z charrrakterem

 

10

lutego

2010

Nie było

Dawno. Dawno nie było takiego mętlika w mojej głowie.
Nie wiem co jest, nie wiem co się dzieje. Wszystko było jasne, proste i wygodne - wszystko się zmienia. Zmienia się, nawet nie wiemy kiedy, nawet nie wiemy czemu. Czasem jest to sprawa jednej, krótkiej chwili. Dzieło przypadku. Jak wszystko. Przeznaczenie nie istnieje, światem rządzi przypadek. W co ja wierzę? Wierzę w to, że przypadku nie da się zmienić, przypadek się "stał" i jest, musimy się z tym pogodzić. Możemy próbować ingerować ale jak się to skończy... decyduje, właśnie, przypadek. I cóż, pewnie nie zrozumiecie sensu tej mojej wypowiedzi. Sam jej nie rozumiem. Śmietnik mam w głowie, ktoś tam musi posprzątać. Na razie nie ma chętnych do tego, a ja sam się boję tam głębiej wchodzić. Boję się samego siebie, boję się każdej kolejnej decyzji. Jeszcze tak ze mną nie było. Zawsze wychodziłem z wszystkiego obronną ręką, spadałem na cztery łapy. Czasem lekko poturbowany, jednakże bez uszczerbku. Teraz może się to skończyć źle. Dla mnie i nie tylko.

...przepraszam

 
 

02

lutego

2010

Pomysły

Ktoś ma ostatnio szalone pomysły.
No tak, ja rozumiem, że mogło się o tym myśleć od dawna i może był to jeden z większych celów w życiu ale sytuacja się zmieniła, chyba diametralnie. Tylko czy ja wiem, czy jestem gotów na takie pomysły? Nie żebym kiedyś też takich nie miał, też o tym myślałem. I czasem tylko tak płytko, a czasem bardzo poważnie. Może brak odwagi u mnie? Na razie mam luksus, można by rzec, po co z niego rezygnować? Poczekam, co się stanie, w końcu to prawie jak ciąża, 9 miesięcy na rozwój pomysłu i zweryfikowanie sytuacji.

 
 

07

listopada

2009

Inspiracje

Tak to już czasem jest, że ktoś inspiruje kogoś, tutaj zostaliśmy zainspirowani obaj. Dobra, ja zacząłem.

Życie we dwójkę, bycie małżeństwem, nie polega tylko na wspólnym spaniu. Taki ja widzę sens tej wypowiedzi. Nawet pójdę dalej, spanie razem wcale nie jest wygodne. I wcale nie robi wg. badań, dobrze dla związku. Ludzie jak śpią razem to mimowolnie się czasem budzą, po prostu sobie przeszkadzają. Przez to są źli i nie wyspani. OK, nie mówię, że też to kiedyś była dla mnie frajda, spać z kochaną osobą ale wcale to dobrze nam nie robiło.

Zadałaś dobre pytanie. Moja odpowiedź na nie będzie prosta i banalna: nie, nie przemawia. Nie znam zbyt dobrze takiego uczucia jak zazdrość. O dziwo.

Wracając do życia codziennego, kolejny tydzień za nami, w poniedziałek dzień przelewu, bardzo się cieszę na moment jak otrzymam SMS od Millennium: Przelew przychodzący, uznanie na rachunku. Udało mi się też dostać 5 bardzo dobrych miejsc na premierę filmu 2012 w CInema City, premiera jest o 00:01, czyli minutę po północy. Mam nadzieję, że będzie warto. Tyle.

 
 

30

października

2009

Piątek @ PV

Czyli taki typowy, piątkowy chillout w pracy. Tydzień był ostry, owszem, roboty dużo ale systematyczność rejestrowania dokumentów dało we znaki i w ten sposób dzisiaj mam trochę luzu. Aczkolwiek już mnie męczyli, żeby im wystawić faktury sprzedażowe, co dostali praktycznie z miejsca.

Dzisiaj mamy ostatni piątek października, więc tradycyjnie już, jak co roku, robimy spotkanie Halloweenowe z ekipą pod wezwaniem św. Promila w 14tych Wrotach. Z tego co mi wiadomo, ekipa będzie kompletna co mnie cieszy niezmiernie. Cieszy mnie jeszcze bardziej fakt, że mam dzisiaj kierowcę i raczej nie trzeba będzie się "męczyć" przy samym soku, bez wkładki. Nie żebym nie umiał na trzeźwo ale dziwnie by z nimi było się nie napić.

Co jeszcze mnie nurtuje ostatnimi dniami? To, że jak przeglądam znajomych na naszej klasie (cicho, tego nie komentować), to coraz więcej dziewczyn ma nazwisko w formie np.: Aleksandra Nowak (Kowalska). Chyba każdy wie, że nazwisko w ( ) jest nazwiskiem panieńskim... ok, może ja jestem jakiś dziwny ale wydaje mi się, że wychodzenie za mąż w wieku 21 lat lekko mija się z celem. Ja już nie mówię teraz o wychodzeniu za mąż w wieku lat 18 i mniej bo to już jest totalna przesada... Powiecie, musieli. Ja powiem CH..J, a nie musieli. Mogli żyć razem i wychowywać to dziecko ale żeby zaraz lecieć z tym do Urzędu Stanu Cywilnego (w wypadku ekstremalnym, do kościoła)? Wg. mnie w takim wypadku (bo to serio jest wypadek, w którym pokrzywdzonych jest minimum trójka ludzi, łącznie z tym dzieckiem, które się jeszcze nie urodziło), są ważniejsze wydatki niż organizacja wesela na _SKROMNE_ 100 ludzi. Sami wiecie, o co mi chodzi (mam nadzieję).

Już słyszę wasze zdanie o tym co napisałem. Rozumiem, każdy myśli inaczej, każdy ma inny punkt widzenia na całość. Ja wiem tylko tyle, mnie na razie nie stać na zakładanie rodziny, ba, nie stać mnie nawet na żonę i mieszkanie. Nawet jak by moja żona pracowała i zarabiała tyle ile ja (a mało nie zarabiam!), dalej twierdzę, że nie było by nas na to stać. Cóż poradzić, takie życie jest, na razie mi się nie śpieszy na ślubny kobierzec.

