z charrrakterem

 

29

kwietnia

2007

Weekend

Witam. No i jest! Weekend majowy. Jakże długi w tym roku bo aż od 28.04 do 8.05 :D Miodzio:P No to państwo rocznika '88 uczęszczające do LO i LP zakończyło swoją edukację. Zazdroszczę im. Ja jako technikum jeszcze rok... No ale teraz już trudno. Z tej okazji Prezes zrobił nie lada imprezkę... Oj... Działo się. Ja nic już więcej nie mówię, niech zdjęcia opowiedzą coś więcej: foto.katryniok.info. Dzięki dla Iwony, że była ze mną ;) Wczoraj żeśmy jeszcze z "braćmi" byli na piwku. Skromnie ale kulturalnie. Dzisiaj miałem jechać do Turzy ale... pogoda się spier...ła, a poza tym na śmierć zapomniałem, że idę na roczek do kuzynki dzisiaj. Krzywa jazda i moje słabe serce! Ale co tam, wszystko się da nadrobić. Miłej niedzieli...

 
 

25

kwietnia

2007

Przyjaciele z miejscowości na O...

Czyli z Olzy i Odry. Byliśmy na zakupach dzisiaj. Z Andzią, Kamcią i Kołtunem. Lol. Rybnik, Plaza i te sprawy. Ja przynajmniej kupiłem spodnie w dobrej cenie. Kamcia nic nie kupiła, a Andzia w tym momencie prawdopodobniej dalej w Rybniku jest :P I fajnie się schodzi po schodach ruchomych w dół które jadą w górę :)))

PS.
Andzia wróciła o 16, kupiła jeszcze kieckę i bluzkę ;)) Nieźle jak na 7godzin zakupów!

 
 

24

kwietnia

2007

Lekarstwo na gorzkie łzy

Za oknem deszcz,
a u mnie ona, ona u mnie jest
Jej włosy lśnią,
a usta śmieją się.
A we mnie smutek,żal
i wielki gniew
Jej serce ciągle stara
się pocieszyć mnie

Więc u mnie ona,
ona u mnie jest.
Patrzy mi w oczy
mówi Kocham Cię,
to jest lekarstwem na me
gorzkie łzy
i będą miały sens
każde następne dni

Teraz już wiem,
gdy smutno mi i źle
Ona pojawi przy mnie
szybko się
i wnet uleczy
serce, duszę mą
czaruje, biedzi swoją
sexy grą
A gdy zadziała jej
wspaniała moc,
namiętną stanie się
najbliższa noc
Bo w naszych sercach
dzika miłość tkwi
Kochanką moją jesteś
właśnie Ty

Za oknem deszcz,
a u mnie ona, ona u mnie jest
Jej włosy lśnią,
a usta śmieją się.
A we mnie smutek,żal
i wielki gniew
Jej serce ciągle stara
się pocieszyć mnie

Jest u mnie ona,
ona u mnie jest.
Patrzy mi w oczy
mówi Kocha się,
to jest lekarstwem na me
gorzkie łzy
i będą miały sens
każde następne dni

 
 

21

kwietnia

2007

Zbyt cicha samotność

Mężczyźni gorzej znoszą roztanie niż kobiety, twierdzą psychologowie. Lobiety tylko głośniej wyrażają swój ból, podczas gdy mężczyznom nie wypada się skarżyć. Czas to jednak zmienić, by ratować... męskie zdrowie!

Samotność jest trudna dla mężczyzny, choć tym, którzy są w stałych związkach, wydaje się, że nic tylko cieszyć się z wolności i nieogranicznonych możliwości. Mężczyzna opuszczony jest niemal zawsze zaskoczony. Nie rozumie, skąd ta nagła decyzja, próbuje znaleźć w ostatnich wydarzeniach jakiś powód. I zazwyczaj go nie znajduje. A przecież kobieta najczęściej odchodzi, gdy podejmowane wcześniej próby negocjacji nie odniosły skutku. Mężczyzna nie chce zauważać trudności w związku, czeka, aż wszystko się ułoży samo, nie znosi poważnych rozmów. Jeśli jest jakiś problem szuka rozwiązania. A rozmowa, według niego, niczego nie zmienia. Rozstanie wbija nóż w jego męskie ego. Ja zdradzony? Ja zostawiony? Przecież jestem taki fajny. Wtedy rodzi się poczucie niskiej wartości, a stąd już krok do depresji.

