28
lipca
2007
Dawno tak pozytywnej imprezy nie było jak wczoraj w Imperium i Fantasy Parku. Bardzo udanie, śmiesznie, miło i przyjemnie :) Fakt, że piwo podrożało o 50gr na kuflu ale za to zajebiście zimne jest, tak jak lubię. Należało by podziękować Piotrowi za transport, Justynie i Beacie za towarzystwo i Monice za świetną imprezę ;* A dzisiaj w planach już Magic. Czyli bardzo imprezowy weekend jest teraz. No nic, idę sprzątać i spadam prawdopodobnie nad wodę (na Maja, bo gdzie by tam indziej)
27
lipca
2007
Są słowa, które powiedziane raz - nigdy już nie giną.
Z wiatrem wędrują przez cały świat - czasem w ciszy możesz je usłyszeć.
Są słowa, które tną jak miecz, słowa - które leczą każdą ranę.
Słowa jak burz -, zimny deszcz. Słowa, które koją.
Są słowa, których nie zna nikt, Słowa których więcej nie usłyszysz.
Czarodziejskie jak zaklęcia w bajce, słowa, których sens znasz tylko Ty.
Mówią, że milczenie złotem, kiedy słowa w pustce błądzą.
Od diamentów droższe słowa, które ją wypełnią.
:(:(:(
24
lipca
2007
Ale impreza. Więcęcej nic nie dodaje. Mega :D
24
lipca
2007
Filmik z tej imprezy, Mały za operatora, a w rolach głównych Kamila i Max xD
24
lipca
2007
Ostatnio życie toczy się jakby w wolniejszym rytmie. Ciągłe imprezowanie itp. W domu to ogólnie mało przebywam. Ostatnie półtorej tygodnia to codziennie Maj był. Choćby tylko się poopalać, popływać pogadać jak i trochę mocniejsze wypady. Tu mogę zacząć o lojalności pisać. Ludzie nie są lojalni. Szczególnie niektóry i to nawet bardzo. Lojalność - u nas mało popularne słowo. Niektórzy się wykazali tym szczególnie na plus, a niektórzy szczególnie na minus w ostatnim czasie. Nie będę tutaj mówił po imieniu co i jak ale.... powinniście sami wiedzieć o co chodzi. Muszę powiedzieć, że Prezes, Daro, Goofy, meal, Kris i Zimoni są jednak mega w porządku do mnie. O innych już się tak pozytywnie wypowiadać nie będę. Jakoś - nie warto. Szkoda.
Oprócz Maja były też inne wypady. Choćby tylko Magic w sobotę i środę (dzięki wszystkim, a szczególnie tym co jako transport robili). W ostatni piątek wybraliśmy się z kumplem do Imperium, był tam pierwszy raz i "Kater, masaż oczu za darmo!", to chyba wystarczająco dużo mówi. W sobotę skończyliśmy z Prezesem na jakiejś imprezie w Zabełkowie.... fajnie mieć butelkę wódki w plecaku i sobie jednoczyć nią ludzi (i zarazem zdobywać wrogów). Tak szczerze, to się zajebiście cieszę, że mnie tam nie było od początku.
Boże, broń mnie od przyjaciół, z wrogami dam sobie sam radę!
14
lipca
2007
Naruszenie wyłączności seksualnej może spowodować rozpad związku, a może się okazać dla pary tylko znaczącym epizodem
Zdrada istnieje w związkach od zawsze
Zdrada towarzyszy związkom od zawsze. Najczęściej rozumie się ją jako naruszenie wyłączności seksualnej. Bo przecież w ślubowaniu wierności jest obietnica tej wyłączności. Ale gdyby posłuchać różnych osób, to jako zdrada w związku oprócz złamania wierności byłyby traktowane też inne rzeczy: kiedy np. jedno z małżonków ma prywatnych znajomych, o których to drugie nie wie; albo kiedy poświęca zbyt dużo czasu swojej pracy czy hobby.
Co z tego wynika? Dobrze by było, żeby ludzie, kiedy zaczynają być razem, umówili się, co w konstytucji ich związku będzie traktowane jako zdrada. Albo prościej: czy mają na to takie same pomysły? Bywają takie osoby, głównie kobiety, które mają wobec zdrady postawę przyzwalającą:
"Jeśli czasami mój mąż prześpi się z jakąś kobietą, to nic takiego, byle bym tylko o tym nie wiedziała i żeby czegoś do domu nie przyniósł" (choroby, dziecka).
Umowa na wypadek zdrady
Znam takich małżonków, którzy zawarli ze sobą umowę na wypadek zdrady: gdybyś mnie zdradziła, nie wolno ci z innym partnerem robić tego czy tamtego albo mówić określonych rzeczy. Inna para umówiła się, że takie zdarzenie nie może mieć miejsca w ich domu (łóżku). Z drugiej strony mnóstwo ludzi uważałoby za zdradę zakochanie się, również gdyby nie było pomiędzy tymi osobami seksu. Można popatrzeć na zdradę z innej perspektywy i zadać sobie dwa pytania.