Już widzę głosy oburzenia do mnie, spokojnie proszę, po to są blogi, żeby móc wyrazić swoje zdanie. Moje już znacie, chciał bym poznać wasze.

Pozdrawiam gorąco i życzę udanego weekendu!

 
 

21

stycznia

2009

Natchnienie

Witam.

Nie mogłem już dłużej, musiałem napisać.
Czy tylko mi się wydaje czy całe życie jest popier...ne? To, że rozstałem się dawno temu z kobietą to wiecie. To, że teraz powiedzmy kogoś mam to nie wiecie. I dobrze. Najgorsze jest to, że ktoś z mojej dalekiej czy nie dalekiej przeszłości, pisze mi dosyć poważne wyznania. I to nie takie wyznania, które można puścić obok oka czy ucha tylko takie o których się myśli.
Czemu tak nagle? Wszystko przez moją starą, dobrą znajomą, która też miała ostatnio takie dziwnie przeżycia. Jest w moim życiu parę bardzo ważnych ludzi, jednak... To jeszcze nie jest to. Ciągle czekam. Wytrwale, do przodu, nie patrząc za siebie tylko przed siebie.

Dajcie mi jakiś wolny weekend proszę...

 
 

29

listopada

2008

Coś tam, coś tam...

Tak mi się skojarzyło z ostatnimi wydarzeniami w sejmie. I w ogóle ten sezon na kaczki się zaczął... tak to jest. Ja dzisiaj krótko bo spać trzeba iść, rano kierunek KTW bo AE czeka, heh (Karolina, leniu jeden, Ty masz wolne...). Tak krótko, w ramach polecenia: House 5X09, CSI NY 5X09 i Whose line is it anyway? 4X10. Dostępne sami-wiecie-gdzie ;] No i buzi ;* ;)

 
 

03

października

2008

Znamy

Rozwodził się ktoś kiedyś nad tekstem piosenki Abby - Dancing Queen? Przypuszczam, że ktoś pewnie tak ale raczej niewielu z was. Pozwolę sobie zamieścić słowa, są na tyle proste, że nie będę ich tłumaczył.

You can dance, you can jive, having the time of your life
See that girl, watch that scene, dig in the dancing queen

Friday night and the lights are low
Looking out for the place to go
Where they play the right music, getting in the swing
You come in to look for a king
Anybody could be that guy
Night is young and the musics high
With a bit of rock music, everything is fine
Youre in the mood for a dance
And when you get the chance...

You are the dancing queen, young and sweet, only seventeen
Dancing queen, feel the beat from the tambourine
You can dance, you can jive, having the time of your life
See that girl, watch that scene, dig in the dancing queen

Youre a teaser, you turn em on
Leave them burning and then youre gone
Looking out for another, anyone will do
Youre in the mood for a dance
And when you get the chance...

You are the dancing queen, young and sweet, only seventeen
Dancing queen, feel the beat from the tambourine
You can dance, you can jive, having the time of your life
See that girl, watch that scene, dig in the dancing queen


Ładne nie? Akurat dla mnie taniec i wszystko z tym związane miało duże znaczenie więc bardzo mocno czuję sens tych słów, tym bardziej, że jest piątkowy wieczór, jedni tańczą, a ja siedzę przez laptopem i... dobranoc.

 
 

24

maja

2008

Czemu tak jest?

Czemu jest tak, że to co wypracowaliśmy przez długi okres czasu, w jednej chwili praktycznie leży w gruzach? I analogicznie, czemu coś czego pragniemy przez niesamowity okres czasu, nie chce, a może, się zrealizować? I dlaczego coś, co przynosi niesamowite szczęście, potrafi też zadać taki ogrom bólu?

I czemu wszystko się zawsze kręci wokół jednego?

 
 

02

września

2007

Party time. Wrong!

Wczoraj ostatni wakacyjny Magic. Ludzi w cholerę! Miss mokrego tricka była (podkoszulka).

Ja nie wiem, może ktoś mi będzie w stanie poradzić. Związek, teoretycznie funkcjonuje bez zarzutów, miło, ładnie i przyjemnie. Ludzie się nie kłócą, dbają o siebie i taka para jedzie razem na dyskotekę. I co? Kończy się ta sielanka. Bo jak się okazuje, facet na niej odkrywa drugą twarz (kurde, ale medycyna plastyczna poszła do przodu!), której nie ma i takie sprawy. Facet może tłumaczyć, że spotkał starych znajomych, których się nie widziało przez całe wakacje, rozmawia ze znajomymi, odwraca się do dziewczyny, która notabene rozmawiała ze swoimi znajomymi, żeby się zapytać czy pójdzie z nim się pobawić i co? Laski już nie ma. Bo niby się ją "olało" (takie fajne to słowo jest). Czy to jest normalne, czy facet musi się do tego przyzwyczaić czy ki? Jadą razem na dyskotekę to znaczy, że muszą być 24/7 przez całą imprezę razem? WTF? Uświadomcie mnie ktoś bo mnie to pytanie, ta kwestia męczy. Bardzo.

 
 

28

lipca

2007

Pozytywnie

Dawno tak pozytywnej imprezy nie było jak wczoraj w Imperium i Fantasy Parku. Bardzo udanie, śmiesznie, miło i przyjemnie :) Fakt, że piwo podrożało o 50gr na kuflu ale za to zajebiście zimne jest, tak jak lubię. Należało by podziękować Piotrowi za transport, Justynie i Beacie za towarzystwo i Monice za świetną imprezę ;* A dzisiaj w planach już Magic. Czyli bardzo imprezowy weekend jest teraz. No nic, idę sprzątać i spadam prawdopodobnie nad wodę (na Maja, bo gdzie by tam indziej)

 
 

24

lipca

2007

Imperza

Ale impreza. Więcęcej nic nie dodaje. Mega :D

 
 

14

lipca

2007

Różnorodne skutki zdrady

Naruszenie wyłączności seksualnej może spowodować rozpad związku, a może się okazać dla pary tylko znaczącym epizodem

Zdrada istnieje w związkach od zawsze

Zdrada towarzyszy związkom od zawsze. Najczęściej rozumie się ją jako naruszenie wyłączności seksualnej. Bo przecież w ślubowaniu wierności jest obietnica tej wyłączności. Ale gdyby posłuchać różnych osób, to jako zdrada w związku oprócz złamania wierności byłyby traktowane też inne rzeczy: kiedy np. jedno z małżonków ma prywatnych znajomych, o których to drugie nie wie; albo kiedy poświęca zbyt dużo czasu swojej pracy czy hobby.