Słuchając skarg, można dość do wniosku, że to one są częściej porzucane, że bardziej cierpią. To jednak nieprawda. Kobiety po prostu głośno wyrażają swój bój i gniew.

Psycholodzy uważają, że każdy mężczyzna po rozpadzie związku musi się zmierzyć z własnymi uczuciami, posprzątać w swojej duszy."Trzeba się też pożegnać z sielankowym obrazem miłości, krainą wiecznego szczęścia. Jeśli chcesz skończyć z samotnością, pogódź się z tym smutnym faktem." - pisze Kruczyński w swojej książce.

Sukces, nr 1 (200), styczeń 2007

 
 

20

kwietnia

2007

Love story?

To już koniec baby, skończyło się love story,
Jestem już zmęczony, wracam dziś do żony,
To już koniec baby, kłamiesz dla pieniędzy,
Jestem już zmęczony, wracam dziś do żony.

Wilki - Love story

 
 

18

kwietnia

2007

April

Witam po którejś już tam przerwie. Pewnie któryś z kolei ale podam to do wiadomości: mamy EURO 2012. Nie jestem kibicem piłki nożnej ale cieszy mnie to :) Co w sumie było? Chyba nic ciekawego, muszę looknąć w terminarz ;) Już wiem coś więcej, to mogę pisać.

We wtorek, 10.04 byliśmy, jak zwykle na basenie. Niestety tylko z Szymonem. Co mi szkodzi, kupiłem sobie, tu uwaga, dziesięciopaka Staropramena (dla niewtajemniczonych, czeski browar ;))

Dalej tutaj nic ciekawego, dopiero w piątek coś więcej. Siedzieliśmy z Andzią w Wiejskiej, trzeba było sobie porozmawiać :) Tak na spokojnie. Nie powiem, że było jakoś wybitnie ale tak jak miało być ;)

Sobota... Oj! Mocno, serio mocno! Klub Magic witał nas. Było bosko! Nie pamiętam kiedy się ostatni raz tak dobrze bawiłem. Dzięki wszystkim tym co byli czyli, w szczególności Ewci za transport, Krisowi za dotrzymanie towarzystwa przed imprezą, dalej to już Andzi, Kamili, Kasi, Oli, Iwonie (torebka i "po studencku" wymiatało :D) Aldusiowi, Anikowi, Osie, Szwedzie, Darowi i całej reszcie których nie wymieniłem. Żeby tradycji stało się zadość, specjalnie dla was, zdjęcia

Niedziela też była bardzo ciekawa. Mnie jeszcze nosiła nocna muza, tańczyć mi się chciało, w głowie nie grzmiało więc było OK:) Wieczorem mały grill był. U Zimonów. A co, a jak i "kaj jo je, kaj je moi koło?!" Trochę żeśmy sobie dali w palnik. Śliwowica i Whisky oraz piwka very good :D

W poniedziałek mała - wielka impreza rodzinna. 70tka babci, z tej okazji wolne w szkole było. Tu nie będę opisywać co i jak bo impra stricte prywatna ale Absolut i Dębowa dobre są ;)

Wczoraj, że był wtorek, znowu był basen, znowu tylko z Szymonem. Miała jechać Iwona też ale nie jechała. Dlatego, że mam na nią focha to powiem: byś odebrała tego fona było by w porządku, czujemy się z Szymonem przez to bardzo wyobcowani, Sebastian mimo tego, że nie był z nami, też czuje się dotknięty. A ja najbardziej!