- Czy jest ona zagrożeniem dla związku? A jeśli tak, to jakim?
- Dlaczego ludzie - mimo że przyrzekają sobie wyłączność seksualną - nie dotrzymują tego przyrzeczenia?
Z moralnej perspektywy rzecz jest bezdyskusyjna, ponieważ jest to kwestia wartości, jakie człowiek wyznaje. W kulturze europejskiej większość ludzi uważa wierność za wartość, i jeśli się jej sprzeniewierzyć, zachowanie jest uznawane za niemoralne.
Psychologiczne przyczyny zdrady
Natomiast z perspektywy psychologicznej przyczyn może być cała lista i jest o czym dyskutować. Najprościej można je podzielić na indywidualne cechy człowieka - jak choćby siła różnych hamulców powstrzymujących od zdrady - i takie, które tkwią w związku. Wówczas taka nielojalność może być sygnałem, że dzieje się w nim coś niedobrego. I tak są osoby, częściej mężczyźni, które generalnie nie dochowują wierności, w tym seksualnej. Często mają oni dodatkową motywację: to niemęskie - nie skorzystać z okazji. Bo poczucie męskości jest w dużej mierze zależne od sukcesów seksualnych.
Z kolei ci dochowujący wierności, zwłaszcza jeśli od początku byli tylko ze swoim pierwszym partnerem, mogą w pewnym momencie nabrać chęci na sprawdzenie, jak to jest z kim innym. Przyszła do mnie kobieta prawie 50-letnia: bardzo udane małżeństwo, mąż był jej pierwszym partnerem, szanowała go i kochała. Po odchowaniu dzieci pierwszy raz w życiu wyjechała sama do sanatorium, tam poznała czarującego pana i pomyślała:
"Jestem dojrzała, ustabilizowana życiowo, nigdy nie zdradziłam męża" - i zdecydowała się na romans. "Okazało się - jak mi potem opowiadała - że moje życie seksualne w małżeństwie było pomyłką. Odkryłam doznania, o których nie miałam pojęcia, odkryłam siebie jako kobietę".
Nawet nie wymienili z tym panem adresów, wróciła do domu i teraz - za każdym razem, kiedy współżyją z mężem - ma ochotę mu powiedzieć, że wszystko jest nie tak. Nie można więc zakładać, że związkowi taka próba nie zaszkodzi, chociaż motywacja wydawała się mało zagrażająca.
Dlaczego niektórzy się zdradzają?
Przedmiotem racjonalnej analizy może być kwestia, dlaczego ludzie zdradzają i jakie to miewa skutki dla związku, co robić, kiedy zdrada wyszła na jaw i trzeba ocalić związek. Skutki dla związku mogą się rozciągać od prawie żadnych - kiedy jest to jednorazowy epizod - aż do jego rozpadu.
Może zacznijmy od pytania: skoro tak często ludzie zdradzają, chociaż nie chcą, dlaczego niektórzy tego nie robią? Oto lista powodów dość oczywistych:
- bo jest im dobrze i mają w swoim związku wystarczająco dobry seks. Dlatego nie interesuje ich to, co mogliby dostać gdzie indziej;
- kierują się w życiu określonymi wartościami, i to niekoniecznie religijnymi. Może chodzić o dotrzymywanie umów, lojalność wobec partnera: "Nie chodzi o to, czy się dowie, czy nie, tylko że byłoby mu bardzo przykro";
- lenistwo i strach przed opinią społeczną, przed komplikacjami (np. poczuciem winy), w tym lęk przed zakażeniem wirusem HIV.A teraz: dlaczego zdradzają?
- w związku coś nie funkcjonuje tak, jak trzeba;
- są ludzie, którzy dla dobrego mniemania o sobie koniecznie potrzebują sukcesów seksualnych;
- przy dużych różnicach potrzeby seksualnej: pragnienia, których nie można zaspokoić w małżeństwie, n zemsta na partnerze, ukaranie go zdradą;
- rozpad więzi, przewlekły konflikt i szukanie nowego partnera;
- kiedy zdrada kompensuje jakiś ważny brak, np. "w życiu mi nie wychodzi, małżeństwo jest takie mdłe, a tu romans";
- nierealne oczekiwania, wiara, że małżeństwo będzie kontynuacją romantycznej fazy - i wiele innych.
Przyzwyczailiśmy się do szukania jednej przyczyny, w rzeczywistości działa konfiguracja różnych motywów. A skutki zdrady dla seksu? Od niezbyt znaczących, poprzez poważny kryzys, aż do rozpadu związku.Zawsze musimy rozpatrywać cały układ, bo obszar seksualny ma wpływ na wszystkie inne i odwrotnie.