Co z tego wynika? Dobrze by było, żeby ludzie, kiedy zaczynają być razem, umówili się, co w konstytucji ich związku będzie traktowane jako zdrada. Albo prościej: czy mają na to takie same pomysły? Bywają takie osoby, głównie kobiety, które mają wobec zdrady postawę przyzwalającą:

"Jeśli czasami mój mąż prześpi się z jakąś kobietą, to nic takiego, byle bym tylko o tym nie wiedziała i żeby czegoś do domu nie przyniósł" (choroby, dziecka).

Umowa na wypadek zdrady

Znam takich małżonków, którzy zawarli ze sobą umowę na wypadek zdrady: gdybyś mnie zdradziła, nie wolno ci z innym partnerem robić tego czy tamtego albo mówić określonych rzeczy. Inna para umówiła się, że takie zdarzenie nie może mieć miejsca w ich domu (łóżku). Z drugiej strony mnóstwo ludzi uważałoby za zdradę zakochanie się, również gdyby nie było pomiędzy tymi osobami seksu. Można popatrzeć na zdradę z innej perspektywy i zadać sobie dwa pytania.

- Czy jest ona zagrożeniem dla związku? A jeśli tak, to jakim?

- Dlaczego ludzie - mimo że przyrzekają sobie wyłączność seksualną - nie dotrzymują tego przyrzeczenia?

Z moralnej perspektywy rzecz jest bezdyskusyjna, ponieważ jest to kwestia wartości, jakie człowiek wyznaje. W kulturze europejskiej większość ludzi uważa wierność za wartość, i jeśli się jej sprzeniewierzyć, zachowanie jest uznawane za niemoralne.

Psychologiczne przyczyny zdrady

Natomiast z perspektywy psychologicznej przyczyn może być cała lista i jest o czym dyskutować. Najprościej można je podzielić na indywidualne cechy człowieka - jak choćby siła różnych hamulców powstrzymujących od zdrady - i takie, które tkwią w związku. Wówczas taka nielojalność może być sygnałem, że dzieje się w nim coś niedobrego. I tak są osoby, częściej mężczyźni, które generalnie nie dochowują wierności, w tym seksualnej. Często mają oni dodatkową motywację: to niemęskie - nie skorzystać z okazji. Bo poczucie męskości jest w dużej mierze zależne od sukcesów seksualnych.

Z kolei ci dochowujący wierności, zwłaszcza jeśli od początku byli tylko ze swoim pierwszym partnerem, mogą w pewnym momencie nabrać chęci na sprawdzenie, jak to jest z kim innym. Przyszła do mnie kobieta prawie 50-letnia: bardzo udane małżeństwo, mąż był jej pierwszym partnerem, szanowała go i kochała. Po odchowaniu dzieci pierwszy raz w życiu wyjechała sama do sanatorium, tam poznała czarującego pana i pomyślała:

"Jestem dojrzała, ustabilizowana życiowo, nigdy nie zdradziłam męża" - i zdecydowała się na romans. "Okazało się - jak mi potem opowiadała - że moje życie seksualne w małżeństwie było pomyłką. Odkryłam doznania, o których nie miałam pojęcia, odkryłam siebie jako kobietę".

Nawet nie wymienili z tym panem adresów, wróciła do domu i teraz - za każdym razem, kiedy współżyją z mężem - ma ochotę mu powiedzieć, że wszystko jest nie tak. Nie można więc zakładać, że związkowi taka próba nie zaszkodzi, chociaż motywacja wydawała się mało zagrażająca.

Dlaczego niektórzy się zdradzają?

Przedmiotem racjonalnej analizy może być kwestia, dlaczego ludzie zdradzają i jakie to miewa skutki dla związku, co robić, kiedy zdrada wyszła na jaw i trzeba ocalić związek. Skutki dla związku mogą się rozciągać od prawie żadnych - kiedy jest to jednorazowy epizod - aż do jego rozpadu.

Może zacznijmy od pytania: skoro tak często ludzie zdradzają, chociaż nie chcą, dlaczego niektórzy tego nie robią? Oto lista powodów dość oczywistych:

- bo jest im dobrze i mają w swoim związku wystarczająco dobry seks. Dlatego nie interesuje ich to, co mogliby dostać gdzie indziej;

- kierują się w życiu określonymi wartościami, i to niekoniecznie religijnymi. Może chodzić o dotrzymywanie umów, lojalność wobec partnera: "Nie chodzi o to, czy się dowie, czy nie, tylko że byłoby mu bardzo przykro";

- lenistwo i strach przed opinią społeczną, przed komplikacjami (np. poczuciem winy), w tym lęk przed zakażeniem wirusem HIV.A teraz: dlaczego zdradzają?

- w związku coś nie funkcjonuje tak, jak trzeba;

- są ludzie, którzy dla dobrego mniemania o sobie koniecznie potrzebują sukcesów seksualnych;

- przy dużych różnicach potrzeby seksualnej: pragnienia, których nie można zaspokoić w małżeństwie, n zemsta na partnerze, ukaranie go zdradą;

- rozpad więzi, przewlekły konflikt i szukanie nowego partnera;

- kiedy zdrada kompensuje jakiś ważny brak, np. "w życiu mi nie wychodzi, małżeństwo jest takie mdłe, a tu romans";

- nierealne oczekiwania, wiara, że małżeństwo będzie kontynuacją romantycznej fazy - i wiele innych.

Przyzwyczailiśmy się do szukania jednej przyczyny, w rzeczywistości działa konfiguracja różnych motywów. A skutki zdrady dla seksu? Od niezbyt znaczących, poprzez poważny kryzys, aż do rozpadu związku.Zawsze musimy rozpatrywać cały układ, bo obszar seksualny ma wpływ na wszystkie inne i odwrotnie.

