsos pt.„Gastronomia – HoReCa – On Trade - terra incognita?” to analiza segmentu HoReCa (Hotel, Restaurant, Catering) jako kanału dystrybucji i jako zjawiska społecznego. Raport zawiera informacje na temat motywacji, preferencji, opinii, potrzeb i zachowań osób uczęszczających do klubów, dyskotek, pubów, barów, klubów nocnych, opisuje zwyczaje związane z chodzeniem do lokali, mody, promocje, konsumpcję używek w podziale na kategorie, konsumpcję marek, segmentację konsumentów, segmentację lokali, rolę barmana. Badanie jest początkiem długofalowego projektu pozwalającego na obserwacje trendów i zmian zachodzących w kanale HoReCa. Jest to pierwsza tego typu analiza na rynku polskim.
Raport powstał na podstawie badania przeprowadzonego w Warszawie i we Wrocławiu w okresie od września do listopada 2005 roku. Badanie składało się z następujących części: jakościowej (5 grup fokusowych, jedna obserwacja uczestnicząca, 6 wywiadów pogłębionych z barmanami) oraz ilościowej (814 wywiadów bezpośrednich z bywalcami lokali warszawskich i wrocławskich - wywiady z prerekrutacją). Wybrano Warszawę, bo tu powstaje najwięcej nowych lokali, kreuje się modę i trendy. Na wybór Wrocławia wpłynęły następujące czynniki: miasto mniejsze od Warszawy, lecz duże i dynamicznie się rozwijające, istotna siła nabywcza (stosunkowo małe bezrobocie), duża liczba studiującej i pracującej młodzieży, wyraźnie inny od Warszawy charakter miasta (architektura, komunikacja, istnienie staromiejskiego rynku traktowanego jako główne miejsce spotkań).
Tekst: kk źródło: Wirtualna Media
01
grudnia
2006
Możesz ją kochać
Możesz ją zdradzić
Ale pamiętaj - prawda prowadzi
Możesz ją sprzedać
Możesz w niej chodzić
Ale pamiętaj
Możesz ją kochać
Możesz ją zdradzić
Ale pamiętaj - prawda prowadzi
Możesz ją sprzedać
Możesz w niej chodzić
Ale pamiętaj - że prawda to zdobycz
25
listopada
2006
No właśnie. Muszę się tak zebrać w sobie i coś napisać. Ostatni tydzień spędziłem w domu. Choroba. Spędziłem przy NFS Carbon. Pierwsza gra od dwóch lat na moim kompie. Nie szkodzi. Jest po prostu świetna. Jutro, a właściwie to już dzisiaj miała być impra andrzejkowa w świetlicy w Rogowie. Odwołali. Trudno.... Zostałem zaproszony na inną imprezę. Nie narzekam. Czyżby powtórka z impry u Hetmana? Ha, całkiem możliwe. Dzisiaj lodowisko... odnoszę lekkie wrażenie... że... mam kolano dosyć mocno strzaskane... niech mnie ktoś jutro w nie tknie, a zabiję!! Tak, już po pierwszej. Wypadało by wziąć prysznic i udać się w kierunku łóżka. Pomyślę nad taką opcją (tzn. prysznic na pewno wezmę ;) ) Dobranoc wszystkim :)
//edit: foto było nie aktualne już
21
listopada
2006
Choroba mnie położyła. Masakra, ale się źle czuję... o lol. Tak w ogóle to mi się ostatnie dni nic nie chce. Wczoraj byłem na próbie TWU... skoro się zadeklarowałem to będę chodzić... Pozdro dla całej ekipy. Chyba się położę... monitor mnie męczy.

11
listopada
2006
Wczoraj był finał. Przedstawienie finałowe. Dziękuję
wszystkim.
Zdjęcia? Tak
właśnie. Tutaj....
03
listopada
2006
Dostałem:

Uzbierałem:

Super jest :))) Coraz lepiej i piękniej :)))
02
listopada
2006
Szczęście jest pozytywną emocją, spowodowaną doświadczeniami ocenianymi przez podmiot jako pozytywne. Psychologia wydziela w pojęciu szczęście rozbawienie i zadowolenie.
Według niektórych neurologów, szczęście pozostaje w ścisłym związku z poziomem serotoniny w synapsach jąder szwu, a także dopaminy w jądrze półleżącym. Jako dowód przytacza się odczuwane przez wiele osób uczucie zadowolenia po zjedzeniu czekolady - czekolada podnosi poziom serotoniny.