Dzisiaj mamy sobie środę, dzień fajny mimo, że padało, niedawno wróciłem z Gorzyc, byłem sobie pogadać z baaaardzo wesołą koleżanką, heheh. Teraz siedzę, piszę to co właśnie czytacie i chyba zaraz sobie otworzę Cerny Kozel. Jutro tylko 4 lekcje, w piątek skracane i weekend. W sobotę do Buraka na urodziny więc żadna mega zmasowana impra nie wpadnie. Ale nie zawsze trzeba gdzieś się bawić jak można ze znajomymi posiedzieć....

 
 

09

kwietnia

2007

Jak już mówiłem...

Link do zdjęć z dyngusa: katryniok.info

 
 

09

kwietnia

2007

Polane refleksje

Lało się. Ows(z)em:) Ekipa 3 (słownie: trzy) osobowa z dodatkiem dwóch 10l (słownie: dziesięć litrów) wiader i oczywiście kret (słownie: Fiat 126p). Trip był nie mały. Wodzisław, Turza (dwa razy nawet), Czyżowice, Gorzyce, Olza itp. itd. Lasek żeśmy trochę oblali, pośmiali się, niektórzy nawet dostali kieliszka wypić (przykro mi Prezes żeś kierowcą był). Po czwartym kieliszku więcej nie piłem bo nie lubię pić na pusty żołądek. Po całym objeździe była jeszcze mała kawa u Andzi (Prezes też dostał kawę ale w drodze prośby została wymieniona na herbatę). A teraz sobie siedzę i piszę i panna Gosia nie chce mi zdradzić lokalizacji swojego domu. Ja się pytam w celach czysto pokojowych (kawka czy soczek). Link do zdjęć będzie w następnej notce. Pozdrawiam



edit:
A dodam i tutaj też:
Link do zdjęć z dyngusa: katryniok.info

 
 

08

kwietnia

2007

Twórczo?

Qlla prosiła żeby było twórczo. Nie wiem czy umiem to zagwarantować bo z natury jakoś ostatnio twórczo nie było. Komp mnie terroryzuje jakiś czas już. Chyba będzie pora żeby tego złoma wymienić. Na razie to ściągam Mandrivę 2007. Oglądaliśmy ostatnio z Olkiem wszystkie trzy części Matrixa. No nie powiem, super film. Z resztą mój ulubiony. Dzisiaj się post skończył. Nie powiem, cieszy mnie to niezmiernie. 2007.14.04 imprezujemy na Magicu. Nareszcie, pierwsza impreza na której będzie ta Kokietka :D (Tak, Ty;)) Już się nie mogę doczekać. Jechał bym dzisiaj albo jutro ale na jutro muszę być w miarę bo trip z wodą się szykuje, a wieczorem probably impreza u kumpla. We wtorek proszę mnie nie budzić bo będę gryzł i w ogóle będę zły;) Właściwie to ja jakiś chory jestem. Od paru dni mam katar (co akurat u mnie norma, zatoki) i kaszel... Ale samopoczucie bardzo pozytywne. Wieczorem mały trip na Heinekena. Jakoś ostatnio gustuję w piwach typu "lager" a nie "pils".

Pewnie lekko ździwioni, że nie piszę nic o świętach ani w tym stylu w ogóle. Nie ma się czemu dziwić. Życzeń składać nie będę bo na każdą okazję by trzeba było. W ogóle nie czuję świąt (poza tygodniowym wolnym co mi bardzo odpowiada). No nic, miłego dnia ;)))

 
 

05

kwietnia

2007

2 w 1

Dwie reklamy na jednym plakacie... :D



 
 

04

kwietnia

2007

No..