Wiesław Sokoluk

 
 

06

lipca

2007

Związki

Mężczyzna: tak. Kobieta: nie

Najkrótsza odpowiedź jest taka: z perspektywy mężczyzny tak, z perspektywy kobiety - na pewno nie. Wiąże się to przede wszystkim ze sposobem postrzegania konfliktów w aspekcie więzi. Przez mężczyzn sprzeczka czy różnica zdań nie jest odbierana jako zagrożenie więzi, a tym bardziej jako jej uszkodzenie - one są niejako poza więzią. Tak samo jest w męskich przyjaźniach: nawet jeśli dochodzi do wyraźnego konfliktu, następnego dnia ci faceci mogą się spotkać i rzadko odczuwają, że to ma jakiekolwiek znaczenie dla ich przyjaźni. Natomiast przez kobiety konflikt jest nie tylko postrzegany, ale i odczuwany jako sytuacja sprzeczna ze związkiem uczuciowym: jeśli jest awantura, to znaczy, że nie ma uczucia, a jeśli jest jedno i drugie, to konflikt je nadgryza. Zresztą to chyba oczywiste, że ludziom, którzy jeszcze parę minut wcześniej obrzucali się grubym słowem, ranili i odpychali, trudno zmienić się w czarujących kochanków. Dotyczy to zwłaszcza takich sytuacji, kiedy problem przerodził się w kłótnię i na niej zakończył.

"Dziura w uczuciach"

Ale nawet kiedy zakończenie było konstruktywne, dla kobiety "dziura w uczuciach" nieprędko się zabliźni. Mężczyźnie będzie znacznie łatwiej przejść nad tym, co się stało, do porządku dziennego, zaś czułe tete a` tete jest potwierdzeniem, że wszystko wróciło do normy i nie ma co się gniewać. Jeżeli przez powiedzenie, że łóżko ich pogodzi, będziemy rozumieli jakiś rodzaj spokojnej bliskości, czułości, powrót do równowagi i poczucia bezpieczeństwa, a nie zaproszenie do seksu, istotnie jest to dobra droga do zgody. Gdy mężczyzna jest czuły i okazuje bliskość, gdy pokazuje, że konflikt nie narusza ich wzajemnych uczuć - pozwala to tej "dziurce emocjonalnej" szybciej się zasklepić. Natomiast kiedy uważa, że przez seks się pogodzą, bardzo się myli. Z kolei kobiety często sądzą, że dążenie do pojednania jest wyrazem męskiej ochoty na seks, a nie rzeczywistej chęci odbudowania zgody. Zwłaszcza jeżeli para wchodzi do łóżka w stanie trwającej awantury czy tuż po kłótni bez przeprosin, a więc w sytuacji, kiedy pozostała uraza do siebie nawzajem - próba godzenia się przez stosunek jest kardynalnym błędem. Bo poza sytuacją sadomasochistyczną jest mało prawdopodobne, żeby partnerzy mieli z tego przyjemność, szczególnie kobieta.

Roztopić ból

Zapomnieć? Zanurzyć się w ciepło namiętności? Jest w tym jakaś psychologiczna sprzeczność: mam do człowieka złe uczucia, one się jeszcze nie rozpłynęły, a tu nagle musiałabym go zobaczyć jako atrakcyjnego, godnego pożądania współuczestnika swojej przyjemności. Najkrócej: on mnie zranił, a ja mam go wpuścić do swojego ciała i jeszcze cieszyć się, że wszedł. Im bardziej świeża jest uraza, tym pewniej w środku robi się sopel, wnętrze kurczy się i zamyka. I potrzebuje czasu, żeby się otworzyć, czy też roztopić.

 
 

24

maja

2007

Może bez?

Mogła być w sumie notka bez tytułu bo jakoś nie mam pomysłu na tytuł. Złośliwi pewnie powiedzą, że znowu piszę o pierdołach ale o czymś trzeba.

W niedzielę byłem u Andzi, trzeba było sobie znowu pogadać, wybraliśmy się na czereśnie, zjadłem bardzo smacznego kołocza, poznaliśmy nowego "Miziaka" od Iwony i odwiedziliśmy Maja. Tak o tym Miziaku jak już piszę, natrafiłem ostatnio na wywiad z Stefanią Grodzieńską.

O kobiecie częściej usłyszymy, że 'lata za chłopami', ale o mężczyźnie, że 'to taki kobieciarz'. W tej samej sytuacji o kobiecie mówi się albo z pogardą, albo się ją wyśmiewa. O mężczyźnie - zawsze z uznaniem.


Na moje oko coś w tym jest. Chyba nawet prawda, chociaż teraz, w czasach dzisiejszych się to zmienia. Całość wywiadu można przeczytać Tutaj, na gazeta.pl. Później tydzień leciał już praktycznie standardowo. We wtorek basen, oczywiście zakupy w Albercie, 10 - pak Staropramena i już się morda śmiała. W środę byliśmy na Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Uczelnia wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i nie przeczę, że miał bym ochotę tam studiować. Byliśmy nawet na wykładzie z makroekonomiki, w ekonomiku nas już takich rzeczy uczą chociaż tam to nieco rozwinęli. Jeżeli już mówimy o szkole to dzisiaj było małe wolne. Nie planowane. Za to planuje się sobotni Magic z Prezesem. Czyżby kolejna odsłona "The Lost - Reloaded" tym razem? Jeżeli tylko Andzia utrzyma chęć bycia kierowcą to czemu nie? Dawno żeśmy z PeeRZetem nie imprezowali...

I can't wait for the weekend to begin

I'm workin all wee
k long, i dream the days away
I wanna sing my song, so let the music play
I have to get my kicks and fly tonight
And when the clock strikes six on friday night
I need blow it all away

I can't wait for the weekend to begin
I can't wait for the weekend to begin

Oczywiście, to Michael Gray, ja też nie mogę czekać... ;)

No i oczywiście gratuluję Andzi zdanej ustnej z polaka na 100% Moja krew ;)

 
 

10

maja

2007

Własność

Nie no, nie wytrzymam i muszę to napisać. Inspirowane ostatnimi dniami. Nie będę tu przytaczał imion, nazwisk czy nicków.