W rozważaniach o jego naturze szczęście najczęściej określane jest w dwu aspektach:
* mieć szczęście oznacza:
o sprzyjający zbieg, splot okoliczności;
o pomyślny los, fortuna, dola, traf, przypadek;
o powodzenie w realizacji celów życiowych, korzystny bilans doświadczeń życiowych
* odczuwać szczęście oznacza:
o (chwilowe) odczucie bezgranicznej radości, przyjemności, euforii, zadowolenia, upojenia,
o (trwałe) zadowolenie z życia połączone z pogodą ducha i optymizmem; ocena własnego życia jako udanego, wartościowego, sensownego
Trzeba tu zauważyć, że są to aspekty rozdzielne.
27
października
2006
You got me deeper than deep and I'm constantly blinded
I'm running around but there's no place to hide
I start to talk in my sleep, our souls are divided
Why can't they forgive me these demons inside
Deeper than deep and I'm constantly blinded
My heart starts to shiver for it was not enough
I start to talk in my sleep, cause our souls are divided
How can it be that you're ready for love
Ready for love ...
A tak poza tym to kupię jakąś tanią kartę graficzną bo mój GeForce
odmówił współpracey i jadę na MX86251 z 4mb pamięci, PCI... fajnie,
wiem. Nawet filmy nie chodzą... :(
24
października
2006
Velvet... ;) Witam. Wczoraj mega baniaty dzień! Nie ma to jak odwołać wycieczkę przez... wychowawczynię... Masakra, mam dość tej baby. I jeszcze na dodatek mi obniżyła zachowanie!!!! Za co? Zapytacie. Za nic. Za usprawiedliwienie. Nie dość że usprawiedliwiasz nieobecności w PEŁNI LEGALNIE to jeszcze Ci zachowanie obniży. 6 byłem na pierwszych zajęciach w WCK z serii "Ostry Dyżur Poetycki" a 16 mnie nie było ż ważnych powodów i usprawiedliwienie miałem jedno za oba dni. Kazała mi dopisać za co to było, to patrzę na datę "6.10" czyli warsztaty. I ta się mi pofatygowała zapytać. 6 były a 16 już nie... no i dup. KURWA MAĆ na KÓŁKACH!! A chuj z tym. I jeszcze jedna szkolna rzecz. Co my mamy w tym ekonomiku za pojebany system wystawiana zachowania. Obojętnie co byś nie zrobił dla szkoły, wymalował ją, kupił stado komputerów, był przewodniczącym i załatwił wielomilionowe dofinansowanie z UE to jak byś miał JEDNĄ, jedną JEDYNĄ eNkę to ZAPOMNIJ o zachowaniu wyższym jak POPRAWNE!! I to jest najbardziej popierdolona rzecz w tej szkole. Jebie mnie to, ja się już NIE BĘDĘ udzielać. Niech spierdalają!!! Dobrze, że ludzie wymyślili Winampa i muzykę bo chyba bym coś rozwalił. A dzisiaj już pozytywniej. Pomagałem pani w bibliotece i nie było mnie na 3 lekcjach. Pewnie się znowu nasłucham w poniedziałek na wychowawczej. Pfff.... Życie czasem jednak ssie... i to ostro. Hetman mądrze gada o tym wyjeździe do Anglii. Chociaż ja się bardziej zastanawiam nad Australią... Heh, wiem. Abstrakcja. Ale czemu nie można pomarzyć...??
19
października
2006
Witam! No to po czwartej próbie z serii "Ostry Dyżur Poetycki".
Nastroje? Generalnie dobre. Przedstawienie zaczyna powoli się
tworzyć... nareszcie można powiedzieć. Mam zdjęcia ale nie pokażę,
nie będę zdradzać tajemnicy:) Wszystkich zainteresowanych zapraszam
do WCK 11 listopada na godzinę 16:00. Dzisiaj wygrzebałem jeszcze
moją starą SLke... Karta 256, muza, słuchawki no i mp3 player za
free ;] Ładnie ;) Właśnie zjadłem kolację... hmmm... chyba zaraz
powtórzę tę czynność ;) Jakoś mam ochotę na więcej i coś innego
;)
Jestem pełen podziwu dla postępu technicznego!
Człowiekowi, żeby przyjść do siebie, potrzebne są dwa palce, a komputerowi - trzy...
Takim akcentem zakończymy dzisiaj. To ja lecę do kuchni...
18
października
2006
Witam. Dzisiaj zarobiłem piękną kapcię z chemii... za uczciwość.
Wszyscy odpisywali zadanie a ja nie... no i kapeć... Spox, z chemii
może być, to akurat łatwo nadrobić:) Byłem z Prezesem tą... (on już
wie co on jest a i tak go nikt nie lubi) na placyku. Zanieść resztę
pierdół z prawka. No i czekamy na egzamin...