Wczoraj byliśmy na basenie. Tzn. ekipa taka jak zawsze + Iwona. fajnie było. Nawet bardzo. Z Iwoną się fajnie zjeżdża na zjeżdżalni :D Heheh. Dzisiaj zaczyna się przerwa świąteczna. Jak fajnie... :D Przyda się chwila relaksu i spokoju. Tylko, że 5 dni pod rząd do kościoła... uuujj ;/ Źle. Jakoś to przeżyję, nie ma lekko ciężko żyć w Polsce....

 
 

02

kwietnia

2007

Pad?

Było sobie piękne, kwietniowe popołudnie. Wracam ze szkoły, jem obiad i odpalam kompa. Power, wiatraki poszły, dyski ruszyły, komunikaty BIOSu poszły, kontroler IDE wykrył dyski, rozpoczyna się faza ładowania Windows. I co? Tu pierwszy szok. System windows nie włączył się za poprzednią próbą. WTF? Przecież rano wyłączyłem kompa i poszedłem się edukować. No nic, daje uruchom normalnie i... cisza. Daje w trybie awaryjnym, dysk rzępoli 30min, kursor miga ale cisza.... nic, zero. Myślę sobie, padł system plików. Z racji, że nie miałem w domu CD z XP, wkładam Knoppa. Wstaje, dysk OK! Reboot. Daje uruchom system normalnie, wyłączam monitor i spadam na rower. Wracam po 3h i co...? Pulpit ale... tak jak po formacie! Pusto!! Documents and settings pusty... Firefox jak ledwo postawiony, AQQ bez kontaktów... Tylko antywir chodził. 80% programów zainstalowanych ale bez konfiguracji... Nie piłem dzisiaj nic...

 
 

01

kwietnia

2007

Chesz wyglądać jak Britney?

Britney Spears znana jest ze swojego wyjątkowego stylu. Redaktorzy serwisu fabsugar.com przeanalizowali jego kilka kluczowych elementów. Co trzeba mieć, żeby wyglądać jak Brit?

Oto stylowa Britney rozłożona na czynniki pierwsze:


Przede wszystkim kapelusz z firmy Eric Javits - cena 250 dolarów.
Do tego koniecznie okulary Coach Mimi - 198 dolarów.
Sukienka Velvet Aurora w kolorze białym - 108 dolarów.
Oraz buty Fendi B. Fendi za jedyne 505 dolarów.

To całkiem sporo, w sumie wychodzi ponad 1000 dolarów. Nie każdego na to stać, szczególnie w Polsce. Poza tym większość tych drogich produktów nie jest dostępna w Polsce. My proponujemy tańszy sposób na Britney. Zmieścimy się w 250 złotych. Cheap.


Flaszka bourbona Jim Beam. Ulubiony napój Brit. Po wypiciu powinniśmy poczuć radosne podniecenie i żądzę destrukcji. Zmieścimy się w 100 złotych.


Maszynka do golenia firmy Gillette. Najlepsza na rynku, bardzo skuteczna. Szybko upodobnimy się do pani Spears. 40 złotych


Zwykły kij do baseballa. Potrzebny do straszenia byłego męża i papparazzi. Lepszy od parasolki. Dobry kij kosztuje 100zł.

 
 

Miniblog

01 lutego 2010, 10:07:40 | Zmiany |

Fajne, nowe templatki znalazłem. Ta jest ciekawa.

24 maja 2008, 15:22:12 | Propozycje |

Propozycje na dzisiejszy wieczór proszę składać w komentarzach :)

12 maja 2008, 20:39:30 | Adresy |

Mój journal jest dostępny z następujących adresów:
journal.katryniok.info
journal.marcin-katryniok.pl
oraz kater.jogger.pl

06 maja 2008, 15:34:54 | Reaktywacja |

Ha! Nadchodzi długie wolne, czas poszukiwania studiów i gorrrących imprez oraz ważnych wydarzeń. tak więc journal wraca do łask!

01 września 2007, 10:35:24 | Pogodno |

Kończy się okres ciepłych nocy i wieczorów, pogoda coraz bardziej jesienna. Lato! Już za Tobą tęsknimy!