Czy ktoś jest czyjąś własnością? To, że byłem u kogoś na kawie (ujednolićmy, pije tylko kawę), czy to jest jakiśkolwiek powód do zazdrości? Czy to, że ktoś ma przyjechać do mnie, czy to też taki powód? Matko! Ludzie! Przesadzacie z tą swoją chorobliwą zazdrością. A choćbym kręcił do zajętej laski (nie mój styl, przykład tylko), czy ktoś mi może zabronić??!! NIKT! I nie zabroni mi. Nie będzie trzymania na siłę przy sobie. I to nie tylko moje zdanie ale ja go tu i teraz upubliczniam. I dziwią mnie pretensje takich zazdrośników. Ludzie, otwórzcie oczy... Czasem, jak to widzę, to dobrze mi samemu ale jak to mówią "wszystko ma swoje za i przeciw"

 
 

24

kwietnia

2007

Lekarstwo na gorzkie łzy

Za oknem deszcz,
a u mnie ona, ona u mnie jest
Jej włosy lśnią,
a usta śmieją się.
A we mnie smutek,żal
i wielki gniew
Jej serce ciągle stara
się pocieszyć mnie

Więc u mnie ona,
ona u mnie jest.
Patrzy mi w oczy
mówi Kocham Cię,
to jest lekarstwem na me
gorzkie łzy
i będą miały sens
każde następne dni

Teraz już wiem,
gdy smutno mi i źle
Ona pojawi przy mnie
szybko się
i wnet uleczy
serce, duszę mą
czaruje, biedzi swoją
sexy grą
A gdy zadziała jej
wspaniała moc,
namiętną stanie się
najbliższa noc
Bo w naszych sercach
dzika miłość tkwi
Kochanką moją jesteś
właśnie Ty

Za oknem deszcz,
a u mnie ona, ona u mnie jest
Jej włosy lśnią,
a usta śmieją się.
A we mnie smutek,żal
i wielki gniew
Jej serce ciągle stara
się pocieszyć mnie

Jest u mnie ona,
ona u mnie jest.
Patrzy mi w oczy
mówi Kocha się,
to jest lekarstwem na me
gorzkie łzy
i będą miały sens
każde następne dni

 
 

21

kwietnia

2007

Zbyt cicha samotność

Mężczyźni gorzej znoszą roztanie niż kobiety, twierdzą psychologowie. Lobiety tylko głośniej wyrażają swój ból, podczas gdy mężczyznom nie wypada się skarżyć. Czas to jednak zmienić, by ratować... męskie zdrowie!

Samotność jest trudna dla mężczyzny, choć tym, którzy są w stałych związkach, wydaje się, że nic tylko cieszyć się z wolności i nieogranicznonych możliwości. Mężczyzna opuszczony jest niemal zawsze zaskoczony. Nie rozumie, skąd ta nagła decyzja, próbuje znaleźć w ostatnich wydarzeniach jakiś powód. I zazwyczaj go nie znajduje. A przecież kobieta najczęściej odchodzi, gdy podejmowane wcześniej próby negocjacji nie odniosły skutku. Mężczyzna nie chce zauważać trudności w związku, czeka, aż wszystko się ułoży samo, nie znosi poważnych rozmów. Jeśli jest jakiś problem szuka rozwiązania. A rozmowa, według niego, niczego nie zmienia. Rozstanie wbija nóż w jego męskie ego. Ja zdradzony? Ja zostawiony? Przecież jestem taki fajny. Wtedy rodzi się poczucie niskiej wartości, a stąd już krok do depresji.

Słuchając skarg, można dość do wniosku, że to one są częściej porzucane, że bardziej cierpią. To jednak nieprawda. Kobiety po prostu głośno wyrażają swój bój i gniew.

Psycholodzy uważają, że każdy mężczyzna po rozpadzie związku musi się zmierzyć z własnymi uczuciami, posprzątać w swojej duszy."Trzeba się też pożegnać z sielankowym obrazem miłości, krainą wiecznego szczęścia. Jeśli chcesz skończyć z samotnością, pogódź się z tym smutnym faktem." - pisze Kruczyński w swojej książce.

Sukces, nr 1 (200), styczeń 2007

 
 

28

marca

2007

Ten?

Skąd wiesz, że Marek to właśnie 'ten'?

Bo miałam kilku innych. A to dobra rzecz, bo wtedy zdajesz sobie sprawę, czego naprawdę chcesz.



gazeta.pl

 
 

26

marca

2007

:)

"Lubisz towarzystwo kobiet, lubisz z nami rozmawiać. I jak tak obserwuję, to jak mało który facet umiesz gadać z laskami. Do teraz nie wiem jak to robisz"

Miło mi, dziękuję :*

 
 

14

lutego

2007

Walentynki

WALENTYNKI - zapraszam

 
 

31

grudnia

2006

Over...

I kończy się nam rok 2006... Był to rok raczej trudny ale też bardzo wesoły i udany. Z racji tego, że joggera mam dopiero od czerwca, postaram się przybliżyć cały ten rok w wielkim skrócie.


Panowie i panie, mix katastroficzny roku 2006 wg. Katera i przyjaciół

W styczniu rozpoczęliśmy ten rok wszyscy (bo inaczej się nie da). Ja go rozpocząłem u Kasinka na mega sylwku. Była to naprawdę fajna impreza. Byłem na niej sam mimo, że byłem z kimś związany... I właśnie w styczniu, parę dni po sylwestrze to się skończyło. Ogólnie miesiąc bardzo spokojny, miesiąc pamiętnych mrozów i rekordowego śniegu.

Luty jak to luty. Dziwny bo krótki strasznie. Pamiętny dysk w Albatrosie z Olkiem i powrót w bagażniku (ogólnie w aucie nas było 9 ze mną ;D) Następne "coś" damsko - męskie co znowu długo nie trwało. W lutym byliśmy też z Rybą na feriach w Poroninie pod Zakopanem. Tydzień extra laby. Poznało się parę ładnych koleżanek (buźka dla was:*)

Marzec był miesiącem imprezy 18tkowej u Karola oraz dni otartych drzwi w ekonomiku. Moja pierwsza wyprawa do szkoły z laptopem w torbie :D Także w marcu wymienialiśmy u mnie sprzęt odpowiedzialny za moje łącze tzn. wymieniliśmy parabolkę na Andrew MagGrid :D I od tego czasu problemy z internetem się skończyły:)