Się jeszcze pod wieczór wybrałem z Martim na instalkę. Zrobiłem
trochę zdjęć. Wrzucę je, nie będę świnia ;)

Tutaj widzimy nadajnik G, Rogów, Horizon, polaryzacja pionowa
:)

Jakiś nowy model Yagi...

A tu widok na Pszów, widać Bazylikę i szyb
"tak naprawdę chodzi o to że z nią przegrałam"
To zostawimy bez komentarza, bo fakty są całkiem inne niż ktoś
myśli... Dobranoc...
08
października
2006
Przez dwie rzeczy: ostrą pizzę i Ostry Dyżur Poetycki. Obie rzeczy sam sobie zawdzięczam. Pizzę stworzyłem w czwartek wieczorem. SAM. Od podstaw. Nawet przepis na ciasto sam znalazłem (fora r0xi:D) A mama mówiła: nie dawaj tyle ostrej papryki bo serio jest ostra... taaaaaa mama.... no i było nagłe szukanie browara w lodówce. I znalazł się, ojciec mi zostawił ;) (Serio mówię, tatuś zostawił just4me). Zżarłem co było do zżarcia i poskładałem się w sobie i zawiozłem Ewie rower który stał u mnie od parapetówy (15.09) :P A w piątek... Ostro ponownie: Ostry Dyżur Poetycki. Byłem najpierw w kategorii wolnego słuchacza... i tak wylądowałem na scenie. Bez wiersza, ale jako "aktor". Wierzce mi, naprawdę warto było pójść. Dla mnie bomba. Dalej to już tylko posiedzenie z PeeRZetem w 7dni i sławne już słowa Ilony: "Znając życie to dwa piwka??" :D:D:D Sobota przeleciala pod znakiem braku znaku... Jakieś drobne porządki, koszenie trawy i nuda. Wieczorem lookłem sobie film Klik: i robisz co chcesz. Polecam każdemu, daje do myślenia. Potrafi uświadomić jakie wartości liczą się w życiu człowieka, że nie praca najważniejsza, i wszsytkiego nie można wiecznie odkładać... P O L E C A M :) A dzisiaj... na urodziny do dziadka a w nocy........ syf u Pędzika :D o jaaa :P Tak więc... miłej niedzieli ;)
26
września
2006
Witam wszystkich spragnionych kolejnych faktów z mojego życia ;) W niedziele byłem z Prezesem w Czechach niby na czeskiego browarka.... Niby bo przywieźliśmy litr Martini Bianco czyli litr tego co Kater w uwielbia najbardziej. Dwa szybkie telefony i siedzieliśmy na Maju z Agą i Tomkiem jeszcze ;) Ogólnie było fajnie. Później w składzie bez Agi pojechaliśmy do mnie na film: The Break Up ;] Ładny :) W szkole leci... z górki. Z górki kapy się sypią. I to nie tylko mnie ;) Hhehe, ale tak to już jest. Raz na wozie, raz pod wozem ;) Dzisiaj byłem z Osą i Fefkiem w Colorsie. Olek się przyszlajał jeszcze. Pogadaliśmy sobie w męskim gronie. Później przyszła jeszcze... Qlla i Masłowska... Powoli zaczynam odzyskiwać kontakt z Qllą... Nawet nie wiecie jak mnie to cieszy!! A jutro Masłowska ma urodzninki!! hah, w nocy stroimy :D Jutro znowu zgon w szkole Tak więc, jutro wszsycy wysyłamy i składamy Masłowskiej życzenia :) Pozdrówka ;)
23
września
2006
Even though the gods are crazy,
even though the stars are blind,
if you show me real love, baby,
I'll show you mine.
I can make you nice and naughty,
like a devil and angel, too.
Got a heart and soul and body.
Let's see what this love can do.
Baby, I'm perfect for you.
O co w tym wszystkim chodzi, co? Paris Hilton - Stars are blind.
Tak, słucham Paris Hilton. I co w tym złego? Piosenka mi się
podoba. I nie tylko ta! Czemu? Nie wiem. po prostu podoba. I ładny
ma teledysk. O! U mnie leci pozytywnie. Przez to nic nie piszę bo
nie ma się czym żalić ;) W ogóle wczoraj to było świetnie. Bardzo
pozytywne zakończenie dnia :P Dzisiaj tak miałem w planach jechać
na dysk... ale nie jadę. Mniejsza z tym czemu.
Się jeszcze pochwalę: Zobaczcie koniecznie!