Wiesław Sokoluk
12
lipca
2007
Na Maju kiedyś tam i jeszcze na trzeźwo, żeby nie było :]
12
lipca
2007
Nareszcie dodaję jakąś notkę. Długa przerwa, nawet bardzo. Ogólnie nie ma co pisać. Życie układa się... jak to życie. Nie ma lekko ale nie ma też łatwo! W sumie to najwięcej by było do pisania o Kamiluni i Andzi ale po co? Po co wszyscy mają wiedzieć o co chodzi?:) Więc... "a Ty całuj mnie":)
Ale muszę też dodać, że dzisiaj grałem na małej sali w klubie Magic i serio czuję się dowartosciowany! W sobotę znowu :)
Rano dopiszę więcej ;)
06
lipca
2007
Mężczyzna: tak. Kobieta: nie
Najkrótsza odpowiedź jest taka: z perspektywy mężczyzny tak, z perspektywy kobiety - na pewno nie. Wiąże się to przede wszystkim ze sposobem postrzegania konfliktów w aspekcie więzi. Przez mężczyzn sprzeczka czy różnica zdań nie jest odbierana jako zagrożenie więzi, a tym bardziej jako jej uszkodzenie - one są niejako poza więzią. Tak samo jest w męskich przyjaźniach: nawet jeśli dochodzi do wyraźnego konfliktu, następnego dnia ci faceci mogą się spotkać i rzadko odczuwają, że to ma jakiekolwiek znaczenie dla ich przyjaźni. Natomiast przez kobiety konflikt jest nie tylko postrzegany, ale i odczuwany jako sytuacja sprzeczna ze związkiem uczuciowym: jeśli jest awantura, to znaczy, że nie ma uczucia, a jeśli jest jedno i drugie, to konflikt je nadgryza. Zresztą to chyba oczywiste, że ludziom, którzy jeszcze parę minut wcześniej obrzucali się grubym słowem, ranili i odpychali, trudno zmienić się w czarujących kochanków. Dotyczy to zwłaszcza takich sytuacji, kiedy problem przerodził się w kłótnię i na niej zakończył.
"Dziura w uczuciach"
Ale nawet kiedy zakończenie było konstruktywne, dla kobiety "dziura w uczuciach" nieprędko się zabliźni. Mężczyźnie będzie znacznie łatwiej przejść nad tym, co się stało, do porządku dziennego, zaś czułe tete a` tete jest potwierdzeniem, że wszystko wróciło do normy i nie ma co się gniewać. Jeżeli przez powiedzenie, że łóżko ich pogodzi, będziemy rozumieli jakiś rodzaj spokojnej bliskości, czułości, powrót do równowagi i poczucia bezpieczeństwa, a nie zaproszenie do seksu, istotnie jest to dobra droga do zgody. Gdy mężczyzna jest czuły i okazuje bliskość, gdy pokazuje, że konflikt nie narusza ich wzajemnych uczuć - pozwala to tej "dziurce emocjonalnej" szybciej się zasklepić. Natomiast kiedy uważa, że przez seks się pogodzą, bardzo się myli. Z kolei kobiety często sądzą, że dążenie do pojednania jest wyrazem męskiej ochoty na seks, a nie rzeczywistej chęci odbudowania zgody. Zwłaszcza jeżeli para wchodzi do łóżka w stanie trwającej awantury czy tuż po kłótni bez przeprosin, a więc w sytuacji, kiedy pozostała uraza do siebie nawzajem - próba godzenia się przez stosunek jest kardynalnym błędem. Bo poza sytuacją sadomasochistyczną jest mało prawdopodobne, żeby partnerzy mieli z tego przyjemność, szczególnie kobieta.
Roztopić ból
Zapomnieć? Zanurzyć się w ciepło namiętności? Jest w tym jakaś psychologiczna sprzeczność: mam do człowieka złe uczucia, one się jeszcze nie rozpłynęły, a tu nagle musiałabym go zobaczyć jako atrakcyjnego, godnego pożądania współuczestnika swojej przyjemności. Najkrócej: on mnie zranił, a ja mam go wpuścić do swojego ciała i jeszcze cieszyć się, że wszedł. Im bardziej świeża jest uraza, tym pewniej w środku robi się sopel, wnętrze kurczy się i zamyka. I potrzebuje czasu, żeby się otworzyć, czy też roztopić.
01 lutego 2010, 10:07:40 | Zmiany |
Fajne, nowe templatki znalazłem. Ta jest ciekawa.
24 maja 2008, 15:22:12 | Propozycje |
Propozycje na dzisiejszy wieczór proszę składać w komentarzach :)
12 maja 2008, 20:39:30 | Adresy |
Mój journal jest dostępny z następujących adresów:
journal.katryniok.info
journal.marcin-katryniok.pl
oraz kater.jogger.pl
06 maja 2008, 15:34:54 | Reaktywacja |
Ha! Nadchodzi długie wolne, czas poszukiwania studiów i gorrrących imprez oraz ważnych wydarzeń. tak więc journal wraca do łask!
01 września 2007, 10:35:24 | Pogodno |
Kończy się okres ciepłych nocy i wieczorów, pogoda coraz bardziej jesienna. Lato! Już za Tobą tęsknimy!