Kwiecień był miesiącem aż nazbyt ładnym. Ładny związek się zawiązał na samym początku:D Wypad na kręgielnię do Amadeusa, dwudziesta rocznica ślubu moich rodziców, pierwszy wiosenny grill i narodziny mojej najmłodszej kuzynki Magdy :)

Maj był już spokojny, nic takiego się nie działo:) Była mega zabawa w Domu Sportu w Rogowie. Jak zwykle było świetnie... :) Także w maju znowu u mnie grillowaliśmy :)

Patrząc już ciepłym okiem na czerwiec można stwierdzić, że byliśmy na szkolnym rajdzie Monte Ekonom w Brennej :P Był to także miesiąc śmierci mojej prabaci.. :( W czerwcu skonczyło się coś, co z perspektywy czasu wcale nie musiało się kończyć... W czerwcu zaczynało się już ostre imprezowanie które śmiało można stwierdzić trwa do teraz... :D Pierwszy dysk na zakończenie roku z Andzią:D Masakra, Andzia, pamiętasz to?? :D Ale wtedy fajnie było :D Pod koniec czerwca wraz z rodzicami i sis pojechaliśmy sobie na Chorwację na dwa tygodnie... zajebiście :) Zapomniał bym dodać, że jeszcze grillowaliśmy u Tytlooka:P

W lipcu wróciłem z Chorwacji, ślicznie opalony. Po powrocie, a dokładniej 13 lipca miałem moje 18te urodziny... Urodziny wspominam jako trzy mega biby. Najpierw biba strojeniowa. Nikt nie wyszedł żywy. Później biba dla starszych, tu juz było więcej kultury. No i biba dla mass ;) 15 lipca, wraz z Tomkiem Pijakiem w SP Bluszczów. Pozdrówka i dzięki wszsytkim tym co byli oraz specjalne pozdrowienia z tego miejsca dla Kamili :P Ty wiesz o co chodzi ;) W lipcu fajnie się jeździło do Andzi i z Andzią nad wodę, szczególnie w okolicach godziny 23:00 ;) Żubrówka, Andzia, pamiętasz?? :P W licu zaczołem kurs na prawo jazdy (do dzisiaj prawka nie mam ale to tylko z lenistwa :P :P) W tym miesiącu w domu zrobił się rozpad na atomy. Czyli remont... Trwał do września co tez będzie opisane ;) Następna impreza w Magicu i kawa o 3:30 u mnie na podwórku z Olkiem i Bennym :P W dniu następnym kajak z Iwoną... :P Sorry za złamane wiosło... :P W lipcu ślub miała też moja stara, dobra znajoma Laura. Życzę jej wielu sukcesów w związku :D Warte zapamiętania komentarze w notce godzina... Zapraszam do czytania Dają do myślenia. 30 lipca pożyczyłem od mamy auto i jechaliśmy na dysk do Manhattanu. Pepe za kierowce :P Fajnie było nawet.

Jeżeli by spojrzeć na sierpień to na dzień dobry kupiłem cyfrówkę. Dalej, za sprawą Iwony, byliśmy na paintballu. W gorzycach był festival reggae. Fajna wieża foto z Martą;) Fajnie było u Andzi na kawusi i plotkach (m.in. pomalowała mi oczy cieniami), wtedy była też niezła burza. Dużo nie brakło bym u Andzi spał bo ja sie burzy z natury boję :] Ale mama po mnie przyjechała :D No i znowu Magic... Prezes, to się zaczyna to:D Następnie było bardzo ciekawe poznanie. Ola Sz. ;] Panna z Nowego Sącza była tu na wakacjach, kolejny znajomy gdzieś w Polsce :) No i teraz coś najpiękniejszego. 14 sierpnia moja kochania Andzia skończyła latek osiemnaście :D Strojenie strojeniem, a impreza trwała dalej po strojeniu. Zainteresowani wiedzą o co chodzi. Kamila - masz u mnie szacunek za to ;) Dalej patrząc to była superancka impreza u Kasinka... ja cie.... masakra :D Jeszcze impreza 18tkowa od Kołcza i impreza oficjalna od Andzi. I tu znowu pozdro dla Kamili :D

Wrzesień rozpoczęliśmy masywnie. Prezes miał 18tkę... zmęczeni i pijani jechaliśmy na rozpoczęcie roku. No co ja na to poradzę, że rozpoczęcie było w dniu jego 18tki?? We wrześniu skończył mi się remont i trzeba było parapetówę zrobić. Skończyła się na Manhattanie :D W końcu września Masłowska miała 18tkę. Fajnie było :P

Październik, teoretycznie zimno powinno być a jednak nie, my z Prezesem zaczęliśmy jeździć na skuterku :D Zawsze w nocy :D W październiku rozpoczął się Ostry Dyżur Poetycki w WCK... i moja przygoda z prawdziwym teatrem. Był też wewnętrzny z prawka i Zabójczy Numer :D I całkiem przypadkowo Silesia City Center w Katowicach :P Parę dysków w Magicu też było... ;D Także kolejna impreza w Domu Sportu była. Tym razem już byłem z Andzią :) I tak całkowicie bez okazji kupiłem sobie garnitur :)

Listopad przywitałem krwiodawstem :P Całkowity pad systemu :P No i W Colosie byłem (:*) i jest ok. 10 listopada przedstawienie finałowe z ODP. Udało się bardzo :) Chyba najważniejszym wydarzeniem listopada była 18tka od Hetmana. Tutaj dziękuję Aldkowi i Fefkowi za uratowanie imprezy :D Następna impra była u Dzika w Czyżowicach, skład podobny ;)

I dalej już mamy grudzień. Akcja City Discovery z Zimonami. Dwa razy Stodolni, Imperium... nie ma to jak imprezować w kulturalnych miejscach. Później jeszcze basen, sauna... i grudzień poszedł się powoli paść. Święta i po świętach, nic specjalnego....