*klik*:)
16
września
2006
Witam was! No cóż, tydzień przerwy. A czemu? Przez szkołę i
remont. Ale co jest najpiękniejsze?? REMONT MI SIE SKOńCZYł :D No
popatrzcie :D
Co się u mnie działo za ten tydzień? Sporo i nic w sumie :) W
szkole był pogrom na polskim. Za lekturę. Nie wiem ile kap poszło
ale sporo ponad 20. No tak, IIIb TE :P W środę była impreza
"klasowa' na tzw "Żydowinie". Bez komentarza zbędnego jednak się to
obędzie. Zainteresowani wiedzą co i jak :P Co do wczorajszej
parapetówki... zdjęcia oczywiście na katryniok.info Dzięki tym co byli
:) Kasinkowi trzeba podziękować za pomysł wypadu na Manhattan :P
Masakryczny spoontan :P
Ostatnio nachodzą mnie myśli... myśli nie czarne lecz takie dające
do myślenia (wiem, wiem, masło maślane). Wczoraj Kasia była
zmęczona i poszła spać do auta, ja też później do niej dołączyłem.
Leżymy w tym aucie i kopie Kasi we włosach... i myśle, że fajnie by
mieć kogoś... Brakuje mi dziewczyny... TAK, BRAKUJE. Wolność jest
ok ale jednak... I nie że ja coś do Kasi, nie, nie. Dzisiaj znowu
Olek z Justyną mnie "naprowadzili" na "myślenia"... ehhh. Co za
życie...
"Oddam ciało, oddam nawet duszę, przecież kogoś kochać muszę"
Tylko kogo...?
Andzia:) 21:35:03
Marcin, co ma byc to będzie...
No właśnie... lecz szczęściu trzeba pomagać...
Zapraszam jeszcze wszystkich na: ChooseFreedom.fotka.pl
Dodałem dwa nowe zdjęcia :) Tak więc, życzę dobrej nocki!!
PS. Pozdrawiam moich "przełożonych" którzy ponoć czytają tego
joggera (czyt. dżogerra NIE bloga)...
03
września
2006
I to się tyczy wakacji. Cóż, skończyły się! Trzeba było by
zrobić małe podsumowanie. No czyli jedziemy w miarę po koleji. Na
dzień dobry wypad na Magic, jeszcze w sumie przed zakończeniem roku
ale liczmy to juz pod wakacje. Lećmy dalej, standardowo. Dwa
tygodnie na wczasach. W tym roku była to jak dobrze pamiętacie
Chorwacja. Kolejnym wydażeniem była moja 18tka czyli 3 mega imprezy
:) No oczywiście ja zawsze muszę coś potworzyć, no i tak też było
:) W tym czasie zaczęły się już regularne wypadny na Magic, zawsze
z Prezesem i ekipą (tylko Prezes był stały, ekipa się zmieniała).
Dziesiątki godzin spędzonych na Maju. Wieczorne spacery i
pogaduszki z Anią i czasem z Kamilą. Dziesiątki wypitych kaw u Ani.
Setki przegadanych godzin... Pare 18tek, jako strojenia (a raczej
syfienia) i już jako oficjalne imprezy. Wypady z meal'em, gdzieś :P
Mega impreza u Kasinka (chyba najpozytywniejsze wydażenie wakacji)
za którą nadal dziękuję organizatorce :* Bardzo pozytywną imprezą
byłą też 18tka od Andzi :P A nawet bardzo pozytywną. W wakacje jak
to w wakacje sprawy damsko - męskie te małe i te większe :) Ale
generalnie nic z tego nie wyszło :P A mogło :) Nie będę
rozpamiętywać teraz już niczego, nie warto :P Może przynajmniej
wrzesień przyniesie jakieś rozwiązanie? Oby :) Dzisiaj jeszcze mega
biba u Prezesa czyli mega zakończenie wakacji czyli... jego 18tka
:D :D Jak jutro będę w stanie głęboko niekomunikatywnym - wybaczcie
i zrozumcie. Proszę :)
Zapraszam taże na Katryniok.info
czyli moją stronę domową :)
01 lutego 2010, 10:07:40 | Zmiany |
Fajne, nowe templatki znalazłem. Ta jest ciekawa.
24 maja 2008, 15:22:12 | Propozycje |
Propozycje na dzisiejszy wieczór proszę składać w komentarzach :)
12 maja 2008, 20:39:30 | Adresy |
Mój journal jest dostępny z następujących adresów:
journal.katryniok.info
journal.marcin-katryniok.pl
oraz kater.jogger.pl
06 maja 2008, 15:34:54 | Reaktywacja |
Ha! Nadchodzi długie wolne, czas poszukiwania studiów i gorrrących imprez oraz ważnych wydarzeń. tak więc journal wraca do łask!
01 września 2007, 10:35:24 | Pogodno |
Kończy się okres ciepłych nocy i wieczorów, pogoda coraz bardziej jesienna. Lato! Już za Tobą tęsknimy!