Mam nadzieję, że nadchodzący rok 2007 będzie jeszcze ciekawszy, bogatszy w nowe doznania, jeszcze lepsze imprezy, przynoszący same dobrze wiadomości i rzeczy. Oby był rokiem spokojnym i udanym, rokiem w którym możecie zawsze liczyć na przyjaciół i kumpli, rokiem pozytywnym. Tego życzę wam i sobie. Widzimy się za rok... :)

 
 

25

listopada

2006

Zebranie w sobie

No właśnie. Muszę się tak zebrać w sobie i coś napisać. Ostatni tydzień spędziłem w domu. Choroba. Spędziłem przy NFS Carbon. Pierwsza gra od dwóch lat na moim kompie. Nie szkodzi. Jest po prostu świetna. Jutro, a właściwie to już dzisiaj miała być impra andrzejkowa w świetlicy w Rogowie. Odwołali. Trudno.... Zostałem zaproszony na inną imprezę. Nie narzekam. Czyżby powtórka z impry u Hetmana? Ha, całkiem możliwe. Dzisiaj lodowisko... odnoszę lekkie wrażenie... że... mam kolano dosyć mocno strzaskane... niech mnie ktoś jutro w nie tknie, a zabiję!! Tak, już po pierwszej. Wypadało by wziąć prysznic i udać się w kierunku łóżka. Pomyślę nad taką opcją (tzn. prysznic na pewno wezmę ;) ) Dobranoc wszystkim :)
//edit: foto było nie aktualne już

 
 

19

listopada

2006

Hetmańska zabawa

No ja nie będę dużo pisać. ŚWIETNIE. 12:20 w domu. Extra :) Szacunek dla Aldusia i Fefka:))) Ogólnie masakra :D Pije 3cią kawę, nie ma co :) I jakoś ostatnio w Carbona zacząłem grać. Też nieprawdopodobne, wiem... :)))

 
 

14

listopada

2006

14

14 listopada dzisiaj jest. Ale jestem odkrywczy, nie?? :D Tak jakoś się mi życie toczy w przód ;] Moja Myszka z uporem maniaka mnie dokarmia... za co jestem niezmiernie wdzięczny bo mama ma dalej na mnie focha i nie robi mi jedzenia do szkoły... Tak w ogóle by nie szkoła to świetnie jest :))) Pozytywnie. Jutro zapisać się na wycieczkę na moje kochane narty. Nic tak bardziej nie relaksuje niż dzień na stoku :) No i oczywiście na lodowisko mnie ciągnie. Może nawet jutro pojadę o ile z Osą nie pojedziemy do Czech...?? W sobotę 18tka od Hetmana, w następną Andrzejki, później może na Magic no i... ;] Fajnie no i:) Tak więc pozdrawiam i zostawię jakiś dziki akcent :PP

JoggerPeeL

 
 

11

listopada

2006

Partnerka

Trochę z humorem:

Moja idealna partnerka zdecydowanie powinna mieć dwie ręce i dwie nogi. Ręce i nogi powinny być połączone walcowatym, lekko spłaszczonym tułowiem do którego z jednego końca (najlepiej tego samego do którego przyczepione są ręce) na niezadługiej szyi przymocowana powinna być niezaduża głowa.
Głowa (tu uwaga, bo to dla mnie bardzo istotne) powinna posiadać :
- oczy 2 szt.
- uszy 2 szt.
- nos 1 szt.(ale z dwoma dziurkami)
- usta 1 szt.
Całkowita długość partnerki (tzn. od końca nóg do czubka głowy) nie powinna przekraczać 77,2 cala i nie powinna być mniejsza od 60 cali.

Osoby nie spełniające powyższych wymagań proszę o nie pisanie do mnie :)

Dodatkowym (co za słowo... DODA tkowy), tak więc dodatkowym atutem potencjalnej partnerki będzie :
- duuuże, pokręcone poczucie humoru ;) oraz totalny brak kompleksów na punkcie własnej osoby umożliwający robienie sobie wzajemnie niewybrednych żartów, które nie zaowocują natychmiastowym zerwaniem znajomości,

Jak powinna wyglądać partnerka... ostrożnie, żeby nie wypaść :)

 
 

05

listopada

2006

meal

Notka bez tytułu. Moja Klympa znowu umiera od rana. Umiera i umiera, a umrzeć nie potrafi ;) Się normalnie na imageshack'u zarejestrowałem. No i se słucham setu DJ'ów Grzecha i Tito @ Club Magic 14.10.2006. No i fajnie. meal mi świruje pawiana na gg... cupas na kółkach. MASZ ZRRYYTTEE!!

 
 

04

listopada

2006

It's my life

Witam w sobotę po południu. Dzisiaj będzie trochę dłuższa notka niż ostatnie i raczej bez zdjęcia:) Tak się złożyło, że mam dziewczynę. Tak... I wiecie co?? Jestem szczęśliwy:D Na prawdę :D Czyli ostatni tydzień można zaliczyć do bardzo udanych tygodni. Teraz mam dla was zaproszenie. Dla wszystkich, bez wyjątków:

Wodzisławskie Centrum Kultury oraz TWU

i partnerzy: STAROSTWO POWIATOWE oraz

URZĄD MIASTA WODZISŁAW ŚL. zapraszają

do sali widowiskowej WCK na spektakl:

"PRZYCZAJENI"

Wystąpią wodzisławscy twórcy:

STUDENCI I UCZNIOWIE, uczestnicy

"Ostrego Dyżuru Poetyckiego" wraz z

TEATREM WODZISŁAWSKIEJ ULICY

10.11.2006 o godź. 16:00

Zapraszamy do sali widowiskowej WCK

TWU na ulicach już od 15:30

 

 
 

16

września

2006

*nazwę ukradli* ;)

Witam was! No cóż, tydzień przerwy. A czemu? Przez szkołę i remont. Ale co jest najpiękniejsze?? REMONT MI SIE SKOńCZYł :D No popatrzcie :D

Co się u mnie działo za ten tydzień? Sporo i nic w sumie :) W szkole był pogrom na polskim. Za lekturę. Nie wiem ile kap poszło ale sporo ponad 20. No tak, IIIb TE :P W środę była impreza "klasowa' na tzw "Żydowinie". Bez komentarza zbędnego jednak się to obędzie. Zainteresowani wiedzą co i jak :P Co do wczorajszej parapetówki... zdjęcia oczywiście na katryniok.info Dzięki tym co byli :) Kasinkowi trzeba podziękować za pomysł wypadu na Manhattan :P Masakryczny spoontan :P

Ostatnio nachodzą mnie myśli... myśli nie czarne lecz takie dające do myślenia (wiem, wiem, masło maślane). Wczoraj Kasia była zmęczona i poszła spać do auta, ja też później do niej dołączyłem. Leżymy w tym aucie i kopie Kasi we włosach... i myśle, że fajnie by mieć kogoś... Brakuje mi dziewczyny... TAK, BRAKUJE. Wolność jest ok ale jednak... I nie że ja coś do Kasi, nie, nie. Dzisiaj znowu Olek z Justyną mnie "naprowadzili" na "myślenia"... ehhh. Co za życie...

"Oddam ciało, oddam nawet duszę, przecież kogoś kochać muszę"



Tylko kogo...?

Andzia:) 21:35:03
Marcin, co ma byc to będzie...


No właśnie... lecz szczęściu trzeba pomagać...

Zapraszam jeszcze wszystkich na: ChooseFreedom.fotka.pl Dodałem dwa nowe zdjęcia :) Tak więc, życzę dobrej nocki!!

PS. Pozdrawiam moich "przełożonych" którzy ponoć czytają tego joggera (czyt. dżogerra NIE bloga)...

 
 

15

sierpnia

2006

*** keep shining ON!! ***

A tytuł z Sunloverz - Shine On (Heiko & Maikos Gute Laune Remix) :D Normalnie piosenka pozytywna jak rzadko ;] A tak ogólnie to dzień... hmmm neutralny jakoś. Miałem mieć gości... no tak, pogoda... ehhh... Walić. Byle nie pada, wsiądę na rower i chyba gdzieś się przejadę. Tylko gdzie? No chyba że ktoś jednak sie zlituje i wpadnie??

Wczoraj gadałem z kimś kto dla mnie dużo znaczył kiedyś... odczucia dziwne troche. Odnosze wrażenie... a właściwie brak wrażenia. Nie wiem. Mi ta rozmowa nie pomoże i nic nie zmieni a jej... oby tak! I mam nadzieje że to nie byla nasza pierwsza i ostatnia rozmowa od wydarzeń czasu przeszłego... geez

 
 

18

czerwca

2006

...

...coś jest, a później tego nie ma...

 
 

11

czerwca

2006

Over niedzieli

Powrot od Ryby:p mialem jechac do Lubomi na Mandaryne (ała, wiem. Ale mialem juz pomidory naszykowane :D) lecz nie wypailo. Mowi sie trudno. Ryba mial niezla banie, co nie znaczy ze piajny byl czy cos. Przymarzyl mu sie swingers day (niektorzy chyba wiedza o co chodzi :) ) W sumie fajna wizja :D hehe. Tak wiec Qlla zalozyla sobie bloga. Niemozliwe? A jednak! http://qlla88.blog.onet.pl/ No to juz mamy cos wspolnego na necie :p heh :) Zdjecie ktore widzicie dostalem wczoraj. Cos mnie naszlo zeby je tu zamiescic. Czemu? Tego nie wiedza nawet najstarsi gorale :p Tomek na nim tak slicznie wyglada. Ma takie pijane oczka :D A Darine sami ocencie :p Chyba ladnie wyglada :)

 
 

08

czerwca

2006

Szkola - trip - wieczor - dzien 8 czerwca:)

No to najbardziej pozytywna wiadomosc seasonu :D ZALICZYLEM MATE:D:D:D:D to jest po prostu masakra :D tak happy dawno nie bylem. Czyli mam juz praktycznie wakacje :) No to jutro do Ekonomca sie nie wybieram, ide na Licealiade do MOKu. Dorota mnie jakos wkrecila :p Przed chwila wrocilem z rowerowego tripu. Towarzyszyli mi Osa i Ryba (Wstawaj Ryba, ojczyzna Cie wzywa:D) Rogow - Czyzowice - Gorzyce (Mickiewicza 25:p) Czyli bylismy u mojej Qlli. Pogadanka, kawusia i nawet zesmy sie na kolacje zalapali :D Czyli ogolnie dzisiaj dzien very pozytywny :D Tylko mi Jumpera szkoda, gosciu z Allegro go na 500zl zrobil na lewo... coz, takie jest zycie. Przykro mi Jumperze :)
Zycze dobrej nocki :)

 
 

01

czerwca

2006

Szkola - rodzice - milosc...

...czyli standardowe problemy czlowieka w moim wieku. Szkola: norma, pogoda coraz ladniejsza. Chodzic i uczyc sie czlowiekowi nie chce. I przez to sa problemy z rodzicami. Ciagle wypominanie. Ale powoli sie przyzwyczajam :) No i milosc... Moja milosc jest o mnie strasznie zazdrosna... Niby to dobrze, przynajmniej widac ze dziewczynie na mnie zalezy... Lecz nie ma rozy bez kolcow. Ogolnie to my lover juz nie lubi mojej dobre kumpeli (Pani Doktor, to o Ciebie chodzi), dobrze, ze jeszcze przynajmniej troche lubi Kasinka... Nie no, wiem, ja tez jestem zazdrosny o nia ale chyba nie az tak:p zalezy mi na dziewczynie bardzo... Dobra, dosc tych problemow. Porusze cos pozytywnego:) Obejrzalem sobie jakas godzine temu film The Detonator, ladny. A jutro co? Ogolnoszkolny wypad do Brennej na Rajd Monte - Ekonom. Support: DJ MaDDoG :D
Jesli moge cos polecic to juz tylko: Alex Megane - So Today [Original Mix] Zycze milego wieczoru i nocki :)

 
 

Miniblog

01 lutego 2010, 10:07:40 | Zmiany |

Fajne, nowe templatki znalazłem. Ta jest ciekawa.

24 maja 2008, 15:22:12 | Propozycje |

Propozycje na dzisiejszy wieczór proszę składać w komentarzach :)

12 maja 2008, 20:39:30 | Adresy |

Mój journal jest dostępny z następujących adresów:
journal.katryniok.info
journal.marcin-katryniok.pl
oraz kater.jogger.pl

06 maja 2008, 15:34:54 | Reaktywacja |

Ha! Nadchodzi długie wolne, czas poszukiwania studiów i gorrrących imprez oraz ważnych wydarzeń. tak więc journal wraca do łask!

01 września 2007, 10:35:24 | Pogodno |

Kończy się okres ciepłych nocy i wieczorów, pogoda coraz bardziej jesienna. Lato! Już za Tobą tęsknimy!